piątek, 8 sierpnia 2014

Diego Galdino "Pierwsza kawa o poranku"

Diego Galdino "Pierwsza kawa o poranku"
Wyjazd do Włoch jest moim marzeniem już od dawna. Jakaś siła mnie tam ciągnie, chciałabym poznać ten kraj, jego mieszkańców, podziwiać zabytki, ale też zwykłe miejsca, które dla przybysza z Polski mogą się okazać bardzo niezwykłe. Chcę zakosztować również kuchni włoskiej i oczywiście kawy, bo w końcu Włosi słyną z tego, że potrafią ją przygotowywać w wyśmienity sposób. Dlatego, gdy zobaczyłam uroczą okładkę książki Diego Galdino "Pierwsza kawa o poranku", wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Czy faktycznie ta romantyczna historia pachnie najlepszym włoskim espresso, jak zapewnia nas napis widniejący na okładce?

Sąsiedzi i przyjaciele tłumnie zjawili się na pogrzebie pani Marii, osoby bardzo szanowanej i lubianej. Jest wśród nich też Massimo, właściciel pobliskiego baru. Mężczyzna przywołuje wspomnienia związane z panią Marią, żałuje, że już jej nie ma.

Massimo przejął bar po ojcu i chociaż pierwotnie miał inne plany, to jednak doskonale spełniał się w swojej pracy. Parzył wyśmienitą kawę, tworzył nowe receptury i był bardzo przywiązany do swojego baru. Od lat nie brał dnia wolnego, codziennie o tej samej porze zjawiał się w pracy, by obsługiwać zazwyczaj tych samych gości. Każdego dnia odwiedza go sporo ciekawych ludzi. Autor książki stara się ich scharakteryzować na podstawie kawy, którą piją i tak espresso to "włoska kawa par excellence, uzyskiwana przez palenie i zmielenie ziaren odmiany arabica, obowiązkowo podawana w mocno ogrzanej filiżance, by uwydatnić jej intensywność, aromat i powstałą na wierzchu piankę (grubości kilku milimetrów, o czerwono-orzechowym kolorze). Espresso jest dla ludzi, którzy o nic nie muszą prosić i zawsze wiedzą, czego chcą od życia. Symbolizuje siłę, pragnienie wyruszenia na spotkanie nadchodzącego dnia odważnie i z otwartą przyłbicą. Kto pije espresso słodzone, zdradza ukryte pragnienie czułości, ale prawdziwi twardziele piją gorzkie i jednym haustem, ukrywając oparzenie pod grymasem godnym Clinta Eastwooda". Po charakterystykę pozostałych kawoszy odsyłam do książki.

Wróćmy jednak do Massima i jego baru. Pewnego dnia zjawia się tam młoda, piękna dziewczyna o zielonych oczach. Barista zauważył ją już wcześniej, jak siedziała przy fontannie, a teraz, gdy niespodziewanie zjawiła się w jego barze, ma wrażenie jakby przyciągnął ją wzrokiem. Coś w niej go elektryzuje, jest nią oczarowany. Okazało się, że jest Francuzką i nie mówi zbyt dobrze po włosku. Dziewczyna zamawia herbatę z różą, o której Massimo nigdy wcześniej nie słyszał i której niestety nie jest w stanie jej podać. Pozostali klienci, stali bywalcy baru, kpią z niej i jej bardzo dziwnego zamówienia. Ona niewiele z tego rozumiejąc, ale czując, że to z niej się naśmiewają, urażona mierzy Massima wściekłym wzrokiem i opuszcza lokal, wysypując uprzednio na blat zawartość cukiernicy...

Jak łatwo zgadnąć jest to opowieść o miłości, która idealnie wpasowuje się w wakacyjny klimat, zabiera nas do słonecznego Rzymu. Autor tej książki jest też właścicielem baru, dzieli się z nami swoją miłością do kawy, próbuje nas nią zarazić i trzeba przyznać, że trudno jest mu się oprzeć. Czytając "Pierwszą kawę o poranku" wielokrotnie marzyłam o tym, by usiąść na Zatybrzu i wypić aromatyczną kawę przygotowaną przez Massima. Tylko czy byłoby to cappuccino, nocciola, caffè freddo czy może caffè alla nutella? Trudny wybór.

Jest to dosyć lekka opowieść, ale oczywiście niepozbawiona tajemnic i odrobiny pikanterii. Czyta się ją szybko i łatwo. Bardzo spodobał mi się pomysł, by każdego z bohaterów scharakteryzować rodzajem kawy, którą lubi. Lektura była przyjemna, ale niestety nie zakochałam się w tej opowieści, nie biło mi szybciej serce w trakcie jej czytania, nie przywiązałam się zbytnio do jej bohaterów. W moim odczuciu czegoś tej książce brakuje, teoretycznie treść powinna być naelektryzowana od włosko-francuskiej miłości, a ja niestety tego nie czułam. Autor świetnie opisuje ludzi, atmosferę, miejsce akcji, a jednak nie porywa, a szkoda, bo od Włocha właśnie tego głównie oczekiwałam. Może zbyt wiele wymagam? Poza tym niektóre zachowania bohaterów książki wydawały mi się nierzeczywiste, dziwne...

Mimo to uważam tę lekturę oczywiście za udaną, a Was zachęcam do wyrobienia sobie własnej opinii na jej temat. Warto wybrać się w podróż urokliwymi rzymskimi uliczkami i poczuć zapach prawdziwej, włoskiej kawy. A może już czytaliście "Pierwszą kawę o poranku"?

Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Domowi Wydawniczemu REBIS i portalowi Sztukater.



Diego Galdino, Pierwsza kawa o poranku, Dom Wydawniczy REBIS, 2014,
IESBN: 978-83-7818-617-5,
Str. 272.

Książka bierze udział w wyzwaniach: "Klucznik", "Europa da się lubić!""Historia z trupem" oraz "Czytamy powieści obyczajowe".

Pierwsza kawa o poranku [Diego Galdino]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

49 komentarzy :

  1. Mnie najbardziej interesuje charakterystyka ludzi, wybierających ulubiony sposób przygotowania kawy :) To może być ciekawe. Bardzo ładna okładka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, kawy we Włoszech też bym chciała spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze się zastanowię nad tą książką.. Ale Włochy to też bym bardzo chciała zwiedzić !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że nie jestem odosobniona w moim marzeniu:)

      Usuń
  4. Słyszałam, że okładka pachnie kawą... Czy to prawda?

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowna okładka. Widzę jednak, że jej zawartość już nie jest aż tak zachwycająca. W takim razie chwilowo się wstrzymam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Tobie bardziej przypadnie do gustu, trudno powiedzieć. Zresztą nie jest to też zła lektura...

      Usuń
  6. Mamy podobne odczucia względem niej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Okładka jest cudowna, ale po książkę raczej nie sięgnę. Nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie dziś odebrałam książkę z poczty :) skusiły mnie właśnie te włoskie klimaty... Mam nadzieję, że w ostateczności będzie mi się podobać, bo szczerze mówiąc nie przepadam za podobnymi powieściami :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam więc na Twoją recenzję. Może nie będzie źle, w końcu książka ma też dobre strony. Jest szansa, że Tobie uda się ich znaleźć więcej niż mi:)

      Usuń
  9. We włoskiej scenerii to i kawa lepiej smakuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domyślam się i mam nadzieję się kiedyś o tym przekonać...

      Usuń
  10. Włochy mają w sobie coś magicznego i nie tylko Ciebie tam ciągnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. mnie też się marzą Włochy, poza tym uwielbiam kawę :) szkoda tylko, że książka nie porywa i na razie ją sobie odpuszczam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Włochy kuszą:) Książka trochę mniej, ale jako wakacyjna lektura nie jest zła.

      Usuń
  12. Jako, że jestem uzależniona od kawy to moim takim małym marzeniem jest wypicie tego mojego afrodyzjaku właśnie we Włoszech :) A książkę chciałabym przeczytać, no i ta klimatyczna okładka, ach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać, kawa we Włoszech to całkiem popularne marzenie:)

      Usuń
  13. Nie czytałam tej powieści, ale też zwróciłam na nią uwagę i to nie z powodu wątku miłosnego, ale właśnie uwielbienia dla kawy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ładny tytuł, słowo kawa zawsze mnie przyciąga, ponieważ nie wyobrażam sobie poranków bez niej :)

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja się czuję szczerze zachęcona, tym bardziej, że również marzy mi się wyjazd do Włoch:)) No i okładka książki.. Jest cudowna:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Przyznam, że interesująca dla mnie, mimo Twojej opinii

    OdpowiedzUsuń
  17. Na pewno przeczytam tę książkę, gdyż jej tytuł mnie zachęca. Okładka jest cudna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Taka chyba wakacyjna raczej :) Może kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Książka świetnie się wpasowuje w wakacyjne klimaty.

      Usuń
  19. Świetnie rozumiem to Twoje marzenia - byłam kilka lat temu w Rzymie i teraz chciałabym pojechać tam z mężem, a jeszcze bardziej pragnę zobaczyć w jego towarzystwie PARYŻ! :)
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja koleżanka właśnie jedzie do Rzymu i jej zazdraszczam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Okładka jest prześliczna. Uwielbiam kawę. Włochy miałam możliwość odwiedzić (ale nie wypiłam tam kawy - chyba muszę kiedyś wrócić do tego kraju ;)) dlatego z chęcią przeczytam książkę jak będę miała taką możliwość :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Okładka rzeczywiście jest urocza, obok takiej książki nie przeszłabym obojętnie. Szkoda tylko, że treść nie jest równie genialna. Lecz nigdy nie wiadomo, może jeszcze będę miała okazję ja przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy są tą książką zachwyceni, więc może i Tobie się spodoba.

      Usuń
  23. Kawa we Włoszech to kult... My nie mamy takich tradycji i generalnie dobrego podejścia do gastronomii...Karmi się ludzi byle czym i byle czym poi. Mamy wiele do nadrobienia. A szkoda! Celebrowanie przy stole darów natury, świeżych, zdrowych i za "przyzwoite pieniądze" to jedna z przyjemności życia...Inwestujmy w dobrą gastronomię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety muszę się z tym wszystkim zgodzić. Przykre to, ale prawdziwe. Bylejakość PRL-u odbija nam się czkawką do dzisiaj, ale ja zaczynam widzieć pewne zmiany na lepsze i mam nadzieję, że będzie to postępowało w dobrym kierunku, że idąc do restauracji nie będziemy się musieli obawiać, ani o czystość w kuchni, ani o to, że się nas truje najgorszymi, niezbyt świeżymi produktami i okrasza to mnóstwem chemii... Dobre i zaufane lokale zaczynają być w cenie.

      Usuń