czwartek, 27 czerwca 2013

Aleksandra Marinina "Kolacja z zabójcą"

Aleksandra Marinina "Kolacja z zabójcą"
Przywozicie sobie pamiątki z wycieczek? Ja, jeśli goszczę w jakimś ciekawym zakątku w Polsce i znajdę tam księgarnię, to zwykle przywożę do domu książkę. "Kolację z zabójcą" przywiozłam z Wrocławia i przy okazji nie mogę nie dodać, że jest to piękne miasto. Trafiłam na małą wyprzedaż w jednej z księgarni na starym mieście i za kwotę 3,70 zł kupiłam ten kryminał. Oczywiście nie wyszłam z księgarni z jedną książką... Udało mi się ograniczyć do trzech, ale wymagało to dużego samozaparcia.

"Kolacja z zabójcą" to rosyjski kryminał. Płatny zabójca ma sprzątnąć Irinę Fiłatową, pracownicę Instytutu Naukowo-Badawczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Ma upozorować wypadek, jednak jego plan nie do końca się udaje za sprawą zwykłego pecha. Fiłatowa wraca z delegacji, spod lotniska zabiera się z przypadkowo napotkanym kierowcą. Ten odwozi ją odpłatnie do domu, jednak kobieta nie ma przy sobie pieniędzy, żeby zapłacić. Zostawia kierowcy swój dowód osobisty i idzie do mieszkania po pieniądze. Kiedy po dłuższym czasie kobieta się nie zjawia, mężczyzna rusza na jej poszukiwania i w mieszkaniu znajduje jej ciało. Czy śledczy uwierzą w wypadek?

wtorek, 25 czerwca 2013

Liebster Blog Award

Liebster Blog Award


Dzięki Pręguskowi, który prowadzi blog http://kto-czyta-ksiazki.blogspot.com/ oraz Kindze - http://kinga42.blogspot.com zostałam nominowana do Liebster Blog Award. Bardzo dziękuję za nominację i oczywiście chętnie przyłączę się do tej zabawy. Uważam, że jest to dobra okazja, by się lepiej poznać.

Dla niewtajemniczonych spieszę z wyjaśnieniami:
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów  więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował”.

sobota, 22 czerwca 2013

Virginia C. Andrews "Kwiaty na poddaszu"

Virginia C. Andrews "Kwiaty na poddaszu"
"Kiedy byłam małą dziewczynką, naiwnie wierzyłam, że całe moje życie będzie jak jeden długi, cudowny letni dzień. Wierzyłam w to, bo tak się ono dla mnie zaczęło. Choć niewiele pamiętam z wczesnego dzieciństwa, jedno o nim mogę powiedzieć na pewno: Było szczęśliwe, za co do dziś jestem ogromnie wdzięczna"

Tak swoje najmłodsze lata wspomina Cathy. Jednak ten czas szczęścia niestety szybko się dla niej kończy. Gdy ma dwanaście lat, jej brat Christopher – czternaście, a bliźniaki Cory i Carrie – cztery, w wypadku samochodowym ginie ich ojciec, ukochany tata i mąż. Dzieci są zrozpaczone, nie potrafią zrozumieć, jak "człowiek młody i przystojny, kochający i kochany też może umrzeć". Mama dzieci wpada w depresję, przestaje dbać o siebie i potomstwo. Dopiero gdy rozpacz staje się ciut mniejsza, kobieta próbuje się zmierzyć z rzeczywistością, sprawdza stan finansów rodziny, czym nigdy wcześniej nie musiała się martwić, bo tymi sprawami zajmował się jej mąż. Okazuje się, że dotychczas rodzina żyła ponad stan, ich sytuacja finansowa jest bardzo kiepska, a kobieta nie za bardzo potrafi sobie z tym poradzić. Pozostaje jej tylko szukanie pomocy u innych ludzi, w tym celu pisze mnóstwo listów, wysyła i czeka na odpowiedzi. W końcu przychodzi list, w którym kobieta czyta, że będzie mogła wraz z dziećmi zamieszkać u swoich rodziców. Są to ludzie bardzo bogaci. Kobieta od lat ich nie widziała, nie chcieli jej znać po tym, jak w ich mniemaniu uwiodła własnego wujka. Wtedy ją wydziedziczyli, czy teraz przyjmą ją z otwartymi ramionami?

wtorek, 18 czerwca 2013

Yrsa Sigurdardóttir „Spójrz na mnie”

Yrsa Sigurdardóttir „Spójrz na mnie”
Dzisiaj zapraszam Was na małą wycieczkę na Islandię. Nie wiem jak Wy, ale ja nie miałam wcześniej przyjemności poznać tamtejszej literatury. Za to dla moich stałych czytelników z pewnością nie jest tajemnicą, że uwielbiam skandynawskie kryminały. Islandia kojarzy mi się z równie surowym klimatem, który moim zdaniem jest bardzo dobrym tłem dla tego typu powieści. Nietrudno więc odgadnąć, że podeszłam do tej książki ze sporą ciekawością.

Niestety po raz kolejny nie mogę sobie odmówić małego komentarza na temat napisu z okładki, który brzmi "Yrsa Sigurdardóttir Islandzka odpowiedź na Stiega Larssona". Wiem, wiem, oczywiście powtarzam się, być może przesadzam, być może jestem uczulona, ale czemu na co drugim kryminale widzę porównania do Larssona? Nie ma już innych świetnych autorów kryminałów? Czy umieszczenie tego nazwiska na okładce daje gwarancję dobrej sprzedaży? Mnie już krew od tego zalewa... Jak tak dalej pójdzie, to zacznę omijać szerokim łukiem książki z takimi bzdurnymi hasłami. Tylko czy zostanie mi wtedy cokolwiek do czytania? 

czwartek, 13 czerwca 2013

Krzysztof Bodzoń "Pionowe formy wyciszenia"

Krzysztof Bodzoń "Pionowe formy wyciszenia"
Książka trafiła na moją półkę dzięki konkursowi na blogu Między kartkami i Wydawnictwu NovaeRes. Dziękuję Wam za wspaniałą zabawę i oczywiście tę nagrodę.

Z czym Wam się kojarzy tytuł "Pionowe formy wyciszenia"? Ja początkowo myślałam, że jest to kolejny poradnik na temat metod relaksacyjnych, wprowadzania ładu do własnego życia, prób radzenia sobie ze stresem. Myliłam się i to bardzo – jest to powieść, ale zdecydowanie nieszablonowa.

Liv Kamark żyje w wolnym związku z Johanem Bertelsenem. Mają dwie córki: ośmioletnią Agnes i dziesięcioletnią Emmanuelle. Ich związek można "określić jako miłość uwarunkowaną uczuciem trwalszym od przeciętnego obrazu małżeństwa"1. Żadne z nich "nie chciało nadmiernie angażować w tę relację państwa ani religii"2, jednak to głównie Johan nie chciał ślubu. Po czasie Liv przyznała mu rację i doszła do wniosku, że "tylko te związki, które trwają na zasadzie wewnętrznego przekonania partnerów o wzajemnym wkładzie w to, co postanowione, kierują się dojrzałymi wyborami"3. Niestety szczęście pryska, kiedy Liv dowiaduje się od przyjaciółki, że Johan ma kogoś na boku. Czy naszym bohaterom uda się wyjść z tej trudnej sytuacji? Uratują związek, czy może będą szukać szczęścia gdzie indziej?

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Ewa Ostrowska "Sidła strachu"

Ewa Ostrowska "Sidła strachu"

Recenzja ta miała się ukazać wczoraj, ale nie dałam rady. Spędziliśmy niedzielę na zakupach. Bynajmniej, nie było to latanie po butikach, tylko wyprawa do marketów budowlanych. W ramach dodatkowych atrakcji zaczęły w aucie szwankować hamulce... Już bez tego dzień byłby ciężki, a w ten sposób stał się strasznie męczący. W markecie, który szczyci się bardzo fachową obsługą, obsługa nas olała. Czy wszyscy nagle zabrali się za remonty? Bo czegokolwiek szukaliśmy, to albo tego nie było, albo zestaw był niekompletny. Coś tam jednak po tym całodniowym maratonie po dwóch sklepach udało nam się upolować. Resztę chyba zamówimy przez internet, bo nie wiem, czy więcej uda nam się znieść... Zakupy zakupami, ale przejdźmy do recenzji...

"Sidła strachu" to jeden z dwóch kryminałów, które wygrałam w konkursie "Majówka z Portalem Kryminalnym". Gdy dotarła do mnie paczka, bardzo się ucieszyłam, jednak żaden z tytułów nic mi nie mówił. Nie znałam też autorów tych książek. Podeszłam do nich z pewną rezerwą, ale też ze sporą ciekawością. Jedną z nich już przeczytałam, więc opowiem Wam dzisiaj o książce Ewy Ostrowskiej "Sidła strachu". Jest to kryminał, którego akcja została umieszczona w czasach PRL-u.

piątek, 7 czerwca 2013

Świr książkowy i jego stosiki

Zrobiłam dzisiaj inwentaryzację na moich półkach z książkami, które czekają jeszcze na przeczytanie. Leżą one w różnych zakamarkach, więc nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, ile ich faktycznie mam. Oj,  nazbierało się ich trochę... Przyjrzałam się im i uznałam, że chyba nie jestem tak do końca normalna, bo kto lubi mieć takie zapasy książkowe?

Do tego powiem Wam jeszcze, że niedawno moja przyjaciółka zapytała mnie o to, co chciałabym dostać w prezencie urodzinowym. Jeszcze mamy sporo czasu do tego dnia, ale moja przyjaciółka jest bardzo zapobiegliwa i chciała mi jednocześnie dać czas do namysłu. Natomiast ja, oczywiście zupełnie bez namysły, wypaliłam, że książki. Podejrzewam, że po namyśle moja decyzja będzie podobna. Też tak macie? Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie - bo kto, jak nie Wy?!  Jesteście moją grupą wsparcia, więc mam nadzieję, że podniesiecie mnie na duchu.

Odwiedzam różne blogi i ciągle zachwycam się pięknymi stosikami. Pozazdrościłam Wam wszystkim i zrobiłam swoje stosiki. Niestety mój prywatny fotograf akurat był nieobecny, więc nie są to arcydzieła, chociaż bardzo się dla Was starałam.

Pierwszy z nich zawiera nagrody książkowe, które w ostatnim czasie udało mi się zdobyć. Dziękuję bardzo organizatorom tych konkursów!!!

Świr książkowy i jego stosiki

wtorek, 4 czerwca 2013

Diana Gabaldon „Ognisty krzyż” - kolejny tom sagi „Obca”

Diana Gabaldon „Ognisty krzyż” - kolejny tom sagi „Obca”"Ognisty krzyż" jest piątym tomem serii. Jako że, wcześniejsze części czytałam w mojej "erze przedblogowej", napiszę teraz kilka zdań na ich temat. Moja przygoda z Dianą Gabaldon zaczęła się od wyprzedaży w Weltbildzie. Za zaskakująco niską cenę (chyba 10 zł) udało mi się kupić pierwszy tom tej sagi – "Obcą".

Jest to całkiem spore tomisko (712 stron). Zaczęłam czytać i... przepadłam na dobre. Akcja książki wciągnęła mnie okropnie, kładłam się spać, myśląc o "Obcej", siedziałam w pracy, wyczekując momentu, kiedy znowu będę mogła czytać... O co chodzi w tej książce? W dużym skrócie wygląda to tak, że szczęśliwa mężatka Claire Randall podczas wycieczki do kamiennego kręgu, dotyka jednego z głazów i niespodziewanie zostaje przeniesiona w przeszłość. Claire odbywa podróż w czasie z roku 1945 do 1743. Jakoś udaje jej się dopasować do nowych warunków, ale życie nie szczędzi jej kolejnych przedziwnych doświadczeń. Oczywiście kobieta w przeszłości spotyka miłość swojego życia. Claire jest rozdarta między mężem, który pozostał w przyszłości, a młodym Jamiem, który wywraca do góry nogami jej pojęcie miłości. Urzekła mnie ta baśniowa fabuła przesycona miłością i erotyzmem. Czułam się trochę, jak pensjonarka czytająca ukradkiem z wypiekami na twarzy nieco gorszącą powieść. Nie mam zbyt dużego doświadczenia w takich lekturach i może właśnie stąd ten mój zachwyt. "Obca" obudziła we mnie bardzo miłe skojarzenia – przypomniała mi "Sagę o Ludziach Lodu", którą zachwycałam się w czasach licealnych. Miało być w skrócie, więc koniec zachwytów nad pierwszą częścią sagi.

niedziela, 2 czerwca 2013

Andrzej Pilipiuk "Kroniki Jakuba Wędrowycza"

Andrzej Pilipiuk "Kroniki Jakuba Wędrowycza"

Oj, żebyście Wy wiedzieli, jak ja się broniłam przed Wędrowyczem. I co z tego, że opinie na temat książek o nim są pochlebne? W końcu co może być ciekawego w życiu osiemdziesięcioletniego egzorcysty, na dodatek pijaka? No cóż chyba, żadna z recenzji nie jest w stanie oddać tego, czym ta książka może zachwycić czytelnika. Tak, wiem - skoro takie jest moje zdanie, to w tym momencie powinnam przerwać pisanie recenzji. Jednak dokończę moją wypowiedź i nie mam pojęcia, czy uda mi się Was zachęcić do tej lektury, czy raczej skutecznie zniechęcić.



Jakub Wędrowycz jest osiemdziesięcioletnim mieszkańcem Wojsławic. Chlubi się tym, że jest egzorcystą amatorem. Chlubi się też i tym, że potrafi dużo wypić i nie da się temu zaprzeczyć - ma chłop rację. Zapytacie co ciekawego może się dziać w życiu zdziwaczałego staruszka mieszkającego w zapadłej wsi? A odpowiem Wam, że dużo, a nawet zadziwiająco dużo.