sobota, 1 października 2016

Ryan Gattis "Miasto gniewu"

Ryan Gattis "Miasto gniewu"
Czy tego chcemy czy też nie, naszym życiem kieruje prawo. Może z niektórymi z przepisów się nie zgadzamy, inne są dla nas uciążliwe, ale nie da się zaprzeczyć, że dzięki nim czujemy się bezpiecznie. Oczywiście każdy z nas z pewnością zetknął się z łamaniem prawa, może nawet sam tego próbował, ale chyba nikt z nas nie chciałby żyć w realiach, gdzie żadne prawa nie obowiązują, gdzie króluje przemoc i ogień. Niestety nawet w cywilizowanym świecie zdarzają się sytuacje, kiedy prawo nie jest respektowane, władzę przejmują gangi i okazuje się, że funkcjonariuszy policji jest zdecydowanie za mało, a Ci którzy są, nie mogą być jednocześnie wszędzie. Właśnie o takiej sytuacji opowiada nam Ryan Gattis w książce "Miasto gniewu". Co ciekawe, nie jest to historia w pełni wyssana w palca, książka została zainspirowana prawdziwymi wydarzeniami, które miały miejsce w 1992 roku w Los Angeles.

29 kwietnia 1992 roku ława przysięgłych uniewinniła funkcjonariuszy policji, którzy zostali postawieni przed sądem za przekroczenie uprawnień podczas obezwładniania Rodneya Kinga. Jeszcze tego samego dnia wybuchły rozruchy, które sparaliżowały Los Angeles na sześć dni.

"Dziesięć tysięcy dziewięćset cztery osoby trafiły do aresztu, blisko dwa tysiące czterysta odniosło rany, odnotowano jedenaście tysięcy sto trzynaście podpaleń, a straty materialne wyceniono na ponad miliard dolarów. W wyniku rozruchów śmierć poniosło sześćdziesięciu mieszkańców, ta liczba nie uwzględnia jednak tych, którzy z powodu złego funkcjonowania służb ratowniczych stracili życie z dala od miejsc bezpośrednio dotkniętych zamieszkami".

Niektórzy postanowili wykorzystać ten czas na wyrównanie rachunków i właśnie o takich przypadkach jest ta książka.

Ernesto Vera rozwozi jedzenie w Tacos El Unico. W związku z rozruchami wraca dzisiaj szybciej do domu i najprawdopodobniej jutro też będzie miał wolne. Nie jest to mu na rękę, bo potrzebuje pieniędzy, ale nie ma wyjścia. Idzie wymarłymi ulicami. Ludzie siedzą w domu, oglądają telewizję i nie wychylają nosa za drzwi, jeśli nie muszą. Mieszka w Lynwood, które z pewnością nie jest zbyt przyjemną okolicą, a już szczególnie teraz. Słyszy nadjeżdżający pojazd, więc schodzi mu z drogi. Uważa, że skoro nie jest z branży to nic mu nie grozi. Auto jednak zwalnia, a kierowca opuszcza szybę i pyta, czy zna kolesia, który nazywa się Lil Masco. W tym momencie cały spokój opuszcza Ernesto. Wie, że nie bez przyczyny pytają go o brata i, że zaczęły się kłopoty. Z auta wysiadają trzej faceci ubrani na czarno. Ernesto próbuje uciekać, ale jest zmęczony po dziesięciu godzinach pracy, więc tamci w końcu go dopadają. Biją go po nerkach, brzuchu i żebrach, wiele razy dostaje baseballem, ciągną go przywiązanego drutem do zderzaka auta, na końcu dźgają nożem. Gangsterzy odjeżdżają, ale Ernesto nie da się już uratować. Chwilę później umiera. Jednak jego śmierć nie zostanie zapomniana. Ernesto zostanie pomszczony...

"Miasto gniewu" opowiada o gangsterach, zemście, o tym, że również bandziory mają swój kodeks wartości, a lojalność jest dla nich bardzo ważna. To krwawa opowieść. Giną tu źli ludzie, ale też ci zupełnie niewinni. Ta książka jest również o policjantach, pielęgniarkach i strażakach, którzy narażają życie, by ratować ludzi i ich dobytek, a często są za to obrzucani kamieniami. Ryan Gattis wspomina też o graficiarzach i o tym, jak wyrażają siebie poprzez napisy pozostawione na murach, autobusach i innych widocznych miejscach.

To ciekawa książka, niezbyt łatwa i z całą pewnością wstrząsająca. Nie czyta się jej lekko, muszę przyznać też, że gubiłam się trochę w dużej ilości bohaterów, ich nazwiskach, ksywkach i powiązaniach między nimi. Wydarzenia z Los Angeles poznajemy z perspektywy wielu osób, narratorami tej opowieści są różni ludzie, są to gangsterzy, ale też ludzie spoza branży. Poznajemy ich przeszłość, marzenia, nadzieje i plany. Poszczególne wątki tej książki łączą się ze sobą, ale nie są to oczywiste powiązania.

"Miasto gniewu" to bardzo prawdziwa opowieść, oddająca to, co się wtedy działo w Los Angeles, ale też pokazująca odczucia ludzi, którzy w tym uczestniczyli. Możemy się poczuć, jakbyśmy byli w centrum wydarzeń. Mamy tu wiele wątków, niektóre bardzo brutalne, inne znacznie lżejsze, pozwalające nam odetchnąć od tych krwawych. Nie zabrakło tu też miłości, romantycznej i nieśmiałej.

Z pewnością warto sięgnąć po tę książkę. To na prawdę bardzo dobra pozycja, o której długo nie zapomnę. Muszę przyznać, że ta tematyka nie do końca wpisuje się w krąg moich zainteresowań. Porachunki gangsterskie zupełnie mnie nie ciekawią, a mimo to przeczytałam tę książkę z zainteresowaniem. Może dzięki niej chociaż częściowo udało mi się zrozumieć ludzi z marginesu społeczeństwa, poznać wydarzenia z 1992 roku i ówczesne realia. Oczywiście gorąco polecam Wam tę książkę.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.


Ryan Gattis, Miasto Gniewu, Czarna Owca, 2016,
ISBN: 978-83-8015-030-0,
Str. 432.

Cytat pochodzi z recenzowanej książki.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:   "Czytamy nowości" oraz "Historia z trupem".

Miasto gniewu [Ryan Gattis]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

26 komentarzy :

  1. Co jak co, ale okładka przyciąga wzrok :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawa fabuła, naprawdę zainteresowała mnie ta książka. Zresztą okładka tak samo jest interesująca; przyciąga wzrok. Zapiszę sobie ten tytuł, może kiedyś trafię na tę powieść.
    Pozdrawiam, Natalia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam! Okładka faktycznie genialna, ale zawartość też jest świetna. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Chyba wcielo mi komentarz:/
    Temat wpisuje się w moje zainteresowania jak najbardziej. Liczba bohaterów pewnie i mi nieco utrudni rozeznanie kto jest kim, ale nie szkodzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Myślę, że nie będzie tak źle z tymi bohaterami. Dasz radę. :)

      Usuń
  4. Tematyka generalnie wpisuje się w mój gust. Może kiedyś przeczytam w wolnej chwili.

    OdpowiedzUsuń
  5. Od lektury "Ojca Chrzestnego", czyli od ładnych kilku lat, nie czytałam żadnej książki o gangsterskich porachunkach, a ta zapowiada się interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  6. Skoro "Miasto gniewu" opowiada o gangsterach, zemście itp. to ja bardzo chętnie skuszę się na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam ją w planach i już na półce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mi się bardzo ta książka podobała, szczególnie sposób, w jaki autor oddał charaktery poszczególnych postaci oraz to, w jaki sposób zazębiają się ich losy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli tylko u czytelnika powstaje wrażenie bycia w centrum zdarzeń, gangsterskiego klimatu, to już czuję się zachęcona do sięgnięcia po książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmmm...w sumie to się zastanowię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Powieść dosyć ciekawa,intryguje zarazem swoim realizmem. Wydaje mi się,że nie jest aż tak dużo w Polsce tego typu literatury, bynajmniej nie natknęłam się na nią zbyt często.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie odczucia. To moja pierwsza taka lektura. Pozdrawiam i oczywiście polecam!

      Usuń
  12. Moja biblioteka zakupiła ją niedawno.

    OdpowiedzUsuń
  13. Opis nie do końca do mnie przemawia, nie moje klimaty. Ale przyznam że okładka robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń