poniedziałek, 2 grudnia 2019

Tomasz Mróz „Międzyczasowiec”

Tomasz Mróz „Międzyczasowiec”

Lubię poczucie humoru Tomasza Mroza, o czym mogliście już okazję wielokrotnie się przekonać, czytając moje recenzje. W zeszłym roku patronowałam „Dziecięcym zabawom” tegoż właśnie autora. Jest to początek serii o komisarzu Przytule, nieszablonowym bohaterze z niefiligranową figurą. „Międzyczasowiec” to druga część tego cyklu i również w tym przypadku z ogromną przyjemnością objęłam patronat medialny nad tym tytułem. Mam nadzieję, że uda mi się zachęcić Was do tej lektury.

Październik 1943 rok. Dwaj mężczyźni, podszywający się pod hydraulików, zjawiają się w mieszkaniu Witolda Kopeckiego. Odczytują mu wyrok. Za kolaborację z niemieckim okupantem i grabież mienia żydowskiego zostaje on skazany w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej na karę śmierci... Jednak Witold nie zamierza łatwo się poddać, walczy zaciekle z jednym z mężczyzn. Podczas szamotaniny ten zostaje wypchnięty przez okno. Drugi celuje do Witolda, ale pudłuje. Witold ucieka...

Przytuła jest na urlopie. Tym razem postanowił spędzić go inaczej niż zawsze. Ma być oryginalnie, ma doświadczyć nowych, pouczających rzeczy. Podczas zwiedzania Warszawy zapuszcza się w nieznane rejony, przy okazji zalicza limo i podarcie palta, ale poznaje kilka ciekawych osób. Ten czas z pewnością nie jest stracony.

Kolejnego dnia za namową posterunkowego Mierczaka bierze udział w osiedlowym turnieju tenisa stołowego. Po kilku godzinach wpatrywania się w małą piłeczkę i słuchania odgłosu jej odbijania ma wrażenie, że wariuje. Ucieka.

Trzeciego dnia decyduje się na zwiedzanie miejscowej katedry. Jednak wielogodzinne wsłuchiwanie się w głos przewodniczki okazuje się nie lada wyzwaniem. Przytuła zaczyna coraz mocniej odczuwać głód, zmęczenie, znudzenie i senność. Dokucza mu kręgosłup, bolą nogi... W krypcie Nieznanego postanawia chwilę odpocząć, wycieczka posuwa się dalej, a on rozkoszuje się ciszą i spokojem. Jednak nie na długo. Przytuła ma wrażenie, że postać z jednego z witraży intensywnie mu się przygląda, zupełnie jakby coś od niego chciała. Do tego ta twarz wydaje mu się znajoma, ale skąd? Gdy ktoś zaczyna go nawoływać, ścianka grobowca się odsuwa, a z ciemności zaczyna się wyłaniać jakaś zmumifikowana postać, Przytuła nie wytrzymuje i zaczyna uciekać. Dopada do drzwi, ale te okazują się zamknięte. Komisarz wpada w panikę... Wrzaski przyciągają uwagę pewnego małego staruszka, który gromi Przytułę za niewłaściwe zachowanie w kościele. Komisarz próbuje wyjaśnić, co się dzieje, że zobaczył mumię, że jakaś postać się w niego wpatrywała, w końcu że chce stąd wyjść... Mężczyzna wcale nie okazuje zdziwienia. Wypuszcza komisarza bocznymi drzwiami, tłumacząc, że te przez które Przytuła chciał wyjść, są otwierane tylko w święta i na przyjazd biskupa...

Akcja powieści rozgrywa się współcześnie i podczas wojny. Wydarzenia się łączą, a niektóre postacie powtarzają, ale szczegółów Wam nie zdradzę. Powiem tylko, że Przytuła ma do wyjaśnienia ważną zagadkę, którą tylko częściowo można poznać, czytając archiwalną dokumentację. Znacznie bardziej pomocne okażą się niekonwencjonalne metody...

Nasz komisarz bynajmniej nie schudł, ale za to zaczął zjawiać się w pracy bardzo wcześnie, czym wyprowadza z równowagi swoich podwładnych. Wszystkiemu winna bezsenność... Jednak z czasem Przytule przybywa problemów i przyczyn bezsenności. Zjawia się co raz szybciej w pracy i zatruwa życie Mierczakowi, który nie może się skupić na pracy nad izbą pamięci komendy... Tak, Mierczak to pracuś, żyje pracą i nawet przymusowy dzień wolny wykorzystuje w pełni na swój projekt. Zawsze chętny, zawsze przygotowany i dobrze poinformowany. Za to Wróżka to jego totalne przeciwieństwo... Ale oczywiście to nie koniec barwnych postaci. Uroku tej powieści dodają miejscowi pijaczkowie, którzy przesiadują na ławeczce, którą codziennie mija Przytuła. Zawsze mają dla niego miłe słowo, szczególnie jeśli ten podrzuci im kilka groszy na alkohol. Jest też sąsiadka komisarza, pani Maryla Obuchowska, która musi zawsze wiedzieć, co się dzieje w okolicy. Największa plotkara, ale za to przy bliższym poznaniu całkiem sympatyczna. Kreacja postaci to zdecydowanie atut tej powieści.

Tomasz Mróz „Międzyczasowiec”

Książkę czyta się wyśmienicie, pełno tu żartów i żarcików, mrugnięć oczkiem w kierunku czytelnika, zabawnych sytuacji i niewiarygodnych wydarzeń. Akcja toczy się dwutorowo, ale autor oczywiście jeszcze dodatkowo miesza w głowie czytelnika, wprowadza zaskakujące wątki i bohaterów z piekła rodem... Nie ma tu czasu na nudę, wytchnienie ani banał. Fabuła jest pogmatwana, dlatego lektura wymaga też pewnej uwagi.

„Międzyczasowiec” to fascynująca lektura, niebanalna, barwna i zabawna. To gwarancja świetnej rozrywki w doborowym towarzystwie. Jest to kontynuacja „Dziecięcych zabawi”, więc gorąco zachęcam Was do sięgnięcia i po tamten tom, ale i bez tego łatwo odnajdziecie się w realiach. Szkoda tylko stracić atrakcje, których autor dostarcza nam w tamtej powieści. Niezmiernie się cieszę, że Korci mnie czytanie... patronuje tym książkom, obie gorąco polecam wszystkim, którzy lubią się śmiać i nie boją się niecodziennych rozwiązań. Tomasz Mróz lubi zaskakiwać!

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Videograf.



Tomasz Mróz, Międzyczasowiec, Videograf, 2019,
ISBN: 978-83-7835-738-4,
Str. 432.

9 komentarzy :

  1. Wydaje się to być idealny sposób na przepędzenie jesiennej chandry. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Lubię poczucie humoru Tomasz Mroza, więc u mnie taka lektura to spory zastrzyk pozytywnej energii.

      Usuń
  2. Niebawem i ja napiszę o naszym wspólnym patronacie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Można sobie pomylić z Remigiuszem :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba jednak nie moje klimaty. Takie ciężkie kryminały to nie jest to, czego szukam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetnie zachęciłaś mnie do tych książek, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. średnio lubię książki Mroza

    OdpowiedzUsuń
  7. Książek tego Mroza jeszcze nie znam, a widzę, że ta jest naprawdę ciekawa. Chętnie przyjrzę się jej bliżej. ;)

    OdpowiedzUsuń