niedziela, 20 stycznia 2019

Isabel Allende „W samym środku zimy”

Isabel Allende „W samym środku zimy”

Każdy z nas chyba ma takich autorów, po których książki sięga w ciemno. Przy okazji ma bardzo duże oczekiwania względem danej lektury. Isabel Allende już kilka razy mnie oczarowała, zabrała do świata pełnego magii i uczuć. Nic więc dziwnego, że gdy tylko zobaczyłam zapowiedź jej najnowszej powieści, to zapragnęłam ją przeczytać. Niestety od daty premiery minęło już trochę czasu, a ja dopiero teraz skończyłam ją czytać. Zastanawiacie się pewnie, z czego wynika ta zwłoka? Cóż, gdy książka pojawiła się na rynku, w blogosferze natknęłam się na całe mnóstwo recenzji tej powieści. Część z nich była pozytywna, ale sporo osób mocno krytykowało tę książkę. Nawet Ci, którzy byli usatysfakcjonowani tą lekturą, twierdzili, że niestety nie jest to najlepsza powieść Isabel Allende. Dlatego postanowiłam poczekać aż opadnie kurz, czyli minie największe zamieszanie wokół książki i z pewnym poślizgiem zabrałam się za czytanie powieści. Czy lektura spełniła moje oczekiwania, czy pozostawiła mnie z pewnym niedosytem?

poniedziałek, 14 stycznia 2019

David Seltzer „Omen”

David Seltzer „Omen”

Ostatnio czytam dosyć lekkie lektury, nie ciągnie mnie do thrillerów ani horrorów, a mimo to na mojej półce wylądował „Omen” Davida Seltzera. Pewnie widzieliście film o tym samym tytule, w którym główną rolę zagrał Gregory Peck? Jeśli nawet nie, to pewnie o nim słyszeliście. Cóż, ja bardzo rzadko oglądam straszne filmy, a nawet jeśli się to zdarzy, to połowę seansu spędzam z głową w poduszce... Mąż potem mi opowiada, co mnie ominęło. Na szczęście książkowe horrory czytam z otwartymi oczami. Nie ma tu takiego efektu zaskoczenia, jaki towarzyszy filmom, a nastrój grozy potrafi być równie mocny. Czy „Omen” okazał się ciekawą lekturą? Czy pojawił się dreszcz emocji?

środa, 9 stycznia 2019

Tracy Rees „Florence Grace”

Tracy Rees „Florence Grace”

Rzadko sięgam po książki, które zabierają czytelnika na Wyspy Brytyjskie okresu wiktoriańskiego. Chyba czytałam ich za dużo, gdy byłam nastolatką, a może to kwestia tego, że takich opowieści jest mnóstwo i mam wrażenia, że w większości są one do siebie bardzo podobne. Oczywiście jak to bywa z każdą regułą, bywają od niej wyjątki. Jakiś czas temu zafascynowała mnie opowieść Tracy Rees „Tajemnice Amy Snow”, więc z ciekawością sięgnęłam po kolejną powieść tej autorki. Czy „Florence Grace” spełniła moje oczekiwania?

piątek, 4 stycznia 2019

Haruki Murakami „Śmierć Komandora. Tom 1. Pojawia się idea”

Haruki Murakami „Śmierć Komandora. Pojawia się idea”

Haruki Murakami to jeden z bardziej znanych pisarzy japońskich, o ile nie jest on najbardziej rozpoznawalnym autorem z tego kraju. Chociaż dotychczas przeczytałam tylko dwie jego książki, śmiało mogę powiedzieć, że jestem jego fanką. Bardzo lubię jego styl, bez względu na to, o czym pisze. Czy i tym razem było podobnie?

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Czas podsumować 2018 rok

Stosiki Korci

Rok 2018 dobiega końca. Jaki był dla mnie? Pewnie tego nie pamiętacie, ale podsumowując rok 2017, wcale nie obiecywałam sobie, że przeczytam dużo książek. Nie chce mi się czytać na wyścigi, czasami potrzebuję trochę odpocząć od czytania, albo jakaś konkretna książka tak mocno tkwi w mojej pamięci, że nie potrafię zabrać się za nic innego. Cóż, nie bez wpływu na moje czytelnicze osiągnięcia jest też brak czasu i gdyby nie fakt, że już prawie pół roku jestem na chorobowym, to moje dokonania czytelnicze byłyby jeszcze gorsze... 

piątek, 28 grudnia 2018

Richard Paul Evans „Hotel Pod Jemiołą”

Richard Paul Evans „Hotel Pod Jemiołą”

Już mieliście okazję w tym roku przeczytać recenzje kilku świątecznych książek, ale na sam okres Gwiazdki również nie mogłam sobie odmówić lektury w podobnym klimacie. Tym razem sięgnęłam pod powieść „Hotel Pod Jemiołą” Richarda Paula Evansa. Czy było warto?

poniedziałek, 24 grudnia 2018

Julita Bator „Święta bez chemii. Zdrowe przepisy na tradycyjne potrawy na Boże Narodzenie i inne święta”


Julita Bator „Święta bez chemii. Zdrowe przepisy na tradycyjne potrawy na Boże Narodzenie i inne święta”

Można się przyczepić do tytułu książki „Święta bez chemii”, bo w sumie nie ma czegoś takiego jak święta bez chemii, musielibyśmy nic nie jeść, niczego nie używać... W końcu chemia jest wszędzie, naturalne składniki też są związkami chemicznymi, a sam proces pieczenia to często ciekawa reakcja chemiczna. Jednak chyba każdy domyśla się, co autorka miała na myśli. Chodzi o przygotowanie świąt bez sztucznych dodatków, a już w szczególności tych szkodliwych. Czy w dzisiejszych czasach jest to jeszcze możliwe?