sobota, 31 stycznia 2015

"Pierwsza Książka Mojego Dziecka" i kampania "Czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie!"

"Pierwsza Książka Mojego Dziecka" i kampania "Czytaj dziecku 20 minut dziennie. Codziennie!"

Myślę, że wszyscy słyszeliście o pięknej i bardzo potrzebnej akcji "Cała Polska czyta dzieciom", w ramach której propagowane jest czytanie dzieciom po dwadzieścia minut dziennie, oczywiście codziennie.


W ramach tej inicjatywy na niektórych oddziałach położniczych świeżo upieczonym mamom wręcza się "Pierwszą Książkę Mojego Dziecka". Ja niestety nie otrzymałam tej publikacji, czego bardzo żałuję. Dla tych, którzy podobnie jak ja, trafili na niewłaściwy oddział położniczy albo wcale w ostatnim czasie tam nie przebywali i też się tam nie wybierają, na stronie akcji dostępne są do ściągnięcia e-booki, oczywiście zupełnie za darmo. Jest to już drugie wydanie tej książeczki, nieco zmienione w porównaniu do poprzedniego.

Zachęcam do zajrzenia na stronę i pobrania "PKMD".

Chociaż jest to książka skierowana do maluchów, to autorzy postanowili też napisać kilka słów do rodziców. Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, jakie efekty może przynieść regularne czytanie maluchom. Jest ich wiele. Autorzy tej książki uporządkowali je w dwadzieścia punktów. Oto i one:
Badania potwierdzają, że głośne czytanie dziecku:

Twórcy tej publikacji namawiają do czytania dzieciom, ale też wymieniają po dwanaście przykazań i zakazań dla rodziców. Jakich? Zajrzyjcie do książeczki. Niektóre z nich są bardzo cenne. Mam tylko wątpliwości, czy ich wypunktowanie cokolwiek zmieni, czy to wystarczy, bo dotrzeć do świadomości rodziców...

Co znajdą w niej maluchy?

Głownie wiersze Elizy Piotrowskiej, ale nie tylko. W "Pierwszej Książce Mojego Dziecka" można przeczytać też "Lokomotywę" Juliana Tuwima i "W kredensowym zamku" Joanny Papuzińskiej oraz dwie kołysanki Janiny Porazińskiej. Większość wierszyków jest bardzo prosta i ma ona małemu czytelnikowi przybliżyć otaczający je świat. Przeczytamy więc o zabawkach, ubraniach, jedzeniu, domu, mamie i wielu innych ciekawych dla malucha rzeczach. Niektóre z wierszyków są całkiem przyjemne, ale inne wydają się być napisane na kolanie i niestety nie zachwycają. Takie są przynajmniej moje odczucia.

Książka jest króciutka, więc my z Aurelką mamy już tę lekturę za sobą i chociaż nie była ona nieciekawa, czy pozbawiona wartości, to niestety na żadnej z nas nie zrobiła też zbyt dużego wrażenia. Może Aurelce bardziej odpowiadałaby tradycyjna forma tej książeczki. W końcu czarno-białe ilustracje z czytnika raczej jej nie zachwyciły. Jednak i jej kolorowym odpowiednikom dużo się zarzuca, że brzydkie, że bardzo przypadkowe, że zupełnie bez polotu. Miałam okazję trzymać w ręce już kilka pięknie wydanych książeczek dla dzieci i ta niestety pozostaje za nimi daleko w tyle. Fundacja zamierza przeprowadzić konkurs na nowe ilustracje do tej publikacji. Pozostaje mieć nadzieje, że wpłynie to na poprawę szaty graficznej.

Wyczytałam w internecie, że czytelnicy mieli też zastrzeżenia do samego wykonania e-booka, bo niestety nie został w nim wyodrębniony tekst. Całość zarówno w PDF jak i formacie EPUB to były ilustracje, więc nie było możliwości zmiany czcionki, dostosowania obrazu do swoich preferencji, ani też skorzystania z innych możliwości, jakie dają nam elektroniczne książki. Na szczęście i pod tym względem twórcy wzięli pod uwagę głosy czytelników i chociaż w moim odczuciu jeszcze pojawiają się małe niedociągnięcia, to z pewnością publikacja stała się znacznie bardziej przyjazna.

Oczywiście zachęcam do czytania Waszym pociechom, w końcu planujemy wychować kolejne pokolenie molików książkowych. Mimo wspomnianych przeze mnie wad, nic nie stoi na przeszkodzie, by ściągnąć sobie tego e-booka i przeczytać go dziecku. Może akurat przypadnie mu on do gustu, w końcu niektóre wierszyki są ciekawe i łatwo wpadają w ucho. Myślę, że autorzy chcieli zbyt wiele rzeczy upchnąć w tak niewielkiej pozycji. Trudno, żeby czterdziestostronicowa publikacja była świetnym poradnikiem i czytanką dla dziecka. Jest to lekka przesada, ale myślę, że żadnemu dzieciakowi nie zaszkodzi obcowanie z tą książeczką. Może niektóre mamy dzięki temu przekonają się do czytania bajek dzieciom i polubią ten wspólnie spędzany na lekturze czas. Taką mam przynajmniej nadzieję.

Jestem bardzo ciekawa, czy ma ktoś z Was tę książkę w wersji papierowej i co o niej sądzi?

Moja ocena: 6/10

Joanna Papuzińska, Janina Porazińska, Eliza Piotrowska, Julian Tuwim, Elżbieta Olszewska, Irena Koźmińska, Pierwsza Książka Mojego Dziecka, Fundacja „ABCXXI - Cała Polska czyta dzieciom”, 2014,
ISBN: 978-83-63869-02-1
Str. 40.

Książka bierze udział w wyzwaniach 
 "Czytam ebooki",  "Polacy nie gęsi" oraz "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu" (0,2 cm, razem 16,9 cm).


W recenzji zostały wykorzystane zdjęcia okładki i zawartości PKMD.

40 komentarzy :

  1. O akcji słyszałam, i uważam, że to świetna inicjatywa.
    Odnośnie powyższej pozycji, nie znam jej wcale, ale będę mieć na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki nie mam, bo w sumie i powodu ku temu nie mam ;) Ale dobra akcja.

    Zmieniłam adres bloga i zapraszam na przedpremierową recenzję "Czerwonej królowej" :) -> http://www.bookeaterreality.blogspot.com/2015/01/przedpremierowo-czerwona-krolowa.html

    OdpowiedzUsuń
  3. ja napewno będę czytac, jestem za :)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To wspaniała akcja!
    Czas czytania dziecku mam już za sobą, może kiedyś... :) Bardzo, ale to bardzo przyjemnie go wspominam i mam nadzieje, że Aleksander też. Obecnie syn dużo czyta, dzięki temu dużo rozumie, wiele w nim empatii, a to zasługa książek:)
    Zapraszam, poznaj mój wpis:
    http://magdallenamagazine.blogspot.com/2014/04/dziecinstwo-bez-ksiazek.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością jest to świetnie spędzony czas. Cieszę się, że u Ciebie tak zaowocował, mam nadzieję, że u mnie będzie podobnie.
      Już lecę zajrzeć do Ciebie. :)

      Usuń
  5. O tak, dziecku powinno się czytać :) moja mama mi czytała, stąd nauczyłam się czytać sama (powtarzając bajki na pamięc). To było coś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tak. :) Chyba każdy dzieciak jakąś bajkę znał na pamięć. Szkoda, że z czasem uleciały z pamięci, przynajmniej w moim wypadku. :)

      Usuń
  6. Podoba mi się Twoje podejście :). Fajnie, że jest taka akcja (większe prawdopodobieństwo, że się skorzysta z książeczki, skoro już dali ją w szpitalu), ale ilustracje są faktycznie mocno przeciętne - chociaż z drugiej strony trudno jest czasem trafić w dziecięcy gust, więc oceniam "po dorosłemu". Może zresztą w wersji papierowej wygląda to wszystko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Faktycznie dzieci mają inne spojrzenie na świat i może im akurat te ilustracje bardziej się podobają. Mam nadzieję, że wiele dzieciaków skorzystało na tych książeczkach. :)

      Usuń
  7. Nie mam jeszcze dzieci, ale zakładam, ze w przyszłym roku się to zmieni i będę mojemu maluchowi czytała. Już zbieramy z mężem książeczki dla naszego malucha ;p Takie akcje oczywiście popieram.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że już zbieracie książeczki dla Waszej pociechy. :) Popieram!

      Usuń
  8. Nie mam jeszcze dzieci, ale wiem, że to godna pochwały inicjatywa. Przyszłych czytelników trzeba przecież wychowywać od samego początku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem na tak,na takie akcje,które (trzeba w to wierzyć) spowodują ,że dzieci już jako małe szkraby....pokochają książeczki z bajkami najpierw,ale w ogóle czytać....Cieszę się jeżeli chodzi o moją wnuczkę (jedyna na razie),bo rodzice czytali jej już bajeczki gdy była w brzuszku u mamy....Teraz ma prawie 3 latka,bardzo lubi bajeczki,a nawet jest czytelniczką (zapisaną oficjalnie do biblioteki
    tam gdzie mieszka i tu w Dukli gdzie też bywają)Wg mnie niewiele rzeczy....jeżeli w ogóle...czyni się samo.....trochę należy temu pomóc...takie jest moje zdanie ...miłego dnia wszystkim życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też w ciąży kilka bajek córci przeczytałam. :)
      Super, że masz taką fajną wnuczkę i że rośnie nam kolejny molik książkowy. Ważne jest, żeby czytać dzieciakom, ale też żeby widziały, że rodzice, dziadkowie i inni z ich otoczenia również czytają. Bawi mnie, gdy ktoś mówi, że nie ma czasu na czytanie. Owszem są takie momenty w życiu, kiedy niemal każdą minutę poświęconą na lekturę trzeba wykraść, ale w końcu nie jest tak zawsze. Poza tym zazwyczaj na gapienie się bezmyślnie w telewizor nie brakuje czasu...
      Grażynko, serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  10. Jeśli to książeczka dla niemowląt, to ich percepcja jest inna niż nas - dorosłych, więc zapewne stąd te ilustracje jako próba "wstrzelenia się" w postrzeganie tak małego człowieka. Głośne czytanie dziecku, to przede wszystkim nawiązanie z nim kontaktu, a to rozwija go najbardziej, przy czym dobór słów nie jest oczywiście nieważny.
    Moje dzieci miały kontakt z książką "od zawsze" :) Mają go nadal i pewnie tak zostanie - czym skorupka za młodu nasiąknie... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że specjaliści zadbali o to, żeby ilustracje były właściwe. Tylko skoro w kolejnym wydaniu chcą je dopracować, to jednak ma się wrażenie, że trochę przyznają się do błędu. :)
      Zalet czytania jest wiele. Mam nadzieję, że moja pociecha też pokocha czytanie. W sumie nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Cieszę się, że Tobie się udało. Trzymaj kciuki za nas. :)

      Usuń
  11. Moje dzieci czytać będą na pewno i choć na razie kompletnie o macierzyństwie nie myślę, to już zbieram dla nich książki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pociecha się urodzi, to będzie miała całkiem sporą biblioteczkę. Pięknie!

      Usuń
  12. Akcja świetna! Nie wyobrażam sobie wieczoru bez czytania...Bardzo wcześnie czytaliśmy dzieciom, to procentuje tym, że Dominik czyta najlepiej w klasie, Kornelia, jeszcze jest w zerówce, a już czyta:) Aha, jeszcze jedno, syn nie ma problemów z ortografią, to także dzięki zapamiętywaniu wzrokowemu czytanych słów.
    Mam nadzieję, że nasze dzieci będą miały ten sam nałóg....czytanie:))) Jedyny, na który wyrażam zgodę;))) Pozdrawiam Korciu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję, że Aurelka pokocha czytanie. Postaram się mocno do tego przyczynić. :) Cieszę się, że Tobie się udało i oby tylko takie nałogi były w naszych rodzinach! Tego nam życzę. :)

      Usuń
  13. Świetna akcja, z całego serca ją popieram :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeśli dorobię się kiedyś dzieciaczka to na pewno będę mu czytać. Książkówka w wersji mini będzie rosła. ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Wspaniała akcja, jak najbardziej jestem za :))

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja to przekształciłam na: 20 stron dzieennie. Codziennie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mam jeszcze dzieci, ale za to często mojej chrześnicy czytam. Udało mi się stworzyć nowego molika książkowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz doświadczenie, które z pewnością w przyszłości zaowocuje. :)

      Usuń
  18. Czytanie kształci ;) Czytam swojej córce odkąd nauczyła się skupiać uwagę. Teraz, gdy ma 3 lata widzę już, że historie naprawdę ją interesują i jest ciekawa co będzie dalej. Zatem warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że warto. :) Aurelka też uwielbia książki, co mnie bardzo cieszy.

      Usuń
  19. Gdzie można kupić tą książkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książkę można pobrać za darmo ze strony akcji (link w poście). Nie mam pojęcia, czy gdzieś można ją kupić w wersji papierowej. Nie natchnęłam się nigdzie na taki egzemplarz. Życzę powodzenia w poszukiwaniach! :)

      Usuń