środa, 16 grudnia 2015

Katarzyna Misiołek "Ostatni dzień roku"

Katarzyna Misiołek "Ostatni dzień roku"

Okładka książki Katarzyny Misiołek "Ostatni dzień roku" wydaje się idealnie wpasowywać w przedświąteczny klimat. Mam słabość do wszystkiego, co wiąże się z Gwiazdką, nic więc dziwnego, że ta powieść wylądowała na mojej półce. Jednak sięgając po nią, nie spodziewałam się, że będzie to trudna i bolesna lektura, zupełnie odmienna od większości bożonarodzeniowych, często kiczowatych opowieści. "Ostatni dzień roku" to opowieść o wielkim dramacie, który rozegrał się w życiu Magdy i jej rodziny.

Jest Sylwester. Magda i Bartek od niedawna mieszkają razem. Magda właśnie wróciła z uczelni. Zamierza wypić herbatę, wziąć kąpiel i zacząć się szykować na wieczór. Bartek jest chętny do pomocy przy myciu pleców... Prawdziwa sielanka, która szybko zmienia się w dramat. Szwagier Magdy, Kuba, po wielu bezskutecznych próbach dodzwonienia się do niej w końcu zjawia się pod drzwiami ich mieszkania i oznajmia, że jego żona, a siostra Moniki zniknęła. Że mieli mieć dzisiaj gości, że popołudniu jeszcze dzwoniła, żeby dokupił puszkę ananasów do sałatki. Jednak gdy wrócił do domu jej nie było, w kuchni leżała torebka, telefon, klucze do auta i kilka innych drobiazgów. Jednak jego żony nie było i nikt nie wie, gdzie teraz może być, czy nic jej się nie stało...

Zanim zabrałam się za czytanie tej książki, myślałam, że sytuacja rodzin osób zaginionych jest lepsza niż tych, których bliscy umarli. Teraz już wcale nie jestem tego taka pewna. Ci drudzy mają przed sobą trudny i bardzo bolesny okres żałoby, ale znają prawdę, chociaż nie jest ona łatwa. Mogą się pożegnać z bliską osobą, wyprawić jej pogrzeb, opłakiwać zmarłego. Wiedzą, co się stało. Natomiast w przypadku zaginięć nie wiadomo nic. Bliscy nie mają pojęcia, czy poszukiwani żyją, czy może ktoś ich krzywdzi, przetrzymuje w zamknięciu, maltretuje, a może popełnili samobójstwo, uciekli, wdali się w jakiś płomienny romans... Możliwości jest wiele, ale im więcej czasu upływa, tym większe jest prawdopodobieństwo, że te osoby nie żyją. Nie ma jednak ciała, nie ma pewności, że tak jest, nie ma komu wyprawić pogrzebu, zresztą trudno w ogóle taką myśl dopuścić do siebie, przecież nie można przestać wierzyć w szczęśliwy powrót. Jak funkcjonować w takim zawieszeniu, jak pracować, spotykać się ze znajomymi i uczuć się, gdy życie rozsypało się na milion kawałków?

Magda nie potrafi sobie poradzić z tą wiadomością, nie potrafi dalej normalnie funkcjonować. Zostawia Bartka, rzuca studia i zaszywa się w domu rodziców, gdzie wszyscy udają, że Monika za chwilę wróci. Mama pichci ulubione dania córki, zupełnie jakby nic się nie stało... Trzeba przyznać, że zachowanie bohaterów tej powieści bywa niekiedy irytujące albo co najmniej dziwne, ale to wcale nie oznacza, że jest ono nierealne. W końcu może właśnie tak niektórzy ludzie reagują na stresujące sytuacje.

Ta lektura wstrząsnęła mną do głębi, dała mi do myślenia, pozwoliła wczuć się w sytuację Magdy i jej rodziny. Mimo trudnej tematyki książkę czyta się dobrze, napisana jest przystępnym językiem i w dosyć lekkim stylu. Muszę przyznać, że w pewnym momencie wprost połykałam jedną stronę za drugą, jednocześnie będąc bardzo rozemocjonowana tym, co czytam.

Niech Was nie zmyli klimatyczna okładka "Ostatniego dnia roku". To nie lekka lektura na jeden wieczór, to nie powieść, która Was rozbawi i wprawi w świąteczny nastrój. Chociaż przeczytacie tu o tym, jak wyglądały święta naszych bohaterów bez Moniki, to jest to tylko niewielki fragment książki, która swoją fabułą obejmuje kilka lat. Jeżeli szukacie poruszającej lektury, takiej która chwyci Was za serce, uświadomi, jakimi jesteśmy szczęściarzami, jak nasze problemy są nieistotne w obliczu prawdziwej tragedii, to trafiliście właściwie.

Gorąco polecam!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Warszawskiemu Wydawnictwu Literackiemu MUZA SA.


Katarzyna Misiołek, Ostatni dzień roku, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2015,
ISBN: 978-83-287-0180-9,
Str.448.

Książki biorą udział w wyzwaniach: "Historia z trupem"Klucznik" oraz "Przeczytam tyle, ile mam wzrostu" (2,4 cm, razem 222,5 cm).

Ostatni dzień roku [Katarzyna Misiołek]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

20 komentarzy :

  1. Okładka jest po prostu kwintesencją świąt i takiej pory roku!

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja na razie odpuszczam, wolę lżejszą tematykę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby Cię wzięło na mocniejsze lektury, to polecam!

      Usuń
  3. Okładka sugeruje dość lekką lekturę, a widzę, że trzeba szykować się na bagaż emocji, który potrafi potrząsnąć człowiekiem. Dawno nie czytałam takiej poruszającej lektury więc może się niedługo skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka nie oddaje emocji, które skrywa wnętrze. Polecam i pozdrawiam!

      Usuń
  4. Bardzo podobnie odebrałam tę książkę. Zrobiła na mnie spore wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zaciekawiła mnie ta publikacja :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam i książka zrobiła na mnie ogromne wrażenie! :)
    Oby pojawiało się więcej tak wspaniałych i poruszających lektur :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Klimatyczna okładka rzeczywiście może zmylić. Skoro tak wstrząsa, będę na pewno o tym pamiętać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę powiedzieć, że ta okładka zupełnie nie pasuje do treści, ale raczej jest dosyć myląca. Książkę gorąco polecam!

      Usuń
  8. Zaznaczam sobie do przeczytania na lubimyczytac ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka jest dla mnie myląca, bo treść bardzo mnie zainteresowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli chodzi o okładkę, to w pełni się z Tobą zgadzam. :)

      Usuń