sobota, 12 maja 2018

Min Jin Lee „Pachinko”


Min Jin Lee „Pachinko”

Interesuje mnie kultura Dalekiego Wschodu. Z ciekawością sięgam po lektury dotycząca Chin, czy Japonii, ale gdy przeczytałam zapowiedź książki „Pachinko”, uświadomiłam sobie, że niewiele wiem o Korei, że przeczytałam jedną, może dwie powieści z tego rejonu.  Bez wahania więc sięgnęłam po dzieło Min Jin Lee. Czy dzięki temu ten odległy kraj stał mi się bardziej bliski?

Poznajemy historię Huna, który był jedynym żyjącym synem rybaka i jego żony. Chłopak miał szpotawą stopę i zajęczą wargę, przez co nie liczył, że kiedykolwiek się ożeni. Jednak pewnego dnia w ich domu pojawiła się swatka z ciekawą propozycją. Po niedawnej aneksji Japonii na Koreę pewien rolnik, zresztą podobnie jak wielu innych, stracił swoje jedyne źródło dochodów, więc ubłagał swatkę, by ta jak najszybciej znalazła mężów dla jego córek. Najmłodsza z nich, Yangjin, została zaproponowana Hunowi. Małżeństwo doszło do skutku, urodziło im się czworo dzieci, z których jednak tylko jedna córka przeżyła. Gdy dziewczynka miała trzynaście lat, umarł jej ojciec i kobiety zostały same. Yangjin samodzielnie prowadziła pensjonat, który założyli jej teściowie. Sytuacja polityczna i gospodarcza nie była łatwa, a mimo to kobieta radziła sobie całkiem dobrze.

Pewnego dnia pod ich dachem zjawił się Paek Isak, brat ich dawnego lokatora. Okazało się, że jest chory na gruźlicę, więc zamiast szybko wyruszyć w dalszą drogę do Osaki, spędził wiele tygodni nieprzytomny i osłabiony. Gdy poczuł się lepiej, dowiedział się o ciąży Sunji, córki gospodyni, o tym, że dziewczyna nie chce zdradzić, kto jest ojcem dziecka. Wiedział, że to wielka hańba dla rodziny. Jako że sam był wątłego zdrowia, nigdy nie planował małżeństwa. Był pastorem, jechał do Osaki, by objąć tam posadę wikarego. Był dobrym człowiekiem, czuł wdzięczność do Yangjin, która uratowała mu życie. Postanowił więc wybawić z kłopotu Sunjię i jej matkę, żeniąc się z dziewczyną. Po cichym ślubie małżeństwo wyruszyło w podróż do Japonii...

Poznajemy losy Korei i Koreańczyków od roku 1910 do roku 1989, ich relacje z Japończykami, to, jak byli przez nich postrzegani. Nasi bohaterowie żyją na teranie Japonii, jako imigranci często są dyskryminowani, nawet jeśli urodzili się w tym kraju. Czytamy o drugiej wojnie światowej i jej konsekwencjach. O zmieniających się nastrojach społecznych, o tożsamości kulturowej, ale też o kuchni, jedzeniu i rodzinie.

Pachinko” to saga rodzinna. Opowiada o Sunji, jej dzieciach, wnukach, dalszych krewnych i znajomych, o wielu trudnych wydarzeniach z ich życia, walce o przetrwanie, ciężkiej pracy. Nie brakuje uczuć, miłości i namiętności. Pojawiają się też tematy homoseksualizmu, wiary, walki o własne przekonania, uczciwości...

Z przyjemnością zanurzyłam się w wykreowanej przez autorkę rzeczywistości, przywiązałam się do bohaterów tej barwnej, różnorodnej, pełnej uroku i ciekawych informacji opowieści. To dobrze napisana książka, do tego realistyczna. Również bohaterowie tej historii są prawdziwi, mają swoje słabości, popełniają błędy, cieszą się i smucą.

Pachinko” to bez wątpienia pozycja warta uwagi, mądra lektura dla wymagających czytelników. Ta powieść to spora dawka historii Dalekiego Wschodu, ale też kultury i relacji społecznych. Jeśli jesteście ciekawi co oznacza tytułowe „pachinko”, to koniecznie przeczytajcie tę książkę.

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytanie tej książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.


Min Jin Lee, Pachinko, Czarna Owca, 2017,
ISBN: 978-83-8015-569-5,
Str. 576.
Pachinko [Min Jin Lee]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

10 komentarzy :

  1. Wiem komu polecę tę książkę.:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł jest intrygujący. Jestem ciekawa co on oznacza.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam styczności z literaturą koreańską, zatem chętnie przekonam się czy przypadnie mi do gustu, a "Pachinko" zdaje się być idealną okazją :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam na półce - tylko czeka aż będę mieć więcej czasu na spokojniejszą lekturę :). W ogóle, też mnie takie klimaty interesują. Jak wiesz, mam ostatnio mini-maraton o Chinach. Na jesień o Korei Południowej planuję :).

    OdpowiedzUsuń
  5. Intrygujący tytuł. Może się skuszę i przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń