wtorek, 29 sierpnia 2017

Augusta Docher „Najlepszy powód, by żyć”

Przeczytałam już kilka książek Augusty Docher i wspominam je dobrze. Dlatego chętnie sięgnęłam po jej najnowsze dzieło - „Najlepszy powód, by żyć”. Śledzę facebookowy profil autorki i podziwiam jej literacką płodność. Jeszcze niedawno zupełnie nieznana pisarka, dzisiaj ma na koncie już siedem książek. Podziwiam jej tempo pracy, ale też przyznaję, że sięgając po „Najlepszy powód, by żyć”, miałam obawy, czy na takim pisaniu na akord nie cierpi jakość książek. Jak jest faktycznie?

Dominika Bąk planowała zostać na noc u koleżanki, jednak gdy tamta ciągle nalatywała na jej chłopaka, to dziewczyna wróciła do domu. Rodzice akurat się kłócili, nawet nie zauważyli jej powrotu. Gdy nie ma jej w domu, niczym nie muszą się krępować. Mama gdzieś wyjechała taksówką. Dominika wykąpała się, przygotowała strój na jutrzejsze rozpoczęcie roku i gdy usłyszała jakieś hałasy, zeszła na dół. Czyżby tata się znowu upił? Ojciec jest na tarasie, widać, że plączą mu się nogi. Gdy Dominika chce do niego iść, ten wtacza się do salonu, chwilę później dziewczyna zostaje oblana czymś lepkim, potem widzi błysk i sama staje się ognistą kulą. Nie wie, co robić, jak zgasić płomienie, a nogi się pod nią uginają. W końcu tata dostrzega, co się stało i zaczyna ją przepraszać. Płomienie w międzyczasie gasną, Dominika jest naga, a jej ciało zaczyna puchnąć...

Poparzenia są bardzo poważne, są niewielkie szanse na uratowanie nogi, ale lekarze walczą. Szczególnie doktor Marcin zawziął się i ciągle szuka nowych sposobów, by Dominika nie została na zawsze kaleką. Ma córkę w jej wieku. Dominika przechodzi kolejne operacje, musi znosić ogromny ból, a do tego tęskni za tatą, który jest w więzieniu. Dziewczyna jest załamana, przerażona i sama nie wierzy w swoje wyzdrowienie. Zresztą zdaje sobie sprawę, że nawet jeśli nie straci nogi, to i tak będzie potworem.

W życie Dominiki niepostrzeżenie wchodzi Tomek Leśniewski, młody anestezjolog, który pisze pracę o anestezji i terapii bólu przy oparzeniach. Chce opisać jej przypadek, ale szybko ich relacja staje się bardziej osobista. Niebawem ktoś jeszcze zaczyna się dziewczyną interesować. Chodzi o Marcela, młodszego brata Tomka. Który z braci sprawi, że dziewczyna poczuje się kochana i piękna mimo blizn i okaleczeń?

Wydarzenia w książce toczą się dwutorowo, poznajemy te aktualne i te sprzed próby samobójczej Dominiki. Dodatkowo współczesną historię śledzimy z perspektywy dwóch osób – Dominiki i Marcela. Dowiadujemy się, co spowodowało, że dziewczyna targnęła się na swoje życie. „Najlepszy powód, by żyć” to książka o miłości, o trudnych wyborach, o dorastaniu, zdradzie, tęsknocie i samotności. O cierpliwości i uporze w dążeniu do celu. O samoakceptacji i wstydzie. Jest to książka o trudnej miłości, o takiej, która sprawia ból, ale też o seksoholizmie. Wiele tematów, wiele zwrotów akcji. Autorce udało się kilkakrotnie mnie zaskoczyć i wciągnąć w stworzony przez nią świat. Augusta Docher ma bardzo lekkie pióro, tę książkę czyta się świetnie, mimo że czasami opisuje przerażające rzeczy, trudne i smutne. Dzięki narracji pierwszoosobowej dobrze poznajemy głównych bohaterów tej książki, ich przeszłość, różne przemyślenia, obawy i skrywane tajemnice. Zauważyłam też, że autorka starała się wypracować dla każdej osoby odpowiedni styl wypowiedzi, zadbała o powtarzanie ulubionych słówek, nie zawsze były to popularne zwroty. Autorka stworzyła sporą galerię postaci, dobrych i złych, mniej lub bardziej złożonych. Trudno nie polubić głównych bohaterów, nie życzyć im dobrze, nawet jeśli nie zawsze zachowują się właściwie.

To gorzka historia, w której pojawia się nadzieja na lepsze jutro. Opowiada o wielu emocjach i sporo ich też wywołuje. Daje do myślenia, czasami bawi, innym razem smuci. Dzięki tej lekturze macie szansę zapomnieć o otaczającym świecie, jednak trudno będzie Wam się opędzić od pewnych myśli. Pewnie będziecie się zastanawiać, jak byście się zachowali na miejscu Dominiki? Czy chcielibyście żyć w tak okaleczonym ciele? Czy mielibyście w sobie tyle siły, by walczyć o zdrowie i szczęście?

Z tymi pytaniami Was pozostawiam i zachęcam do lektury książki „Najlepszy powód, by żyć”.

Na premierę książki musicie poczekać do 27 września, ale już dzisiaj możecie ją zamówić. Nie zwlekajcie - linki poniżej. 

Jest mi bardzo miło Was poinformować, że zostałam ambasadorką tej świetnej książki, więc z pewnością jeszcze będziecie mogli o niej przeczytać na moim blogu. Planuję zorganizować mały konkurs z "Najlepszym powodem, by żyć". Mam nadzieję, że chętnych do zabawy nie zabraknie? 

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Znak.



Augusta Docher, Najlepszy powód, by żyć, Wydawnictwo Znak, 2017,
ISBN: 978-83-240-4638-6,
Str. 400.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Czytamy nowości" .



31 komentarzy :

  1. Muszę koniecznie przeczytać tę książkę. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesująca fabuła, oparta w dużej mierze na emocjach. Muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. O autorce jeszcze nie słyszałam, ale warto to zmienić przy okazji tej recenzji. A historia wydaje się być interesująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest ciekawie i emocjonująco. Gorąco polecam!

      Usuń
  4. A czy autorka dowiedziała się, jak wygląda leczenie osób poparzonych i z jakimi problemami zmagają się ofiary ognia? Wydaje mi się niezbyt realistyczne, by oszpeconą, okaleczoną dziewczyną interesowali się aż dwaj mężczyźni... Jeszcze się zastanowię, czy sięgać po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzień dobry
      Autorka się kłania. Co do researchu, mogę powiedzieć, że miałam dostęp do najlepszego możliwego źródła, czyli do człowieka, który przeżył taki właśnie wypadek. To mój przyjaciel. Miałam dostęp nie tylko do pełnej dokumentacji medycznej (wraz ze zdjęciami), ale i do serca Maćka - spędziliśmy długie godziny na rozmowach o tym wypadku, o jego reperkusjach, skutkach - nie tylko fizycznych. Pozdrawiam. Beata

      Usuń
    2. A dzień dobry :) Uspokoiła mnie Pani. Bo nie znoszę, kiedy autor nie robi researchu i wypisuje bzdury. Pewnie trudno było słuchać takich zwierzeń i pisać o tym książkę...

      Usuń
    3. Nie zawsze, bo Maciej jest wyjątkowo pogodnym człowiekiem, ale muszę przyznać, że zdarzyło się kilka momentów, kiedy jemu łamał się głos, a ja podobnie - próbowałam nad sobą zapanować. To były bardzo ciężkie i emocjonujące chwile, dlatego tym bardziej jestem wdzięczna Maciejowi, że opowiedział mi swoją historię. W finalnych egzemplarzach znajdziecie obszerne podziękowania dla Maćka :)

      Usuń
    4. Beatko, dziękuję za rozwianie wątpliwości. :) Kto mógłby lepiej od Ciebie odpowiedzieć na pytania Agnieszki? Rozmowa z Maćkiem musiała być trudna, ale zaowocowała świetną powieścią. Pozdrawiam Wasz team i Agnieszkę!

      Usuń
  5. Dziękuję Kornelio :) Wspaniała recenzja!

    OdpowiedzUsuń
  6. Koniecznie muszę przeczytać tę książkę w wolnej chwili. Gratuluję ambasadorowania.:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie jestem w połowie książki i mam nadzieję, że skończę ją jak najszybciej, aby podzielić się swoimi wrażeniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może już przeczytałaś? lecę sprawdzić? :)

      Usuń
  8. Koniecznie muszę ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka zapowiada się bardzo emocjonująco. Zapisuję tytuł, chciałabym przeczytać. Czekam też na konkurs u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to bardzo emocjonująca lektura. Trudny temat, ale warto się z nim zmierzyć. :)

      Usuń
  10. Nikt nie chce żyć w okaleczonym ciele, to nie ulega wątpliwości. Dlatego z wielkim podziwem obserwuję osoby, które muszą się z takim wyzwaniem mierzyć. Na szczęście prawdziwe piękno drzemie w nas. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Mierzenie się z jakąkolwiek formą kalectwa jest wyzwaniem.

      Usuń
  11. Gratuluję bycia ambasadorem :) A książkę chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moje gratulacje:) Książka już gości w mojej biblioteczce i bardzo chcę ją przeczytać.:)
    kocieczytanie.blogspot..com

    OdpowiedzUsuń