środa, 13 listopada 2013

Rhys Bowen "Śmierć detektywa"

Rhys Bowen "Śmierć detektywa"
Miałam okazję czytać już kilka recenzji książek, których bohaterką jest Molly Murphy. Są to kryminały retro, podczas gdy ja preferuję te, których akcja rozgrywa się w czasach współczesnych. Jednak recenzje były tak kuszące, że nabrałam ogromnej ochoty na przeczytanie tych książek i poznanie ich bardzo intrygującej bohaterki. Oczywiście, jak łatwo zgadnąć, nie udało mi się zacząć przygody z Molly od początku. Pierwsza część jej przygód, która nosi tytuł "Prawo panny Murphy", jest jeszcze przede mną. Za to trafił w moje ręce tom drugi czyli "Śmierć detektywa".

Akcja tej powieści rozgrywa się w Nowym Jorku na początku dwudziestego wieku. Molly Murphy mieszka tu od niedawna, jakiś czas temu przypłynęła statkiem z Irlandii. W międzyczasie zdążyła się zakochać w młodym kapitanie policji – Danielu Sullivanie. Dziewczyna z niecierpliwością czeka na jakieś deklaracje ze strony ukochanego, najlepiej oświadczyny. Niestety mężczyzna skrupulatnie omija takie tematy. Chętnie spędza z nią czas, widać, że sprawia mu to dużo radości, jednak niczego nie chce Molly obiecać. Dziewczyna zwykle jest bardzo popędliwa, jednak w tym wypadku cierpliwie czeka na krok kapitana.

Oczywiście nie samą miłością człowiek żyje... Molly szuka dla siebie odpowiedniej pracy. Miała okazję próbować swoich sił już wielu zawodach, niestety większość z tych prób kończyła się katastrofą. Dziewczyna marzy o tym, by zostać prywatnym detektywem. Jednak w tamtych czasach był to zawód niedostępny dla kobiety. Daniel stara się wybić jej z głowy ten pomysł i namówić ją do przyjęcia posady damy do towarzystwa u panny Van Woekem. Praca ta ma jej dać wstęp do nowojorskiej socjety. Dziewczyna długo się buntuje, jednak w końcu się zgadza.

Jest to początek bardzo ciekawej historii, pełnej zwrotów akcji. Nie zabraknie tu zagadek kryminalnych, przygód miłosnych, dramatycznych sytuacji, bardzo ciekawych postaci. Fikcyjne wydarzenia z tej książki współgrają z tymi historycznymi. Autorka bardzo umiejętnie połączyła własne pomysły z rzeczywistymi zdarzeniami, postacie fikcyjne z bohaterami historycznymi.

Sama Molly wzbudza dużo sympatii. Dziewczyna ma dobre serce i mocny charakter, uparcie dąży do osiągnięcia celu, ma swoje własne spojrzenie na świat. Oczywiście marzy o wielkiej miłości, jednak jak na kobietę w tamtych czasach ma też spore ambicje, nie poddaje się ogólnie obowiązującym nakazom. Nie znosi gorsetów, więc nie zamierza ich też nosić. Jest przy tym również trochę naiwna, widać, że pochodzi z prowincji, wiele rzeczy ją dziwi, wiele oczywistych spraw jest dla niej niezrozumiałych. Jest prostolinijna i przebojowa, dzięki czemu z łatwością zaskarbia sobie przychylność innych osób. Jednak nie tylko Molly jest ciekawą postacią w tej książce, jest ich dużo więcej.

Autorka porusza też istotne tematy, ważne problemy. Mamy tu walkę o równouprawnienie kobiet, stykamy się z anarchistami, trudno również nie dostrzec ogromnej przepaści, która dzieliła wtedy ludzi majętnych od biedoty. W tamtych czasach zaczęły też kiełkować związki zawodowe, dając nadzieję na poprawę warunków pracy. Obecnie ludziom chorym państwo zapewnia opiekę, wtedy mężczyzna, który uległ wypadkowi przy pracy i stał się kaleką, nie mógł liczyć na żadną pomoc, często zostawał bez środków do życia. Chociaż wielu uważa, że odmienne orientacje seksualne to wymysł ostatnich czasów, to autorka przypomina, iż geje i lesbijki istnieli od bardzo dawna i kilku z nich mamy okazję poznać w tej książce.

Książkę pochłonęłam bardzo szybko, ciekawa byłam dalszych losów naszej bohaterki, finału tej historii. Klimat tej powieści jest niepowtarzalny. Autorce udało się oddać rzeczywistość z początku dwudziestego wieku, do tego stworzyć ciekawą zagadkę kryminalną, dodać do tego odrobinę miłości, okrasić dobrym humorem i szalenie ciekawymi bohaterami. Czego chcieć więcej? Mnie to wystarcza w zupełności, dla mnie Rhys Bowen jest królową kryminałów retro i już się nie mogę doczekać, kiedy wpadnie w moje ręce pierwsza część przygód Molly Murphy! A Wy znacie już naszą bohaterkę? Podbiła Wasze serca?

"Śmierć detektywa" gorąco wszystkim polecam!

Za książkę dziękuję portalowi Sztukter.pl i Oficynie Literackiej Noir sur Blanc.


Rhys Bowen, Śmierć detektywa, Noir sur Blanc, 2013,
ISBN: 978-83-7392-427-7,
Str. 392.

Recenzja bierze udział w "Kryminalnym wyzwaniu".

Śmierć detektywa - CYFROTEKA.PL

32 komentarze :

  1. Widzę, że czas poznać Molly:) Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze do czynienia z kryminałem retro... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń:)

      Usuń
  3. Kiedyś zaczytywałam się w kryminałach retro, ale tej bohaterki nie znam. Z tego typu literatury mogę polecić Marcina Wrońskiego.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecanie, chętnie spróbuję:)

      Usuń
  4. Jakoś się nie mogę do kryminałów przekonać... Może powinnam spróbować parę różnych ich typów przeczytać, ale tyle książek czeka u mnie na przeczytanie, że jakoś się nie mogę zmusić na razie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co zmuszać, chyba nie każdy musi lubić kryminały. Ja za nimi przepadam:)

      Usuń
  5. Nie znam, a kryminały lubię. Retro kryminały to pojęcie, z którym spotykam się po raz pierwszy, ale jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znalazłam rozwinięcie tego pojęcia:
      "Przepis na kryminał retro pozornie jest prosty: czas – przeszłość mniej lub bardziej odległa, najlepiej międzywojnie, miejsce – miasto (preferowane multikulturowe), bohater – wyrazisty, niepokorny, raczej á la Marlowe niż Poirot. I oczywiście interesująca zagadka, najlepiej mroczna, z większą lub mniejszą nutką dekadencji, podważająca mit o starych dobrych (czytaj: spokojnych) czasach albo, przeciwnie, budząca tęsknotę i zazdrość, że kiedyś, wszystko, łącznie ze zbrodnią, było lepsze".
      Źródło: http://www.dwutygodnik.com/artykul/3820-sladem-retrozbrodni.html

      Usuń
  6. Jeszcze mojego serca nie podbiła, ale może już niedługo ^^

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam jeszcze tej nietuzinkowej bohaterki, ale też czytałam mnóstwo pozytywnych recenzji, więc na pewno niedługo sięgnę po książki z nią w roli głównej. Dawno nie czytałam retro kryminału, więc tym bardziej mam ochotę na powieści Bowen :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiele dobrego słyszałam o tej serii. Okładki są urocze, a treść zachęcająca. Jak wpadnie mi w łapki, to dam jej szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda Ci się ją upolować:)

      Usuń
  9. Ja jeszcze nie znam bohaterki tej serii, ale na pewno się to zmieni niebawem.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie jak najbardziej zachęciłaś do tej pozycji i chętnie się z nią zapoznam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i życzę przyjemnej lektury!

      Usuń
  11. Kryminał retro? Chyba nie wiem co to za gatunek. Ano chyba, że zalicza się tam też Christie, bo to zasadniczo jedyne kryminały, które czytam:) Wtedy jestem fanką i po tą "Molly" też chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie jestem zbyt dobra w przyporządkowywaniu książek do określonych gatunków, szczególnie tych nowych, często bardzo dziwnych, których nazwy niewiele mi mówią. W jednym z komentarzy rozwinęłam pojęcie kryminału retro i z tej definicji wynikałoby, że Christie chyba się tu nie kwalifikuje, ale pewności nie mam:) Mimo to zachęcam do poznania tej serii!

      Usuń
  12. Bardzo zachęcająca recenzja ciekawego kryminału :)

    P.S. Recenzja dodana do wyzwania!

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo, bardzo chcę przeczytać, mam nadzieje, że już niedługo :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam wielką ochotę na wspomnianą pierwszą część, ale pamięć o niej jakoś mi uciekła, gdy zaczęły pojawiać się kolejne nowości:) Lubię takie stare klimaty więc ostatecznie kiedyś po nią sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mi też uda się ją kiedyś upolować:)

      Usuń