wtorek, 4 lutego 2020

Katarzyna Zalecka-Wojtaszek „Kąkol”

Katarzyna Zalecka-Wojtaszek „Kąkol”

Patrząc na tytuł i okładkę książki „Kąkol”, nie wiedziałam, czego się spodziewać, a wszelkie moje przypuszczenia i tak zburzył opis powieści i późniejsza lektura... Katarzyna Zalecka - Wojtaszek zabiera nas w podróż w czasie. Przenosimy się do siedemnastego wieku, kiedy to ważną rolę odgrywała Święta Inkwizycja... Dla mnie to przerażający czas, ale jednocześnie ciekawy i z taką właśnie mieszanką odczuć zabrałam się za lekturę.

Simon i Dominique są przyjaciółmi, jednak nie jest to łatwa przyjaźń. Wiele ich różni, a do tego Dominique lubi drażnić Simona. Tak też jest i tym razem. Mężczyzna wysyła na wpół roznegliżowaną kobietę, by ta zaprosiła czekającego Simona do sypialni gospodarza. Cóż, bez wątpienia nie jest to przykry widok, wręcz przeciwnie, jednak Simon jest księdzem i bynajmniej nie czuje się w tej sytuacji komfortowo. Po krótkiej wymianie uszczypliwości Simon zdradza przyczynę swej wizyty. Chce wyjechać do Ox, do miejscowości, skąd obaj pochodzą. Martwi się o Francescę, która obdarzona jest szczególnymi mocami. Bez wątpienia mogą one skierować na nią uwagę i niebezpieczeństwo ze strony tych, którzy polują na czarownice. Simon miewa ostatnio złe sny i to właśnie Francesca gra w nich pierwsze skrzypce. Dominique jest artystą, niestety od pewnego czasu cierpi na niemoc twórczą, zatem postanawia wyruszyć z Simonem w ich rodzinne strony. Czy uda im się ostrzec Francescę?

Francesca spotyka się z Audréane. Ta opowiada jej o Jacqueline, ich koleżance po fachu, która niedawno spłonęła na stosie. Audréane jest przerażona tym, co się dzieje dookoła, szerzącą się ciemnotą, obłudą i zawziętością. Planuje ucieczkę i do tego samego namawia Francescę, jednak ta zdaje się nieprzekonana, nie chce uciekać, w końcu nie zrobiła niczego złego... Jednak czy to wystarczy by ocalić życie?

Jak już wcześniej wspomniałam tematyka tej powieści wzbudza we mnie wiele odczuć, przede wszystkim przeraża fakt, że chociaż mamy tu do czynienia z fikcją literacką, to jednak takie rzeczy działy się naprawdę. Wiele niewinnych osób padło ofiarą pomówień i po okrutnych torturach zginęło na stosie. Były to głównie kobiety, czasami nawet młodziutkie dziewczynki. Przeczytałam już kilka powieści o inkwizycji, ale raczej nigdy się z tym tematem nie oswoję. Do myślenia daje fakt, że zazwyczaj to osoby z bliskiego otoczenia, te, którym domniemane czarownice wielokrotnie wcześniej pomagały, oskarżały Bogu ducha winne kobiety o całe zło, które miało miejsce w okolicy. O to, że krowa nie daje mleka, że ktoś umarł, gdzieś spadł grad, ulewne deszcze zniszczyły plony, męską niemoc, zepsute zboże... Można długo wymieniać. Jednego dnia biegli do zielarki po pomoc, a drugiego palili ją na stosie. Aż ciarki przechodzą po skórze. Myślę, że jest to temat niełatwy, ale nie powinno się go omijać. Warto go trochę zgłębić.

Książkę czyta się bardzo dobrze, wzbudza ona mnóstwo emocji. Mam wrażenie, że autorka kilka razy trochę nagięła historię, ale chodziło raczej o drobne szczegóły, które po pierwsze wcale mi nie przeszkadzały, a po drugie nie miały najmniejszego wpływu na odbiór książki. Zaciekawili mnie główni bohaterowie tej historii i powiązania między nimi. Ich relacje są dosyć skomplikowane, bardzo zmieniają się na przestrzeni lat, również sami ci ludzie ewoluują, co bez wątpienia jest zaletą tej powieści. Nie brakuje tu dylematów moralnych, różnych wątpliwości i dramatów. Francesca potrafi godzić swoje szczególne moce z wiarą w Boga, traktuje swoje zdolności jako dar boski, talent, którego nie może zmarnować. Cóż, niestety niewiele osób podobnie patrzy na te kwestie...

Bez wątpienie „Kąkol” to lektura warta uwagi, niełatwa, wywołująca mnóstwo emocji i pytań. Trudno przejść obok niej obojętnie, jak też obok podjętej tu tematyki, a po zakończeniu lektury nie da się o niej zapomnieć, wymazać z pamięci okrutnych scen, ludzkiej nienawiści i zawiści. „Kąkol” to bardzo udany debiut literacki i mam nadzieję, że autorka na nim nie poprzestanie. Widać, że ma spory potencjał i mam nadzieję, że jeszcze wielokrotnie pokaże nam, na co ją stać.

Jakiś czas temu miałam okazję recenzować inną powieść o polowaniach na czarownicę, mowa o „Czarownicach z Pirenejów” Luz Gabás i obie te książki gorąco Wam polecam.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytanie tej książki dziękuję Autorce.

Katarzyna Zalecka-Wojtaszek, Kąkol, Wydawnictwo Attyka, 2019,
ISBN: 978-83-89487-61-2,
Str. 240.

24 komentarze :

  1. Pierwszy raz widzę u ciebie te książkę ale brzmi bardzo ciekawie. Z chęcią ja przeczytam ☺️
    Pozdrawiam 😀
    www.wspolczesnabiblioteka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przypadkowo na nią trafiłam, więc wcale się nie dziwię. Warto zwrócić na nią uwagę.

      Usuń
  2. Myślę, że ta książka wzbudziłaby we mnie również wiele emocji. Będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie spodziewałam się, że ta książka może być tak emocjonalna. Oczywiście zapisuję tytuł. 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, zresztą sam temat moim zdaniem jest mocny i wywołuje sporo emocji. :)

      Usuń
  4. Nie kojarzę tej książki, jednak mogłam już gdzieś widzieć tę okładkę. Możliwe, że dam jej szansę, bo recenzja zachęca.

    Książki jak narkotyk

    OdpowiedzUsuń
  5. Trudna tematyka, ale książkę chciałabym przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawa, ale nie moja tematyka :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje mi się, że jeszcze tej książki nigdzie nie widziałam. Może będzie dla mnie ciekawa, mogłabym dać jej szansę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. amazing blog :) I follow you # 364 ,follow back?

    https://bubasworld.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Spodobałaby się mojemu facetowi, on lubi takie klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czy by mi się spodobała. Może jeśli ją znajdę to zajrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. After all it is a great article with everything. Thanks in advance for posting it.

    OdpowiedzUsuń