poniedziałek, 17 grudnia 2018

Jeannette Kalyta „Położna. 3550 cudów narodzin”

Jeannette Kalyta „Położna. 3550 cudów narodzin”

Ostatnio pisałam, że nie jest mi po drodze z audiobookami, że zazwyczaj jednej książki słucham przez bardzo długi czas. Cóż, od każdej reguły są wyjątki. Kilka dni temu sięgnęłam po opowieść „Położna. 3550 cudów narodzin”Jeannette Kalyty i o dziwo już dzisiaj mogę się z Wami podzielić opinią o tej książce. Zastanawiam się, czy wynika to z faktu, że opisana historia okazała się tak dobra, czy może to zasługa nowej słuchawki bluetooth, którą dostałam od Mikołaja. Mój poprzedni sprzęt już jakiś czas temu odmówił posłuszeństwa, więc cieszę się, że znowu mogę się cieszyć komfortem słuchania książek bez kabli.

Jeannette Kalyta opowiada o sobie, o tym, jak postanowiła zostać położną, o własnej ścieżce zawodowej, o walce ze skostniałymi zasadami, które bynajmniej nie ułatwiały rodzącym wydania dziecka na świat. Autora praktycznie od początku swojej kariery nie godziła się na instrumentalne traktowanie ciężarnych, wykazywała się sporą odwagą w walce z przełożonymi, by tylko poród stał się bardziej znośny. Jeannette Kalyta pracowała w państwowych szpitalach oraz prywatnych placówkach, prowadziła również indywidualną praktykę. Zaufało jej wiele kobiet, przywitała na tym świecie mnóstwo dzieci, przy okazji miała okazję przeżyć wiele przygód. Niektóre z nich były zabawne, inne wzruszające, smutne, irytujące czy mrożące krew w żyłach. Sporo z nich możecie poznać dzięki tej książce.

Dzisiaj poród w domu, chociaż nadal nie jest powszechnie stosowany, to jednak już chyba nikogo nie dziwi. Jeśli stan zdrowia matki i dziecka na to pozwala, to można brać pod uwagę urodzenie w domowych warunkach, w znanym otoczeniu, bez szpitalnych niewygód, braku prywatności. Można go przeżyć tak, jak się chce, chociaż nie zawsze to się udaje. Los lubi płatać figle i zmieniać wcześniejsze plany.

Czytając książkę „Położna. 3550 cudów narodzin” możemy zobaczyć, jak wiele zmieniło się przez ostatnie lata w położnictwie, jak inne jest dzisiaj nastawienie personelu medycznego do rodzącej i dziecka, jak poprawiły się warunki na salach porodowych i na oddziałach położniczych, chociaż oczywiście nadal znajdziecie bardziej i mniej przyjazne placówki. Kiedyś było nie do pomyślenia, by w porodzie mógł uczestniczyć mąż czy partner rodzącej, dzisiaj to standard. Wiele takich zmian mogłabym wymieniać, ale nie będę tego robić – lepiej sięgnijcie po książkę i sami o tym wszystkim przeczytajcie.

Książka Jeannette Kalyty napisana jest bardzo przystępnym językiem, dzięki czemu czyta się ją bardzo przyjemnie i lekko. Jest to opowieść napisana od serca, widać, że autorka niczego nie udaje, pisze to, co myśli i czuje. Dla niej najważniejsze jest dobro dziecka i rodzącej. Muszę przyznać, że była to dla mnie świetna lektura, która dostarczyła mi bardzo wielu wzruszeń. Czytanie o narodzinach dziecka sprawia, że łzy same cisną mi się do oczu, a że sama czekam na narodziny synusia, to tym bardziej trudno było mi opanować wzruszenie.

Położna. 3550 cudów narodzin” to mnóstwo ciekawych informacji, ludzkich historii, morze emocji, spora dawka historii i wiedzy z zakresu położnictwa. To świetna książka praktycznie dla każdego, chociaż najprawdopodobniej najchętniej sięgną po nią osoby, które spodziewają się dziecka. To zbiór prawdziwych historii, napisanych w lekkim stylu. Co ciekawe audiobook czyta sama autorka, co z pewnością dodaje wiarygodności całej opowieści i osobistego charakteru. Serdecznie polecam!

Moja ocena: 9/10

Jeannette Kalyta, Położna. 3550 cudów narodzin, Biblioteka Akustyczna, 2014,
ISBN: 978-83-78-78141-7,
Czas: 8 godz. 16 min.

Położna. 3550 cudów narodzin [Jeannette Kalyta]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

20 komentarzy :

  1. Książki tego typu, zawsze wywołują we mnie ogromne emocje i pozostawiają po sobie długotrwały ślad. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję ciąży i przybijam piątkę, bo też jestem w drugiej. :) Książkę czytałam i bardzo miło ją wspominam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż za niespodzianka. Dziękuję i również gratuluję. :)

      Usuń
  3. Do audiobooków trzeba się przekonać, ale dużo zależy, kto czyta. Polecam "W cieniu prawa" Mroza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno emocje to coś, czego szukam w tego typu książkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie tak jak ja. Emocje to najlepsza rekomendacja.

      Usuń
  5. Audiobooków nie słucham,ale pozycja dla przyszłych mam super:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przede wszystkim gratuluję:) po książkę jednak nie sięgnę, bo tak jak napisałaś chyba najczęściej będą czytać ją kobiety spodziewające się dziecka... chociaż ja sama będąc w ciąży unikałam takich publikacji jak się dało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. :) W ciąży najlepiej chyba czyta się lekkie opowieści, tak przynajmniej jest w moim wypadku.

      Usuń
  7. Nie słucham audiobooków, ale książkę chętnie przeczytam w wersji papierowej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam w wersji papierowej :) Byłam zadowolona. Komuś pożyczyłam i książka już nie wróciła do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie lubię takich sytuacji, ani też gdy książka wraca w stanie opłakanym...

      Usuń
  9. chętnie przeczytam książkę

    OdpowiedzUsuń
  10. słyszałam o tej książce, ale w ręku jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń