Tove Alsterdal "Weź mnie za rękę"
"Weź mnie za rękę" Tove Alsterdal to, jak możemy przeczytać na okładce, najlepsza szwedzka powieść kryminalna 2014 roku. W Szwecji mamy sporą konkurencję w tej dziedzinie, więc jeśli jakiś tytuł zasługuje na takie miano, to musi być faktycznie dobry. Taką przynajmniej miałam nadzieję. Cenię sobie skandynawskie kryminały, więc nie mogłam przejść obojętnie obok tej książki. Co z tego wyszło?
Charlie Eriksson wyskakuje z jedenastego piętra z balkonu wieżowca. Upadek z dużej wysokości kończy się śmiercią. Jako że dziewczyna już wcześniej przejawiała skłonności samobójcze i miała problemy z narkotykami, policja jest przeświadczona, że Charlie sama odebrała sobie życie. Zresztą śledczy nie znajdują w jej mieszkaniu niczego, co by temu przeczyło.
Za to sąsiad Charlie uważa, że ktoś ją zepchnął. Również ojciec dziewczyny ma pewne podejrzenia, ale w związku z tym, że jest kloszardem, który od lat opowiada zmyślone historyjki, nikt mu nie wierzy. No może poza jedną osobą. Helen, siostra zmarłej, wyrzuca sobie, że nie była w najlepszych stosunkach z Charlie i że nie potrafiła jej pomóc. Teraz, porządkując rzeczy siostry, dowiaduje się sporo o jej niedawnej przeszłości i o jej podróży do Argentyny. Zaczyna też wierzyć, że sprawa nie jest wcale tak prosta, jak chce ją widzieć policja. Helen rozpoczyna swoje prywatne śledztwo, szuka osób, z którymi kontaktowała się Charlie, w końcu rusza jej śladem do Argentyny...
Co ciekawie, niemal czterdzieści lat temu zaginęła matka dziewczynek. Nikt nie wie, co się z nią stało, ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że Ing-Marie właśnie wtedy wyjechała do Argentyny, która to w latach siedemdziesiątych była bardzo niebezpiecznym miejscem. Bez śladu zniknęły tam wtedy dziesiątki tysięcy ludzi, w tym być może również Ing-Marie.
Uważam, że pomysł na fabułę jest świetny. Powiązanie współczesnych wydarzeń z dyktaturą wojskową, która miała miejsce wiele lat temu i to na drugim końcu świata, jest oryginalne. Przy okazji możemy lepiej zrozumieć te bardzo nam odległe wydarzenia, dramaty zwykłych ludzi, którzy w starciu z ludźmi prezydenta Jorgego Videli nie mieli szans. Wojsko nie przebierało w środkach, posuwało się do najbardziej okrutnych i wymyślnych tortur, wszystko, by zmiękczyć wrogów i wyciągnąć z nich wszelkie istotne informacje.
Niestety znacznie mniej podobali mi się bohaterowie tej opowieści. Moim zdaniem Tove Alsterdal nie udało się stworzyć wiarygodnych postaci. Ich świat wartości jest mi tak odległy, że nie jestem w stanie uwierzyć, że można tak myśleć i postępować, że można być tak lekkomyślnym i naiwnym. Weźmy na przykład Helen. Kobieta domyśla się, że wyjazd jej siostry może mieć jakiś związek z jej późniejszą śmiercią. Wie, że jej towarzysz podróży został w Argentynie napadnięty i pobity. Być może był to zbieg okoliczności, a może kara za wtykanie nosa w nieswoje sprawy? Mimo to rusza śladem siostry, i to sama. Nawet mężowi nie zdradza prawdziwych powodów swojego wyjazdu, ani też dokładnego miejsca pobytu...
Akcja powieści toczy się dwutorowo. Poznajemy współczesne perypetie bohaterów, ale też cofamy się do lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku i czytamy o ówczesnej juncie. Śledzimy losy matki Helen i Charlie. Lubię taką narrację, a mimo to tak mniej więcej od połowy książka zaczęła mi się dłużyć. Mimo iż fabuła wydaje się być ciekawa, to całość mnie znudziła. Może przyczyna tkwi w tym, że nie potrafiłam się wczuć w losy bohaterów, zrozumieć ich lekkomyślnych wyborów? Całkiem możliwe.
Za to na plus oceniam rozwiązanie zagadki śmierci Charlie, które mnie bardzo zaskoczyło i samą końcówkę powieści udało mi się przeczytać z dużym zainteresowaniem. Szkoda tylko, że nie było tak przez całą książkę, że tylko początek był dobry, koniec - świetny, a reszta - raczej przeciętna.
Niestety "Weź mnie za rękę" to pozycja, która mnie nie zachwyciła, mimo bardzo ciekawej i oryginalnej tematyki. Mam pewien niedosyt i poczucie, że bardzo dobry pomysł na fabułę nie został w pełni wykorzystany. Tak uważam, ale nie oceniam też tej pozycji najgorzej. Ma ona swoje plusy i naprawdę ciekawe fragmenty, szkoda tylko, że całość nie jest utrzymana na takim poziomie. Wiem jednak, że wielu osobom bardzo się ona spodobała, czytałam sporo pochlebnych opinii na jej temat, dlatego jest szansa, że i Wam się ona spodoba. Może warto zaryzykować?
Moja ocena: 6/10
Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Akurat.
Tove Alsterdal, Weź mnie za rękę, Akurat, 2016,
ISBN: 978-83-7758-645-7,
Str. 560.
Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Kryminalnym wyzwaniu", "Czytamy nowości" oraz "Historia z trupem".
Chyba się skuszę. Lubię kryminały :)
OdpowiedzUsuńBuziaczki! ♥
Zapraszam do nas :)
rodzinne-czytanie.blogspot.com
Ja też uwielbiam kryminały, ale chyba staję się coraz bardziej wymagająca. :)
UsuńNie słyszałam o tej książce. Szkoda, ze postacie kuleją, ale ciekawi mnie fabuła i owo zaskakujące zaskoczenie.
OdpowiedzUsuńTakie jest moje zdanie. Może Tobie nie będzie to przeszkadzać. :)
Usuńjestem w separacji z szwedzkimi kryminałami, muszę odetchnąć:D Szkoda, że dobry pomysł nie został tu do końca wykorzystany, a niedopracowane postaci w tej chwili skutecznie mnie odstraszają. Ale kiedyś może przeczytam.
OdpowiedzUsuńTakie jest moje zdanie. :) Niektórzy się zachwycają tą powieścią, a ja niekoniecznie.
UsuńLubię dwutorowe poprowadzenie fabularne. Może więc przeczytam tę książkę.
OdpowiedzUsuńTeż to uwielbiam. :)
UsuńCzytałam w życiu tyle kryminałów, zaś na półkach księgarnianych jest ich taki ogrom, że książka zwyczajnie musi być rewelacyjna, bym w ogóle po nią sięgnęła, żadnych niedociągnięć i mankamentów, bo szkoda czasu... Przynajmniej, jeśli chodzi o ten gatunek, jestem ekstremalnie wymagająca, więc tę akurat powieść sobie odpuszczę ;)
OdpowiedzUsuńMi też chyba wymagania rosną i stąd ten brak zachwytu. :)
UsuńTłumacz się nie spisał. Rażą mnie wszystkie: "jak żeśmy". Momentami frapująca, momentami nudna. Nie rozumiem wątku macierzyńskiego, jako matka, oczywiście.
OdpowiedzUsuńTeż nie rozumiem tego wątku. Nie mieści mi się to w mojej matczynej głowie. :)
UsuńOstatnio coraz chętniej sięgam po tego typu książki, więc nie mówię nie ;) Ale raczej w odrobinę dalszej przyszłości ;)
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa Twoich odczuć. :)
UsuńZaryzykowałabym, ponieważ fabuła zaciekawia :)
OdpowiedzUsuńPróbuj. Może akurat trafi w Twój gust. :)
UsuńDo tego typu książek nie trzeba mnie specjalnie namawiać :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie. Od dzisiaj konkurs - do wygrania "Ocalona" Alexandry Duncan :)
Pewnie przez wyjazdy go przegapiłam, ale lecę sprawdzić. :)
UsuńSkoro Ciebie książka nie zachwyciła to ja dam sobie jednak z nią spokój.
OdpowiedzUsuńLepiej tak, szczególnie że to nie Twój gatunek literacki. :)
UsuńWe wtorek urlop, więc muszę zrobić książkowe zakupy;) Szwedzki kryminał ZAWSZE;) Sciskam:)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że urlop się udał. Idę szukać relacji. :)
UsuńByć może z czystej ciekawości przeczytam, ale na pewno nie w najbliższym czasie, bo mam ważniejsze książki na oku :)
OdpowiedzUsuńSpróbować zawsze można. Nie jest to zła książka, chociaż mnie nie zachwyciła.
UsuńJa się na pewno nie skuszę, nic mnie nie zaintrygowało ;(
OdpowiedzUsuńCóż, nie namawiam. :)
Usuń