czwartek, 30 maja 2013

Anna Starmach "Pyszne 25"

Anna Starmach "Pyszne 25"
Dzisiaj kilka słów o książce, którą dostałam od Zająca na Wielkanoc. Dodam tylko, że Zając na stałe mieszka ze mną oraz jest ogromnym łasuchem i stąd właśnie ten prezent: książka Anny Starmach "Pyszne 25". Z zainteresowaniem oglądałam wcześniej program kulinarny, w którym pani Ania w 25 minut i za 25 złotych wyczarowywała dla widzów smakowite potrawy. Na bazie programu powstała ta książka, więc w sumie nie spodziewałam się niczego nowego – ot, kilka ciekawych przepisów zebranych w małej książeczce.

Po dokładnym przeanalizowaniu książki mogę jednak dodać, że nie wszystkie przepisy pochodzą z programu, jest parę nowych. Dodatkowo Anna Starmach dzieli się z nami kilkoma trikami kulinarnymi, recepturami na dodatki do potraw, między innymi takimi jak majonez, ketchup, bulion czy karmel. Przepisy są ciekawe, łatwe, tanie i smaczne. Dodatkowo opatrzone są one pięknymi zdjęciami oraz drobnymi komentarzami własnymi, które mi dawały poczucie, iż pani Ania nie dzieli się ze mną tylko własnymi recepturami, ale daje też czytelnikowi kawałek swojego życia. Czyta się tę książę bardziej jak blog zaprzyjaźnionej osoby niż książkę kucharską.

niedziela, 26 maja 2013

Kamila Shamsie "Wypalone cienie"


Kamila Shamsie "Wypalone cienie"
Akcja książki rozpoczyna się w roku 1945 w Nagasaki. Mieszkańcy miasta uciekają przed kolejnym bombardowaniem, jednak ich strach jest dużo większy niż w przypadku poprzednich alarmów bombowych. Słyszeli już oni o strasznej bombie, która została zrzucona na Hiroszimę. Niemiec Konrad Weiss stwierdza, że żaden schron nie jest w stanie go uchronić przed tą śmiercionośną bronią, postanawia więc spotkać się z Hiroko Tanaką, kobietą którą kocha. Ich spotkanie jest pełne miłosnych zaklęć, obietnic i nadziei na przyszłość. Czekają na koniec wojny, który ma się stać początkiem ich wspólnego życia. Po spotkaniu Konrad udaje się do katedry Urakami, by spotkać się z ojcem Asano, od którego ma odebrać kilka książek. Hiroko z oddali obserwuje katedrę i "wtedy cały świat bieleje. Światło jest namacalne. Przewraca Hiroko na twarz. Gdy uderza o ziemię, jej usta i noc wypełniają się palącym pyłem." [K. Shamsie, Wypalone cienie, str. 34-35] Bomba atomowa zabiera Hiroko wszystkich, których kochała. Zabiera jej ona rodzinę i ukochanego Konrada. Dzięki przyjacielowi Konrada trafia do dobrych lekarzy, którzy pomogą jej wyleczyć  ciało. Jednak czy jest sposób, żeby uleczyć jej duszę? Hiroko będzie musiała znaleźć dla siebie nowe miejsce na świecie. Gdzie w tym celu podąży? Kogo spotka na swojej drodze? Czy spotka jeszcze w życiu szczęście?

środa, 22 maja 2013

Mariusz Zielke „Wyrok”


Mariusz Zielke „Wyrok”
Na okładce książki zobaczyłam informację, że Mariusz Zielke bardzo przypomina Michaela Blomkvista z trylogii "Millenium" Stiega Larssona. Jednak nie jest to koniec nawiązań. Na wielu blogach znalazłam też porównania Zielke do Larssona. Muszę przyznać, że podchodzę do takich tekstów bardzo sceptycznie, czasami najzwyczajniej w świecie mnie  denerwują, bo zwykle są to bzdury, kiepskie chwyty marketingowe.  Zresztą nie rozumiem, dlaczego Stieg Larsson stał się takim wzorem, punktem odniesienia dla innych autorów kryminałów. Na wielu okładkach książek pojawiają się podobne teksty, które czasami kłują w oczy, bo jakim cudem taki Jo Nesbo, który pierwszy tom cyklu o Harrym Hole wydał w 1997 roku, może być następcą Stiega Larssona, skoro książka "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" ukazała się dopiero w 2005 roku. Ponadto twórczość Larssona jest dla mnie owszem ciekawa, ale trochę niedoszlifowana. Natomiast nie przeczę, iż pierwszym książkom Nesbo można sporo zarzucić, jednak potem jest już tylko lepiej, dużo lepiej...  

Odbiegłam od zasadniczego tematu, bo nie mogłam odmówić sobie małego komentarza. Ale wróćmy do rzeczy. "Wyrok" jest literackim debiutem Mariusza Zielke, który z zawodu  jest dziennikarzem i zajmuje się głównie dziennikarstwem śledczym, czyli dokładnie tym, czym zajmuje się główny bohater powieści. Moją uwagę przykuła nota wydawcy, z której możemy wyczytać, iż pierwotnie książki Mariusza Zielke nie chciało wydać żadne wydawnictwo, z obawy przed koniecznością wypłaty ogromnych odszkodowań osobom pomówionym. Dlatego też autor pierwsze wydanie sfinansował sam, a niewielki nakład rozszedł się jak świeże bułeczki. Dzięki wydawnictwu Czarna Owca po pewnej obróbce tekst trafia znowu w ręce czytelników. Na początku książki autor zastrzega, iż chociaż w Polsce miały miejsce różne afery finansowe, to jednak "Wyrok" jest fikcją literacką i tak powinien być postrzegany. Trudno się nie zastanawiać, czy jest tak faktycznie.

piątek, 17 maja 2013

Jerome David Salinger „Franny i Zooey”


Jerome David Salinger „Franny i Zooey”

Myślę, że Salingera nie trzeba Wam przestawiać. Nawet jeśli nie słyszeliście o książce "Franny i Zooey", to z pewnością przynajmniej obił się Wam o uszy tytuł "Buszujący w zbożu".  Ja dopiero zaczynam moją przygodę z tym autorem. Na początek zabrałam się za książkę, na którą składają się dwa opowiadania zatytułowane "Franny" i "Zooey". Natomiast "Buszujący w zbożu" czeka na półce na swoją kolej.

Pierwsze z opowiadań czyli "Franny" przybliża czytelnikowi historię pewnej zakochanej pary. Opowieść zaczyna się, gdy Lane wypatruje na dworcu swojej ukochanej, oboje cieszą się na to spotkanie, a jednak coś wisi w powietrzu, coś musi zostać wyjaśnione. Franny jest jakaś dziwna, odmieniona. Może to tylko gorszy dzień, a może dusi coś w sobie. Autor wspaniale ukrywa miedzy wierszami, te najważniejsze treści. Niewiele mówi wprost, dając pole do popisu naszej wyobraźni. Uwielbiam takie krótkie teksty, które zawierają w sobie ogromne pokłady energii.

Natomiast drugie opowiadanie pod tytułem „Zooey” wyjaśnia dużo więcej. Jest ono znacznie dłuższe i napisane nieco inaczej. Na jego początku poznajemy Zooeya podczas kąpieli, kiedy to w wannie czyta stary list od swojego brata Buddy'go. Jest to długi list, pełen przemyśleń, zwierzeń, wyznań i rad. Ablucje dwukrotnie przerywa mu jego mama, Bessie, która zamartwia się swoimi dorosłymi dziećmi i cały ten swój strach obnaża przed synem. Niepokoi się ona Buddy'm, do którego nie może się dodzwonić. Zamartwia się Franny, która wróciła do rodzinnego domu, by przeżywać w samotności załamanie nerwowe. Tak, nie mylicie się, mowa jest o bohaterce pierwszego opowiadanie. Nadal targają nią jakieś wewnętrzne bolączki, na przemian śpi i płacze, kategorycznie odmawia spożywania jedzenia. Rodzice chcą ustalić, jakie są przyczyny jej złego samopoczucia, chcą jej jakoś pomóc.

niedziela, 12 maja 2013

Arthur Conan Doyle "Pies Baskerville'ów"

Arthur Conan Doyle "Pies Baskerville'ów"

Dzisiaj chcę się z Wami podzielić opinią na temat książki, która bezsprzecznie należy do klasyki kryminału. Jest to "Pies Baskerville'ów" Arthura Conan Doyle'a. Jest to mój pierwszy kontakt z tym autorem, zupełnie przypadkowy. Podejrzewam, że gdyby nie promocja, dzięki której mogłam pobrać audiobooka za darmo, to najprawdopodobniej jeszcze długo nie znałabym twórczości Arthura Conan Doyle'a. Zapytacie pewnie dlaczego, no cóż naczytałam się kryminałów Agaty Christie i chociaż je cenię, to konstrukcja fabuły w jej książkach nie do końca do mnie przemawia. Bez żadnych konkretnych przyczyn zaszufladkowałam Arthura Conan Doyle'a do tej samem kategorii, więc nie paliłam się, żeby poznać jego twórczość i muszę przyznać, że był to niewybaczalny błąd...

sobota, 11 maja 2013

Jeff Lindsay "Dylematy Dextera"


Jeff Lindsay "Dylematy Dextera"
Czy jest jeszcze ktoś, kto nie zna Dextera? Zawdzięcza on swoją sławę głównie serialowi telewizyjnemu, książki są zdecydowanie na drugim planie. Ja nadal nie obejrzałam serialu, więc na jego temat nie zamierzam się wypowiadać. Już dosyć dawno temu kupiłam mojemu bratu trzy książki z przygodami Dextera. A on, no cóż, nie zachwycił się prezentem, uznał, że wszystkie odcinki widział, więc nic go w tej książce nie zaskoczy. Dopiero niedawno odkurzył ten upominek, kiedy to dowiedział się, że książki i serial to dwie zupełnie różne historie. A łączy je główny bohater, Dexter Morgan, który w ciągu dnia jest przystojnym policjantem, pracownikiem laboratorium kryminalistycznego, a po godzinach staje się bezwzględnym mordercą. Jednak nie jest on zwykłym przestępcą, ma swój kodeks, swoje zasady i swojego Mrocznego Pasażera, który przeciąga go na ciemną stronę. Jest on cieniem Dextera, jego głosem wewnętrznym, jego przyjacielem, jego głodem zabijania.

"Dylematy Dextera" to trzecia część serii. Dwie pierwsze przeczytałam i oceniam je całkiem dobrze, były interesujące i intrygujące. Polubiłam też bezdusznego Dextera, mimo jego bardzo oryginalnej "pasji". Miałam więc konkretne oczekiwania co do książki i niestety zawiodłam się.

środa, 8 maja 2013

100 książek XX wieku według Le Monde


100 książek XX wieku według Le Monde

Pisząc o książce "Rok 1984", wspomniałam o liście stu książek dwudziestego wieku, ogłoszonej przez francuski dziennik "Le Monde". Została ona ogłoszona wiosną 1999 roku i powstała na podstawie głosów siedemnastu tysięcy Francuzów. Wybierali oni spośród dwustu tytułów wytypowanych wcześniej przez dziennikarzy i księgarzy, pozycje, które najbardziej utkwiły im w pamięci.

piątek, 3 maja 2013

"Lokator" Sandry Brown

"Lokator" Sandry Brown

Niestety z tej pięknej pogody, o której pisałam pierwszego maja, pozostało niewiele... Ale dla mola książkowego, jakim jestem, nie jest to wielki problem, bo czytać można zarówno, gdy świeci słońce i kiedy pada deszcz. Chwyciłam za książkę "Lokator" Sandry Brown. Napis z okładki zapowiada liryczną opowieść o miłości pióra bestsellerowej autorki. Zobaczymy. Nie wiem, jak to się stało, ale wcześniej jakoś udawało mi się skutecznie omijać książki autorstwa Sandry Brown, gdyż nie miałam zbyt dobrego zdania o jej pisarstwie. Zaszufladkowałam ją do autorek romansideł i tylko zapewnienia pracowników księgarni, że ta powieść do nich nie należy, skłoniła mnie do jej zakupu. Leżała już dosyć długo na mojej półce czekając na swoją kolej, więc czas najwyższy sprawdzić, z czym mamy do czynienia...

Trafiamy do sklepu z antykami "U Solly'ego". Jego właściciel za namową sympatycznej pary klientów postanawia opowiedzieć pewną historię. Wraz z nim przenosimy się w przeszłość, kiedy to przedłużająca się susza, wpędza wielu ludzi w ubóstwo, a Ella Barron, właścicielka niewielkiego pensjonatu, stara się pogodzić prowadzenie interesu z opieką nad opóźnionym w rozwoju synem, Solly'm. Zaprzyjaźniony z rodziną, doktor Kincaid, namawia kobietę na oddanie dziecka do zakładu dla psychicznie chorych. Jednak Ella kategorycznie sprzeciwia się temu pomysłowi. Uważa, że decydując się na taki krok, odebrałaby dziecku możliwość normalnego życia. Prowadzenie pensjonatu dla samotnej kobiety jest nie lada wyzwaniem, czas upływa jej bardzo szybko na wykonywaniu codziennych obowiązków.

środa, 1 maja 2013

Liza Marklund "Granice"


Liza Marklund "Granice"
Ależ mamy dzisiaj piękną pogodę. Przed chwilką wróciliśmy z Marianem z długiego spaceru po okolicy. Wszędzie jest tak ładnie, zielono, słonko grzeje. Cieszę się, że mamy blisko las, rzekę, jest gdzie się szwendać. Oczywiście, gdy tylko zbliżaliśmy się do jakiś zabudowań, to czuć było zapach grillowanego mięsiwa...

I w ten wiosenny dzień, mam dla Was kolejną recenzję skandynawskiego kryminału, którego akcja rozgrywa się w zimowej scenerii i niestety znowu czytam serię nie poklei. Bohaterką książek Lizy Marklund, szwedzkiej pisarki i dziennikarki, jest Annika Bengtzon, reporterka kryminalna. Mam już na swojej półce jedna książkę z tej serii – "Testament Nobla", który bardzo mi się podobał, więc miałam nadzieję, że z "Granicami" będzie podobnie. Chociaż muszę przyznać, że okładka mnie nieco odstraszała, budziła jakieś dziwne skojarzenia, które na szczęście okazały się niezbyt trafne. Ale zacznijmy od początku.

Annika Bengzon zjawia się na miejscu zbrodni. Na tyłach przedszkola w Axelsberg znalezione zostało ciało kobiety zadźganej nożem. Podejrzenia padają na byłego męża ofiary, który wielokrotnie jej groził. Z czasem jednak okazuje się, że podobnych przypadków w ostatnim czasie było kilka. Czy jest to zbieg okoliczności czy może seryjny morderca? Annika postanawia przyjrzeć się tej sprawie bliżej.