środa, 24 sierpnia 2016

Samantha Vérant "Siedem listów z Paryża"

Samantha Vérant "Siedem listów z Paryża"
Mam na imię Kornelia i uwielbiam romantyczne historie. Tak, chociaż uważam się za fankę kryminałów, sag rodzinnych oraz powieści historycznych i obyczajowych, to jednak właśnie opowieści o miłości sprawiają, że zapominam o otaczającym mnie świecie. Nie chodzi oczywiście o typowe romansidła pozbawione jakiejkolwiek głębi, ale o opowieści, które mają jakieś przesłanie, dają do myślenia i wywołują dużo emocji. Książka Samanthy Vérant "Siedem listów z Paryża" to historia, którą napisało życie, to zapis wydarzeń, które stały się udziałem autorki, to jej doświadczenia i przemyślenia. Czy opisana przez Samanthę książka jest warta przeczytania?

Małżeństwo Samanthy od dawna nie prezentuje się zbyt dobrze, szczególnie gdy zajrzeć za zamknięte drzwi ich domu. Samantha uciekła z małżeńskiej sypialni i zamieszkała z psem w pokoju dla gości. Pretekstem było chrapanie Chrisa, ale prawdziwa przyczyna była inna...

Zamiast miłości i namiętności na ich związek składała się jego złość i jej żal. Smutne. Czy warto tkwić w takim bolesnym układzie, który przynosi tylko gorycz?

Niestety nieudany związek to niejedyny problem Samanthy. Od niedawna jest bezrobotna i ma spory debet na karcie kredytowej. Zbliża się do czterdziestki, a ma wrażenie, że całe dotychczasowe jej życie to kiepski żart.

Otuchy próbuje jej dodać Tracey, jej wieloletnia przyjaciółka. To za jej sprawą, Smantha przypomina sobie pewne spotkanie, które miało miejsce dwadzieścia lat temu. Wtedy będąc jeszcze nastolatkami, podróżowały po Europie. Podczas krótkiego pobytu w Paryżu poznały dwóch przystojnych Francuzów. Jean-Luca był siedem lat starszy od Samanthy i nie ukrywał, że dziewczyna zrobiła na nim ogromne wrażenie. Liczył, że mimo dzielącej ich odległości uda im się być razem. Po wyjeździe Samanthy z Paryża napisał do niej siedem listów, pięknych, bardzo romantycznych i pełnych miłości. Niestety odpowiedzi się nie doczekał. Samanta miała zbyt wiele kompleksów, by uwierzyć, że jej ideał mógł się w niej zakochać. Wolała potraktować to spotkanie jak wakacyjną przygodę. Zresztą jak miałaby odpisać na te listy? Jak odpowiedzieć na te romantyczne słowa? Nie miała pojęcia.

Teraz za sprawą przyjaciółki postanawia odszukać Jean-Luca i go przeprosić...

Z przyjemnością śledziłam losy Samanthy, a świadomość, że to wszystko co opisuje, miało faktycznie miejsce, jeszcze bardziej mnie przyciągało do tej opowieści. Uporałam się z nią w jeden weekend i to niepełny. Poświęciłam tej lekturze praktycznie każdą wolną chwilę. Powodem tego nie był wyłącznie romantyczny wydźwięk tej opowieści, bo równie mocno zafascynowały mnie życiowe doświadczenia autorki. Byłam niezmiernie ciekawa, co sprawiło, że tak trudno było jej uwierzyć w siebie i w miłość, zawalczyć o własne szczęście?

Tę powieść czyta się przyjemnie i lekko. Napisana jest przystępnym językiem, ale niestety mam też jedno zastrzeżenie. Nie rozumiem, dlaczego nie wszystkie francuskie zwroty zostały przetłumaczone. W przypadku niektórych można było wyłapać z kontekstu o co chodzi, ale nie za każdym razem. Trochę mnie to irytowało.

"Siedem listów z Paryża" to naprawdę ciekawa historia. Napisało ją życie, więc nie ma sensu zastanawiać się nad jej wiarygodnością. Niekiedy miałam wrażenie, że jest zbyt ckliwa, ale w gruncie rzeczy wcale mi to nie przeszkadzało. Ta książka to nie jest arcydzieło literatury światowej, to dobra babska powieść, w której można się na chwilę zatracić, rozsmakować we Francji, jej potrawach i winach oraz oczywiście w przystojnych Francuzach. To lektura na poprawę humoru i na chwilę relaksu. Może też doda komuś odwagi, by zawalczyć o swoje szczęście? Być może i na Was czeka jakiś przystojniak z przeszłości? Mam słabość do tej opowieści, bo po trosze jest też o mnie. W końcu również mi udało się odnaleźć miłość sprzed lat...

Muszę się też przyznać, że po zakończeniu czytania odszukałam facebookowy profil autorki i z zainteresowaniem przyjrzałam się bohaterom „Siedmiu listów z Paryża”. Ach ta babska ciekawość...

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Warszawskiemu Wydawnictwu Literackiemu MUZA SA.



Samantha Vérant, Siedem listów z Paryża, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2016,
ISBN: 978-83-287-0301-8,
Str. 368.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Czytamy nowości".

18 komentarzy :

  1. Wydaje mi się, że mogłabym po nią sięgnąć. Może bym się nie zawiodła. :)

    Pozdrawiam cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż dziw bierze, że ta historia wydarzyła się naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej zaciekawił mnie profil autorki na fb i co odkryła Twa babska ciekawość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej byłam ciekawa, jak wszyscy wyglądają. I muszę przyznać, że przystojny Francuz bardzo mnie rozczarował. :)

      Usuń
  4. Podobnie jak ty lubię takie historie, więc tytuł zapisuję i pewnego dnia być może sięgnę ;)
    Pozdrawiam i oczywiście zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdybym nie wiedziała, że ta historia zdarzyła się naprawdę, po jej przeczytaniu uznałabym, że autorkę poniosła wyobraźnia. Życie jest niesamowite. :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm, ja wręcz przeciwnie, książki o miłości tylko niektóre lubię. Hmm... Muszę się zastanowić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. Nie wszystkie lubię, ale zauważyłam, że dobre historie o miłości pochłaniają mnie bez reszty.

      Usuń
  7. To moze opowiesz troche o twojej odnalezionej milosci sprzed lat? ;-) Zdazaja sie czasami takie romantyczne historie. Moja tez wiaze sie z Paryzem i z pewnym listem, ktory cudem dotarl do adresata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie zaciekawiłaś tą Twoją historią. Zdradzisz coś?
      Mój mąż to moja miłość z przedszkola. Spotkaliśmy się po ponad dwudziestu latach i znowu zaiskrzyło. :)

      Usuń
  8. Historia oparta na prawdziwych wydarzenia tym bardziej zachęca do przeczytania książki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Z chęcią bym się za tę książkę zabrała. Lubię takie fabuły. Poza tym okładka bardzo mi się podoba.

    Zapraszam na Polecam GoodBook, gdzie pojawił się filmik, w którym mówię Jak wydać książkę? http://want-cant-must.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń