środa, 27 grudnia 2017

Alice Feeney „Czasami kłamię”

Alice Feeney „Czasami kłamię”

Książka Alice Feeney „Czasami kłamię” wzbudziła moje zainteresowanie jeszcze na długo przed premierą. Wystarczył jeden rzut oka na zapowiedź, żebym wiedziała, że tę powieść muszę przeczytać. Nieco później dotarła do mnie bardzo oryginalna paczuszka. Oto i ona:


Alice Feeney „Czasami kłamię”

Alice Feeney „Czasami kłamię”

Alice Feeney „Czasami kłamię”

Alice Feeney „Czasami kłamię”

Alice Feeney „Czasami kłamię”

Jej rozpakowanie zajęło mi trochę czasu, a poszczególne karteczki dały mocno do myślenia. Aż dziw, że nie zabrałam się natychmiast za czytanie tej książki, tylko pozwoliłam jej leżeć na półce. Niestety miałam sporo zaległości recenzenckich, więc mogłam tylko ciekawskim wzrokiem zerkać na okładkę. Za lekturę zabrałam się na kilka dni przed Gwiazdką i powiem Wam, że nie mogłam wybrać lepszego czasu, bo duża część fabuły rozgrywa właśnie w okresie świąteczno-noworocznym, co bynajmniej nie oznacza, że „Czasami kłamię” jest ciepłą lekturą, która wprowadza czytelnika w świąteczny nastrój. Klimat powieści jest zupełnie inny...

Amber Reynolds miała wypadek, leży w śpiączce w szpitalu. Chociaż nie reaguje na żadne bodźce, to jednak słyszy to, co się wokół niej dzieje. Nie pamięta wydarzeń z ostatnich dni, ale wspomnienia stopniowo wracają...

Amber nie jest aniołem, od pewnego czasu usiłowała zniszczyć jedną ze swoich współpracownic – gwiazdę programu radiowego „Poranna kawa” - Madeline Frost. Prezenterka ewidentnie jej nie lubiła i chciała się jej pozbyć. Amber dostała ultimatum, że albo do Nowego Roku dogada się z Madeline, albo straci pracę. Kobieta znalazła jednak inny sposób na rozwiązanie problemu...

Małżeństwo Amber ostatnio przeżywało kryzys, w czym wydaje się, że maczała palce siostra kobiety – Claire. Jednak czy tak było faktycznie? Mąż Amber jest podejrzany o spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Czy to przez niego kobieta wylądowała w szpitalu?

Oprócz aktualnych wydarzeń śledzimy wspomnienia Amber sprzed wypadku oraz czytamy zapiski z pewnego dziennika – pochodzą one sprzed dwudziestu pięciu lat i długo nie mamy pewności, kto jest ich autorem.

Powieść czyta się bardzo szybko, a fabuła wciąga praktycznie od pierwszej strony. Przez większość książki mamy mglisty obraz sytuacji, stopniowo dowiadujemy się coraz więcej, jednak trudno powiedzieć, które ze zdobytych informacji są prawdziwe. Moim zdaniem powieść jest perfekcyjnie skonstruowana, dopracowana w każdym calu. Lektura jest emocjonująca, nie brakuje dramatycznych wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Do tego „Czasami kłamię” napisane jest prostym językiem, czyta się je bez wysiłku, za to z wypiekami na twarzy.

Na uwagę zasługują też bohaterowie tej powieści. Autorka stworzyła ciekawe portrety psychologiczne, postacie są złożone i mają wiele tajemnic. Nie jest łatwo ocenić, którzy bohaterowie są źli, a którzy są dobrzy. Czytelnik ma spory dylemat, po której stronie barykady stanąć.

„Czasami kłamię” to jedna z lepszych książek, jakie miałam okazję czytać w tym roku, dlatego aż trudno uwierzyć, że mówimy tu o debiucie literackim Alice Feeney. Świetnie skonstruowana fabuła w połączeniu z żywymi i pełnymi sprzeczności postaciami sprawia, że książkę czyta się z zapartym tchem. Akcja mknie, wielokrotnie zaskakuje czytelnika, uświadamia mu, że wszystkie jego wcześniejsze obserwacje są błędne. „Czasami kłamię” zabiera nas w mglistą rzeczywistość, z której stopniowo wyłaniają się jakieś elementy, ale są one na tyle niejednoznaczne, że czytelnik długo ma duży problem z wyciągnięciem sensownych wniosków, a nawet gdy w końcu mu się to udaje, to autorka szybko jakimś drobiazgiem burzy ten obraz…

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Grupie Wydawniczej Foksal.


Alice Feeney, Czasami kłamię, Grupa Wydawnicza Foksal, 2017,
ISBN: 978-83-280-4757-0
Str. 400.
Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Czytamy nowości" .


Czasami kłamię [Alice Feeney]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

24 komentarze :

  1. Ja jej tak wysoko nie oceniam, ale była dobra. Szkoda tylko, że bohaterki w pewnym momencie zaczęły mnie bardzo denerwować.
    pozdrawiam
    polecam-goodbook.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Irytujące bohaterki są lepsze od nijakich. :) Cieszę się, że Tobie też się książka spodobała - zbiera dobre noty. :) Pozdrawiam

      Usuń
  2. Takie debiuty uwielbiam. Ta książka zbiera same dobre recenzje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta książka to mój czytelniczy priorytet.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam już tyle pozytywnych opinii o tej książce, że koniecznie muszę ją przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że muszę przeczytać tę książkę, ale to chyba dopiero w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy rok już jest, więc życzę przyjemnego czytania. ;)

      Usuń
  6. Bardzo miło wspominam tę lekturę, bo utrzymywała mnie w nieustannym napięciu. Szkoda tylko, że zakończenie nie dało mi jasnego obrazu sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
  7. Poszukam książki w bibliotekach.

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak pozytywna ocena zachęca do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dlatego tak lubię debiuty literackie - stanowią prawdziwą niespodziankę :). Tej książki jeszcze nie czytałam, ale zapisuję tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  10. Naprawdę mnie zachęciłaś! Popytam w swojej bibliotece :)
    Szczęśliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Melancholia Codzienności30 grudnia 2017 15:07

    Zdaje się że pozycja idealna na prezent dla żony :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. dodaję do listy chcę przeczytać

    OdpowiedzUsuń