sobota, 5 sierpnia 2017

Simon Beckett „Niespokojni zmarli”

Simon Beckett „Niespokojni zmarli”
Moje pierwsze spotkanie z twórczością Simona Becketta miało miejsce dosyć dawno, ale wywarło na mnie duże wrażenie. Opowieść o antropologu sądowym Davidzie Hunterze, o tym jak ze śladów na ciele wyczytuje historię zmarłego, odsłania kulisy morderstwa i nieustannie ściąga na siebie kłopoty, to była historia inna niż wszystkie, które dotychczas czytałam. Dziwna, przerażająca, obrzydliwa, ale fascynująca. Chętnie sięgałam po każdą kolejną część tej serii, więc nie mogłam sobie odmówić lektury najnowszej powieści tego autora. „Niespokojni zmarli” to już piąty tom tej serii. Czy okazał się równie interesujący jak poprzednie?

David Hunter nadal pracuje na uniwersytecie, ale jego pozycja nie jest pewna. Do końca kontraktu pozostało kilka tygodni, a szanse na jego przedłużenie są niewielkie. Policja nie korzysta już z jego pomocy. Ostatnie dochodzenie, w którym brał udział, nie zakończyło się najlepiej. Zginęło dwóch policjantów, a trzeci został zmuszony do rezygnacji. Czyżby przynosił pecha? Jego telefon milczy i mimo upływu czasu niewiele się zmienia. David ma spędzić weekend u przyjaciół, na co niestety się nie cieszy. Żałuje, że kilka tygodni temu pochopnie zgodził się ich odwiedzić, dzisiaj nie ma na to zupełnie ochoty. Gdy wraca z pracy do domu, okazuje się, że ktoś próbował się włamać do jego mieszkania. Drzwi są uszkodzone, ale na szczęście ktoś spłoszył włamywacza, więc nie dostał się on do środka. Fachowiec już próbuje naprawić zniszczenia. Jednak ta próba włamania obudziła wspomnienia, przypomniała wypadek, z którego z trudem uszedł z życiem...

Niespodziewanie dzwoni Bob Lundy z komendy w Essex i prosi, by antropolog był przy wydobyciu z wody zwłok. Policja określiła, gdzie z dużym prawdopodobieństwem osiądą, gdy zacznie się odpływ. Dobrze, gdyby Hunter dotarł tam o świecie i pomógł przy wydobyciu zwłok. Dawid zaczyna przygotowania do podróży i jest tym faktem bardzo podekscytowany. Od dawna tak się nie czuł...

Tym razem David Hunter przygląda się zwłokom, które przez jakiś czas znajdowały się w wodzie. W tym przypadku określenie czasu zgonu okazuje się być znacznie trudniejsze niż gdyby znalezione zostały one na lądzie. Przypływy i odpływy, odmienna temperatura wody na różnych głębokościach, fakt, że zwłoki się zazwyczaj przemieszczają i różni mieszkańcy mórz się nimi żywią, nie ułatwia identyfikacji.

Autor zabiera nas do Blackwater, miejsca ciekawego, niedostępnego i niezbyt przyjaznego. Jeśli nie zna się tutejszych dróg, to podróż po tych terenach może okazać się bardzo niebezpieczna. Drogi przecina mnóstwo kanałów, przez które nie da się przejechać w trakcie przypływu. Doktor Hunter doskonale się o tym przekonał, gdy mimo zbliżającego się przypływu usiłował przejechać przez groblę, auto mu wtedy zgasło i utknęło w wodzie... Był to jednak dopiero początek problemów antropologa.

Bardzo lubię Davida Huntera, nawet mimo jego niezbyt przyjemnej profesji. Ma za sobą mnóstwo złych doświadczeń, wielokrotnie otarł się o śmierć, stracił najbliższych, dlatego praca stała się sensem jego życia. Jednak i w tej sferze ostatnio nie układało się najlepiej... Antropolog ma niewątpliwy talent do pakowania się w kłopoty, jakimś dziwnym trafem zawsze ląduje w samym środek afery i musi stawić czoło mordercom...

Książkę czyta się dobrze i szybko, wciąga i zaciekawia. Mnie zaintrygowało miejsce, w którym rozgrywa się akcja, więc musiałam wygooglować Blackwater, by mieć lepszy obraz tego miejsca, chociaż trzeba przyznać, ze autorowi udało się je opisać dokładnie i bardzo ciekawie. Sporo się tu dzieje, co chwilę pojawiają się nowe zwłoki i nieprzewidziane okoliczności. Tajemnica goni tajemnicę, a pierwotne założenia wielokrotnie trzeba weryfikować. Oprócz zbrodni mamy tu też rodzące się uczucie i mnóstwo nienawiści.

Powrót do serii o antropologu sądowym okazał się ciekawy, pełen niespodzianek, chociaż nieco inny od wcześniejszych części. „Niespokojni zmarli” to książka znacznie dłuższa od poprzednich tomów, oprócz wątku kryminalnego pojawiają się tu też elementy powieści obyczajowej i nieco romansu. Do tego dochodzą ciekawe opisy przyrody. Bez wątpienia „Niespokojni zmarli” to powieść inna od poprzednich tomów, ale czy przez to gorsza? Moim zdaniem nie, jest inaczej, ale wcale nie mniej ciekawie. Warto sięgnąć po najnowszą część przygód Davida Huntera. Mam też nadzieję, że na tym tomie ta seria się nie skończy...

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
Simon Beckett, Niespokojni zmarli, Czarna Owca, 2017,
ISBN: 978-83-8015-392-9,
Str. 504.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytamy nowości" oraz "Kryminalnym wyzwaniu".

Niespokojni zmarli [Simon Beckett]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

22 komentarze :

  1. Ciekawi mnie ta seria, chciałabym kiedyś przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię książki Becketta , więc na pewno sięgnę i po tę ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze żadnego tomu z tej serii. Może się skuszę w wolnym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam! To jedna z moich ulubionych serii. :)

      Usuń
  4. Myślę, że mogłabym się zainteresować zarówno powyższą pozycją jak i całą serią.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo pozytywnie wspominam serię o Davidzie Hunterze, dlatego chętnie zapoznam się z powyższą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
  6. Brzmi ciekawie. Chyba pasowałoby mi się przekonać, czy jest tak dobra jak piszesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. W mojej bibliotece już ta powieść jest. Kwestia wypożyczenia i mogę oddać się lekturze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Na pewno przeczytam. Po "Chemii śmierci" pokochałam tego autora :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie także to jedna z ulubionych serii. Książkę czytałam i faktycznie różni się od poprzednich tomów, ale warto ją poznać. Czekam na kolejny tom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna, ale równie ciekawa. Też czekam na kontynuację. :)

      Usuń
  10. Jestem w trakcie czytania. Pod każdym względem jest perfekcyjna książka. Prywatnie śledzę doniesienia prasowe na temat, różnych zbrodni w Polsce popełnionych w pobliżu rzek . Kryminalistyka angielska wyprzedza nasze służby o wiele lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam wrażenie, że u nas wygląda to znacznie inaczej, chociaż kryminalistyką się nie interesuję. Może kiedyś nadrobimy zaległości... ;)

      Usuń
  11. Nigdy nie czytałam nic tego autora. Myślę, że warto, zwłaszcza po Twojej recenzji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie przeczytaj i zacznij od pierwszej części serii. :)

      Usuń