wtorek, 3 lipca 2018

Grzegorz Kozera „Co się zdarzyło w hotelu Gold”


Grzegorz Kozera „Co się wydarzyło w hotelu Gold”
Od ponad miesiąca moją uwagę pochłania pewien western, a że jest bardzo długi, to zanim dobrnę do końca i napiszę recenzję, musicie jeszcze poczekać, mam nadzieję, że niezbyt długo. Aby trochę odetchnąć od amerykańskiej głuszy i poganiaczy bydła, sięgnęłam po bardziej współczesną lekturę. Mowa o książce Grzegorza Kozery „Co się zdarzyło w hotelu Gold”.

Profesor Jan Jarecki został zaproszony do Wiednia na kongres na temat migracji europejskich Żydów. Miał tam wygłosić referat, ale niestety choroba pokrzyżowała jego plany. W czasie gdy inni uczeni będą dyskutować na interesujące go tematy, on będzie musiał być w szpitalu. Czeka go operacja. Ku oburzeniu innych pracowników naukowych na swego zastępcę Jarecki wybrał najmłodszego z nich, doktora Antoniego Topolę. Mężczyzna ma podobne zainteresowania jak jego przełożony, więc to on ma odczytać przygotowany przez profesora referat.

Topola powinien się czuć zaszczycony tym wyróżnieniem i w zasadzie tak jest, jednak zamiast się cieszyć, bardzo martwi się dwiema kwestiami. Ma fobię przed lataniem, więc lot w zastępstwie profesora wydaje mu się niemożliwy. Do tego nie wie, czy przeczytanie referatu napisanego w języku niemieckim nie jest ponad jego siły. Owszem rozumie ten język, ale gorzej idzie mu mówienie. Profesor wyśmiewa jego obawy.

W końcu Antoni Topola jedzie do Wiednia swoim autem. Organizatorzy obiecali mu zwrócić pieniądze za paliwo. Gdy zmęczony podróżą, trafia do hotelu Gold, okazuje się, że zwrot kosztów podroży wcale nie jest taki pewny...

Topola je kolację w towarzystwie sympatycznego Czecha, profesora Karela Procházki, pod którego pieczę profesor Jarecki oddał swojego podopiecznego. Po powrocie do pokoju mężczyzna kładzie się spać, jednak po godzinie budzi go głośny krzyk. Wychodzi na korytarz, a z sąsiedniego pokoju wybiega przerażona kobieta, jest niestarannie ubrana, zupełnie jakby ubierała się w pośpiechu. Topola wchodzi do pokoju, z którego chwilę wcześniej wyszła kobieta. Na łóżku leży mężczyzna, Antoni odzywa się do niego, ale ten nie reaguje. Antoni sprawdza puls leżącego. Bez wątpienia mężczyzna nie żyje.

Antoni Topola jest pracownikiem naukowym, ale od pewnego czasu dojrzewa do rzucenia aktualnego zajęcia. Ma na swoim koncie kilka powieści, a w Wiedniu ma nadzieję na znalezienie inspiracji do dalszych dzieł. Jest bardzo oszczędny, ale kocha malarstwo i chociaż nie stać go na obrazy wybitnych artystów, to ma całkiem pokaźną kolekcję. Właśnie jest w trakcie rozwodu i najbardziej obawia się, żeby żona nie zagarnęła żadnego z jego obrazów.

Książkę przeczytałam bardzo szybko, wciągnęłam się w fabułę, chociaż „Co się zdarzyło w hotelu Gold” bez wątpienia nie jest dziełem wybitnym. Sam główny bohater skrupulatnie liczy każdy grosz. Rozumiem, że pracownikom naukowym się nie przelewa, ale nie sądzę, żeby wiodło im się aż tak źle. Poza tym w moim mniemaniu zaproszenie na takie sympozjum, gdzie organizatorzy opłacają wszystkie koszty pobytu, wymagałoby jednak uczestniczenia w wydarzeniu, a nie uciekania z zajęć przy pierwszej nadarzającej się okazji. Nasz bohater wydał mi się nieodpowiedzialny, momentami niepoważny, innym razem nieco dziwny, ale mimo to zapałałam do niego sympatią. Mamy tu sporo absurdalnych wydarzeń i oryginalnych bohaterów. Obok wątku kryminalnego pojawia się również ten uczuciowy. Dla mnie sporym plusem okazało się zakończenie, bo autorowi udało się mnie zaskoczyć. Ucieszyłam się również z faktu, że akcja powieści rozgrywa się w Wiedniu, z którego mam bardzo miłe wspomnienia. Autor bynajmniej nie próbuje nas oczarować tym miastem. Czytając tę powieść próżno szukać barwnych opisów pięknych zabytków i uroczych miejsc, jednak gdy się tam kiedyś było, spacerowało wiedeńskimi ulicami, to wspomnienia nasuwają się same.

Powieść ta okazała się świetną odskocznią od innych spraw i książek. Jak już pisałam, przeczytałam ją bardzo szybko. Nie jest to wymagająca lektura, można się przy niej zrelaksować i miło spędzić czas. Pochłonęłam ją w jeden dzień, w sumie nawet nie wiadomo kiedy. Jeśli lubicie lekkie kryminały z wątkiem miłosnym, to zachęcam do lektury.

Moja ocena: 6/10

Grzegorz Kozera, Co się zdarzyło w hotelu Gold, Dobra Literatura, 2014,
ISBN: 978-83-64184-08-6,
Str. 256.

8 komentarzy :

  1. Taki czytelniczy relaks od czasu do czasu się przydaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię taki oddech od cięższych lektur.

      Usuń
  2. Ciekawa książka jednym słowem :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapisuję na listę "Książki na rozluźnienie". 😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Nawet format ma odpowiedni - łatwo spakować do torby i zabrać w podróż.

      Usuń