czwartek, 16 listopada 2017

W. Bruce Cameron „Psiego najlepszego”

W. Bruce Cameron „Psiego najlepszego”
Psiego najlepszego” to powieść W. Bruce'a Camerona, autora bestsellerowej książki „Był sobie pies”. W tamtej powieści jestem zakochana, z ciekawością obejrzałam też film nakręcony na jej podstawie. Był dobry, ale nie tak jak książka. To jednak chyba nikogo nie dziwi, rzadko film jest lepszy od pierwowzoru... Trudno podczas 120 minut oddać wszystko to, co dzieje się na setkach stron książki. Jednak nie o powieści „Był sobie pies” dzisiaj chcę Wam opowiedzieć, ale o książce „Psiego najlepszego”. Sięgając po tę powieść liczyłam na relaks i kojącą opowieść. Moja poprzednia lektura „Radykalni. Terror” bardzo mną wstrząsnęła, liczyłam, że „Psiego najlepszego” pozwoli mi odetchnąć od trudnej literatury. Czy słusznie?

Dzwoni telefon Josha. Mężczyzna jest zdziwiony, bo rzadko ktokolwiek do niego dzwoni. Okazuje się, że to jego sąsiad, Josh ledwo go zna i gdy mężczyzna oznajmia, że za chwilę podrzuci mu psa, bo musi wyjechać do Francji, Josh jest tak w szoku, że nawet nie potrafi znaleźć sensownej wymówki. Ryan po chwili zjawia się przed jego domem, zostawia suczkę Lucy, nie przyjmując żadnych wymówek ani tłumaczeń i odjeżdża. Josh jest spanikowany, nigdy nie miał psa, nie wiem, jak się nim opiekować. Do tego Lucy jest w ciąży i niebawem urodzi. Mężczyzna chętnie oddałby suczkę w bardziej kompetentne ręce. Niestety weterynarz nie chce zostawić pieska u siebie. Mówi Joshowi, żeby przywiózł suczkę, gdy ta zacznie rodzić, jeśli boi się porodu w domu. Nie mija dużo czasu, a zaczyna się poród, Josh zjawia się u weterynarza. Niestety Lucy rodzi martwe szczenięta, jednak gdy wracają razem do domu, okazuje się, że na pace jego auta ktoś zostawił karton. Gdy Josh zagląda do środka, widzi pięć szczeniaków. Mężczyzna myśli, że nie żyją, ale szybko okazuje się, że się mylił. Z pomocą Lucy maluchy szybko się rozgrzewają... Josh jest dumny z Lucy, a jednocześnie przerażony. Nigdy nie miał piesków, a teraz ma sześć sztuk...

Psiego najlepszego” to ciepła i wzruszająca opowieść o przyjaźni między człowiekiem a psem, o przywiązaniu, rozstaniach, nie tylko ze zwierzętami. O miłości, przyjaźni i rodzinie. O świętach oraz o tym jak czasami trudno otworzyć się na nowe możliwości, dać sobie szansę na szczęście.

Josh jest samotnikiem, jakiś czas temu rzuciła go dziewczyna, z czym mimo upływu czasu nie potrafi się pogodzić. Ma w domu mnóstwo zdjęć Amandy, po cichu ciągle wieży, że ta do niego wróci. Do niedawna pracował przy projekcie tworzenia interfejsu, jednak po tym, gdy suczka zaczęła rodzić podczas telekonferencji, a do tego on nieco później wysłał szefowi raport, w którym wypisał wszystkie błędne założenia przełożonego, stracił pracę. Zbliżają się święta, a to nie jest najlepszy czas na poszukiwanie nowej posady… Pieski absorbują Josha, bardzo się o nie troszczy. Wspiera go w tym Kerri, która pracuje w schronisku dla zwierząt i zajmuje się też adopcjami psiaków. Dziewczyna wpada w oko Joshowi, ale obawia się, że sam nie ma u niej szans.

Muszę przyznać, że „Psiego najlepszego” to lektura idealna na okres przedświąteczny, na jesienną szarugę, ale też jako prezent pod choinkę. Książkę czyta się lekko, szybko i bardzo przyjemnie. Łatwo zatracić się w tej historii, która ogrzewa serca i wprawia w świąteczny nastrój. To lektura obowiązkowa dla wszystkich miłośników czworonogów, ale oczywiście nie tylko. Koniecznie przeczytajcie.

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.



W. Bruce Cameron, Psiego najlepszego, Wydawnictwo Kobiece, 2017,
ISBN: 978-83-65740-77-9,
Str. 296.

Psiego najlepszego. Był sobie pies na święta [W. Bruce Cameron]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Czytamy nowości".

24 komentarze :

  1. Mam tę książkę na swojej liście. Jestem miłośniczką czworonogów, więc bardzo chętnie przeczytam tę pozycję. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla miłośników czworonogów to pozycja obowiązkowa. :)

      Usuń
  2. Hmm... Kusi :). Coraz bliżej świąt, a mnie zaczęły nagle świąteczne książki przyciągać, mimo że zakupów z zeszłego roku jeszcze nie dokończyłam. Na razie dałam się namówić na "Wieczór taki jak ten" Gabrieli Gargaś. Jeszcze nic jej nie czytałam. Tutaj przynajmniej wiem, jaki styl po "Był sobie pies"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię w tym okresie przeczytać kilka książek z klimatem świątecznym - teraz najlepiej smakują, w środku lata to nie to samo. :)

      Usuń
  3. Bardzo chcę mieć tę książkę. Gdyby ktoś zechciał oddać ją w dobre ręce, zgłaszam się na ochotnika.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że ktoś takie się znajdzie. :) Może Mikołaj? ;)

      Usuń
  4. Zgadzam się, że to lektura idealna na święta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rzeczywiście wydaje się idealną lekturą na przedświąteczne dni :) Chętnie przeczytam :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Ta pozycja jest kolejną jaką muszę przeczytać, ponieważ ostatnio przeczytałam "Był sobie pies" i byłam nią zachwycona.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak idealna na okres świąteczny to i ja muszę po nią sięgnąć:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo bym chciała przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Po raz kolejny utwierdzam się w przekonaniu, że muszę sięgnąć po tę książkę, podobnie jak po "Był sobie pies". Dawno nie czytałam żadnej "ogrzewającej serce" historii, a w dodatku uwielbiam psy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie musisz przeczytać i to najlepiej teraz, gdy święta są za pasem. :)

      Usuń
  10. Książkę koniecznie muszę kupić!

    OdpowiedzUsuń