wtorek, 15 października 2019

Kilka słów o premierze "Smyczy" Krzysztofa Wójcika

Kilka słów o premierze "Smyczy" Krzysztofa Wójcika

Jutro będzie miała miejsce premiera "Smyczy" Krzysztofa Wójcika i z tej okazji z przyjemnością informuję Was, że Korci mnie czytanie... objęło patronatem medialnym ten tytuł. Świeżutki i pachnący egzemplarz tej powieści leży już u mnie na półeczce. Domyślam się, że jesteście ciekawi recenzji tej książki, ale jak to zwykle u mnie bywa, pewnie będziecie musieli trochę poczekać. Postaram się jednak, żeby to oczekiwanie nie było nudne, mam sporo innych tytułów do zrecenzowania, a wiele w nich zapowiada się naprawdę ciekawie. 

Wróćmy jednak do książki Krzysztofa Wojcika. Oto notka z ostatniej strony okładki:


Młody mężczyzna podróżuje stopem. W czasie śnieżycy na drodze do Warszawy zatrzymuje lekko zdezelowanego golfa, którego prowadzi starszawy pan. Między mężczyznami wywiązuje się rozmowa. Okazuje się, że kierowca szuka swojej córki, którą – jak twierdzi – ktoś porwał. Jednocześnie uważa, że odkrył on pewien tajemny sposób na odmianę losu ludzkości, z którym koniecznie chce ją zapoznać. Stopniowo dołączają się do nich kolejni autsajderzy, którzy tak jak oni w pewien sposób nie przystają do społeczeństwa: dawny zawodnik MMA i przestępca oraz jego „przyjaciel” – bezdomny malarz, a zarazem kompletny szaleniec.

Smycz to powieść drogi, także w sensie metafizycznym. Każdy z bohaterów ma jakieś swoje tajemnice, które odsłaniane po kawałku ukazują ich w całkiem innym świetle niż wydaje się na początku. Opowieść głównego bohatera tej historii jest bliska satyrze na kryzys męskości.

Krzysztof Wójcik
ur. w 1983 r. w Puławach w woj. lubelskim. Z wykształcenia nauczyciel historii, ukończył studia na UMCS, prawie doktorant. Z zamiłowania pisarz, poeta i muzyk rockowy, włóczęga. Poza tym amator aktywnie ćwiczący MMA. Najbardziej na świecie kocha swoją żonę, dzieci i koty.

Kilka słów o premierze "Smyczy" Krzysztofa Wójcika

Zaintrygowała Was ta zapowiedź? Macie chęć na tę powieść? Koniecznie wypatrujcie recenzji!

35 komentarzy :

  1. Gratuluję patronatu. Czekam oczywiście na Twoją recenzję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluje patronatu, książka może być ciekawa ale najpierw chętnie poczekam na Twoją recenzję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! I proszę jeszcze o odrobinę cierpliwości. :)

      Usuń
  3. Gratuluję patronatu!
    A książka bardzo mnie zaciekawiła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo intrygująca... jestem ciekawa jak rozwinie się historia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka zapowiada się obiecująco. Oczywiście, ze czekam na recenzje, bo ten krótki opis to taki zachęcający przedsmak, który nie zawsze zgadza się z zawartością :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się ciekawie :) Gratuluję patronatu :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czyżby o ludzkiej głupocie podróżowania na stopa? ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluję patronatu! Książkę może przeczytam, wydaje się być ciekawa. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. To komedia, przede wszystkim. Zetknięcie kilku różnych osób i perypetie, jakie z tego wynikają. Z jednej strony można się pośmiać (miejscami ciut rubaszny humor), a z drugiej strony - zadumać... Książkę trudno zakwalifikować do 1 gatunku. Jak już wspomniałem, z jednej strony - komedia, a z drugiej sporo ciekawych spostrzeżeń dotyczących zarówno kultury, jak i społeczeństwa. Dodatkowo, cała opowieść poprowadzona jest tak, że czytelnik ma wrażenie, iż nad losami postaci wisi jakaś zagadka. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wyjaśnienie! Lubię połączenie humoru i zadumy.

      Usuń
  10. "Smycz" czytałam czekając w kolejce do przychodni.
    Mimo opuchniętej i bolesnej twarzy, nie mogłam przestać się śmiać. Niewątpliwie humor jest bardzo mocną stroną tej powieści. Jest to jednak śmiech przez łzy, przeplatający się z mocną dawką absurdu.
    Książka porusza wiele trudnych tematów. Tak trudnych, że najchętniej spora część naszego społeczeństwa zakopała by je pod ziemię. I… własciwie dokładnie to robi.
    Jednym z takich tematów jest „teoria świra”.
    Niejednokrotnie przechodzimy ulicą, mijając osoby zachowujące się nieracjonalnie. Ludzi bardzo dziwnie ubranych lub przebranych… Przekonanych, że są zbawicielami świata, przybyszami z przyszłości, by ocalić Ziemię od zagłady atomowej… Albo wypluwających ze swoich ust potok słów, którego nie sposób traktować poważnie.
    Kim jednak są tacy ludzie i co o nich wiemy tak naprawdę? Co sprawia, że we własnej głowie budują taką a nie inną własna tożsamość? Co się może wydarzyć, gdy takich ludzi coś połączy?
    Co się dzieje z człowiekiem, którego przygniotła tragedia, jednak na czas nie otrzymał niezbędnej pomocy?
    W powieści przewija się temat uzależnienia i sztuki. Czy jedno sprzyja drugiemu, i odwrotnie? Kim właściwie dzisiaj jest artysta? Jaką ma pozycję w nowoczesnym społeczeństwie, gdzie liczą się konkretne liczby i produktywność?
    Książka jest też o tym, jak łatwo zbudować swoją tożsamość na powierzchownych stwierdzeniach, i przyjąć za swoje to, co myślą o nas inni.
    Powieść zainteresuje osoby poszukujące, które nie przepadają za prostymi, oczywistymi rozwiązaniami. Nie zadowoli tych, którzy lubią wszystko mieć „podane na talerzu”. Nie zadowoli także tych, którzy oczekują tematyki podobnej do telewizyjnych seriali:, typu: Pani i pan z wielkomiejskiej korporacji, którzy jadają lunche w drogich restauracjach, zawsze wyglądają idealnie i nawet po domu chodzą w szpilkach i nienagannie skrojonym kostiumie.
    Bezdomność, sekrety ciemnych , warszawskich zaułków, życie w uzależnieniu- tych tematów w powieści nie sposób ominąć.
    Słabą stroną książki jest niestety korekta. Jednak, podtrzymując swoją opinię- jest to utwór dla osób, które lubią myśleć, i nie skupiają się tylko na warstwie zewnętrznej.
    Polecam osobom w drodze. Na przykład w drodze do lepszej przyszłości. Ponieważ główny bohater książki zrozumiał, że aby zacząć zupełnie nowe życie, czasem należy radykalnie odciąć się od przeszłości. Treść skłania do poszukiwań rozwiązań, które nie zawsze są proste i dostępne na wyciągnięcie ręki.
    Jeśli masz ochotę rzucić wszystko, wsiąść w samochód i pojechać przed siebie- sięgnij po "Smycz".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za tak rozbudowany i interesujący komentarz. Mam nadzieję, że nie zabraknie ludzi, którzy lubią myśleć. :)

      Usuń