sobota, 14 października 2017

Beata Agopsowicz „Cztery pory miłości”

Beata Agopsowicz „Cztery pory miłości”
Beata Agopsowicz jest pedagogiem i doradcą życia rodzinnego. Ma trójkę dzieci i męża, który jest jednocześnie jej przyjacielem. Marzy o domku na wsi, kocha książki, chmury i bieganie w deszczu. Ważnym elementem jej życia jest wiara. Czy znalazło to odbicie w książce „Cztery pory miłości”?

Asia i Marek są małżeństwem z kilkuletnim stażem. Szczęście pierwszych dni po ślubie zaczęło ulatniać się po urodzeniu Karolci. Oboje sporo czasu poświęcali córce, a coraz mniej sobie nawzajem. Jednak przez trzy ostatnie miesiące sytuacja jeszcze bardziej się pogorszyła. Na spotkaniu rocznikowym Marek uświadomił sobie, że podczas gdy jego koledzy pięli się po szczeblach kariery, on poświęcał czas rodzinie, nie robił nadgodzin, nie wyjeżdżał na szkolenia, więc stał w miejscu. Na spotkaniu chwalił się córką i żoną, ale nawet jeśli udało mu się oszukać kolegów, to nie siebie. Wtedy, siedząc wśród dawnych znajomych, postanowił zawalczyć o lepszą pozycję w firmie. Od tego czasu zostawał dłużej w pracy, niekiedy po wyjściu z firmy spotykał się w pubie z kolegami z pracy. Często dołączała do nich koleżanka z działu kadr, Sylwia. I to właśnie w jej towarzystwie zobaczyła go Asia, gdy szli roześmiani i rozluźnieni. Wtedy świat Asi się zawalił, zalała się łzami, a późniejsza wymiana zdań między małżonkami tylko pogorszyła sytuację. Od tego momentu Marek śpi na kanapie w salonie, unika kontaktów z żoną, niewiele czasu poświęca też córce. Rano, gdy wychodzi do pracy, dziewczynka zazwyczaj jeszcze śpi, gdy wraca do domu, często już leży w łóżku.

W tym trudnym dla Asi okresie na horyzoncie pojawia się Piotr, jej dawna miłość. Dziewczyna przez lata była zapatrzona w Piotra, podczas gdy ten zdawał się tego nie zauważać. Zupełnie inaczej niż dzisiaj. Teraz jego oczy błyszczą na widok Asi, mężczyzna zdaje się żałować dawnych decyzji. W końcu opowiada jej o Bogu i o tym, jak ważny jest on w jego życiu. Asia słucha go jak oczarowana.

Marek wyjeżdża na szkolenie. Cieszy się, że może poszerzyć swoją wiedzę i odpocząć od problemów w domu. Do tego Sylwia jest wpatrzona w niego jak w obrazek, nie szczędzi mu komplementów i za wszelką cenę chce go zdobyć. Nie jest osobą, która łatwo odpuszcza...

Bez wątpienia wiara stanowi ważny element tej powieści, ale nie jedyny. Autorka opowiada o blaskach i cieniach małżeństwa, o tym jak pierwsze zakochanie zamienia się w szarą rzeczywistość, jak codzienne zabieganie, praca, obowiązki sprawiają, że zapominamy o najbliższych. W dzisiejszych czasach rozwody są na porządku dziennym, często nie walczymy wystarczająco o związek. Sama nie jestem za walką za wszelką cenę, ale uważam, że warto próbować ratować małżeństwo, i to zarówno to sakramentalne jaki i cywilne. Dopiero gdy starania spełzną na niczym, można się poddać. Oczywiście każda sytuacja jest inna, sama jestem rozwódką i ani trochę nie żałuję decyzji o rozstaniu. Bohaterowie tej powieści szukają wsparcia w Bogu, jednak myślę, że nie jest to jedyna deska ratunku. Często możemy liczyć na przyjaciół, psychologów i terapeutów. Najważniejsze aby była chęć sięgnięcia po pomoc.

Asia i Marek wydali mi się dosyć samotnymi ludźmi, nie zauważyłam, żeby mieli jakichkolwiek przyjaciół. Jedynym ich wsparciem jest rodzina. Trochę mnie to zasmuciło, bo życie wydaje się łatwiejsze, gdy możemy się z kimś podzielić problemami. Pewnie, gdy w ich związku wszystko było dobrze, to byli też dla siebie przyjaciółmi, gdy małżeństwo zaczęło się sypać, to nawet nie mieli z kim o tym porozmawiać. W samym centrum ich problemów jest też dziecko – trzylatka, która prostymi pytaniami udowadnia, że rozumie więcej niż się dorosłym wydaje. Chce mieć rodziców przy sobie, chce by Ci byli szczęśliwi - dla takiej istotki warto walczyć.

Muszę przyznać, że rzadko zdarza mi się spotkać na swojej drodze osoby tak wierzące jak bohaterowie tej powieści. Znacznie częściej natykam się na ludzi, którzy tylko nazywają siebie katolikami, a ich czyny wcale o tym nie świadczą, niektórzy z nich chodzą regularnie do kościoła, ale nie dlatego, że czują taką potrzebę, a tylko dlatego że tak wypada. Zauważyłam też, że katolicy z mojego otoczenia bardzo łatwo oceniają tych, którzy nie wierzą albo nie chodzą do kościoła. Nie starają się zrozumieć, spojrzeć na sprawę z innej perspektywy, tylko krytykują. Ale już fakt, że są skłóceni z całym mnóstwem osób, ciągle kogoś obgadują, są zawistni i nieszczerzy wcale im nie przeszkadza. Natchnęłam się w Internecie na wyniki badań, które pokrywają się z moimi obserwacjami. Wynika z nich, że osoby wierzące są znacznie bardziej krytyczne i mniej empatyczne. Na szczęście jest sporo wyjątków od tej reguły. Odeszłam jednak od zasadniczego tematu. W powieści mamy bohaterów, dla których wiara jest bardzo ważna, którzy nie podchodzą do niej powierzchownie, odnajdują w niej sens życia i odpowiedź na większość dręczących ich pytań. Jak już wspomniałam, nie często trafiam na takie osoby, co nie oznacza, że ich nie ma, a cała książka jest oderwana od rzeczywistości.

„Cztery pory miłości” czyta się szybko i przyjemnie. Niektóre dialogi wydawały mi się zbyt natchnione, inne trochę sztywne, jak z wypracowania, ale nie przeszkadzało mi to w odbierze lektury. Całość napisana jest bardzo przystępnym językiem. Książka daje do myślenia, porusza i wzrusza. Spędziłam mile czas w towarzystwie bohaterów tej powieści, wczułam się w ich dramaty i bardzo polubiłam Karolcię.

Bez wątpienia jest to powieść kierowana do osób wierzących, poszukujących drogi do Boga, ale nie tylko. Wystarczy mieć otwarty umysł, by znaleźć w niej coś dla siebie. Nie jest powieść idealna, ale z pewnością jest wartościowa. W prosty sposób mówi o rzeczach trudnych, myślę, że może nawet mieć pewną wartość terapeutyczną. Warto spróbować.

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytani tej książki serdecznie dziękuję Autorce.



Beata Agopsowicz, Cztery pory miłości, Wydawnictwo eSPe, 2016,
ISBN: 978-83-7482-780-5,
Str. 276.

Cztery pory miłości [Beata Agopsowicz]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

18 komentarzy :

  1. Skoro daje do myślenia, i to w takim temacie jak małżeństwo, to jestem na tak. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się. Lubię lektury, które skłaniają do refleksji.

      Usuń
  2. Lubię takie pozycję ksiazkowe. Pozwalają one zatrzymać się w codziennym biegu życia i przemyśleć to, co naprawdę ważne.:)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Z podobnych powodów i ja sięgam po takie pozycje.

      Usuń
  3. Pomimo sztywnych dialogów, jestem wstępnie zainteresowana tą książką.

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajna i mądra książka. Jeśli chodzi o dialogi, to masz rację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dialogi kuleją, ale całość wypada i tak ciekawie.

      Usuń
  5. O, nie, nie, jak polscy bohaterowie, to ja odpadam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Widać, że książka porusza wiele ważnych tematów. Chętnie przeczytam mimo pewnych minusów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że kiedyś ją przeczytam, ale póki co mam za duży stosik do przeczytania na już.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  8. Skoro daje do myślenia, to może być ciekawie!

    OdpowiedzUsuń