sobota, 14 grudnia 2013

Jakub Mielnik "Kronika końca świata"

Jakub Mielnik "Kronika końca świata"
Z tyłu okładki znajdziecie zdanie, że "nie jest to książka podróżnicza" i muszę się z tym zgodzić. Owszem autor opowiada o swoich podróżach, dzieli się z nami swoimi uwagami, spostrzeżeniami, jednak nie zachwyca się przyrodą czy zabytkami, ale zagląda do miejsc, gdzie dzieją się rzeczy ważne, często przełomowe, czasami tragiczne. Myślę, że jest to bardziej zbiór reportaży i chyba właśnie tego można się było spodziewać po autorze, który od lat jest reporterem. Przez dwadzieścia ostatnich lat miał okazję relacjonować wydarzenia z wielu europejskich krajów, był na Bliskim i Dalekim Wschodzie. I to właśnie o tych jego wyprawach jest ta książka.

Zaczyna się ona w miejscu, gdzie kiedyś była wioska Lambadeuk.

"Za oknem szumiał Ocean Indyjski. Pas zrujnowanego wybrzeża ciągnął się kilometrami. Z rybackich wiosek wciśniętych miedzy brzeg oceanu a porośnięte dżunglą góry zostały resztki. Tropikalny raj zamienił się w bezludną pustynię. Zwały desek, ogołocone przez fale podmurówki domów, wraki samochodów ciągnęły się po horyzoncie. Tylko pozbawione dachów mury meczetów i kilka palm urozmaicało krajobraz".

Zaglądamy do Berlina, gdzie właśnie runął mur, do ogarniętej wojną Jugosławii, ale też do miejsc, gdzie można było zupełnie nieskrępowanie imprezować.

"Zasypialiśmy na jakimś tanecznym maratonie na Bałkanach, by ocknąć się w przydrożnym rowie koło Bordeaux albo krzakach w Szkocji".

Czytamy o Tajpej, Kambodży, Pekinie, Tokio, Bagdadzie i wielu innych miejscach oraz ludziach, którym przyszło tam żyć i ciekawostkach z tamtego świata.

Widać, że przez lata autor się zmienia z młodego, beztroskiego chłopaka, imprezowicza, w partnera, męża i ojca. Jego dziewczyna, a później żona, towarzyszy mu w wielu z tych podróży, mieszka z nim na krańcach świata. Potem pojawia się też ich dziecko.

Oprócz tekstu w książce znajdziecie też zdjęcia. Nie ma ich dużo, są czarno-białe, ale świetnie uzupełniają opowieść. Sam autor tłumaczy się dlaczego dokumentacja fotograficzna jest tak skromna.

"Z ilustrowaniem moich opowieści zawsze jest pewien problem, bo ja nie lubię fotografować. Wolę patrzeć, rozmawiać, zapamiętywać, łudząc się, że w ten sposób stopię się z otoczeniem, stanę się częścią a przez to dowiem się więcej. To pretensjonalne tłumaczenie. Prawda jest taka, że w najlepszych momentach nie ma pod ręką aparatu a nawet jak jest, to szkoda po prostu psuć chwili obiektywem".

Jest to kolejna niecodzienna lektura, wymagająca pełnego skupienia, pozwalająca się wczuć w klimat miejsc bliskich i odległych, poznać ludzi, którzy nigdy nie staną na naszej drodze.

Myślę, że dla osób, które interesują się polityką, życiem ludzi w rożnych miejscach na świecie będzie to ciekawa lektura. Ja niestety z polityką jestem na bakier i dlatego do niektórych fragmentów podchodziłam bez entuzjazmu. Za to już ludzie i ich losy, inne kultury są dla mnie bardzo interesujące i te fragmenty wynagradzały mi wcześniejsze znużenie. Znalazłam w tej książce wiele ciekawych informacji, czasami szokujących, momentami aż niewiarygodnych.

Chociaż polecam Wam "Kronikę końca świata" to nie mogę przemilczeć też jej wad. Lektura jest dosyć chaotyczna. Mam wrażenie, że autor momentami za dużo chciał powiedzieć naraz, przeskakiwał z tematu na temat, wprowadzał dygresje, przez co trudno było mi się w tym wszystkim połapać. Chciałoby się, by niektóre wątki zostały bardziej rozwinięte, mniej pozostawiono naszej wyobraźni, inne bardziej uporządkowane, a niektóre nawet pominięte. Wtedy tę książkę czytałoby się łatwiej i z większą przyjemnością. W obecnym kształcie jest ona wyzwaniem, któremu nie każdy będzie w stanie podołać.

"Koniec świata jest procesem ciągłym, który, podobnie jak historia, nigdy się nie kończy".
Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję pani Basi i Wydawnictwu Poznańskiemu.


Jakub Mielnik, Kronika końca świata, Wydawnictwo Poznańskie, 2013,
ISBN: 978-83-7177-814-8,
Str. 260.

Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki. 

Książka bierze udział w wyzwaniu: "Polacy nie gęsi".

Kronika końca świata [Jakub Mielnik]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

18 komentarzy :

  1. Niee, to zupełnie książka nie dla mnie i jeszcze do tego ta paskudna okładka, a feeee! :<

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam podobne odczucia co do przeskakiwania z tematu na temat:)) Pisałam o niej wczoraj, zobacz u mnie:)) Ciekawa recenzja, buziaki xx Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie zajrzę do Ciebie. Dziękuję bardzo i również gorąco pozdrawiam!

      Usuń
    2. Się zgrałyście recenzjami z Basią. :)

      Usuń
    3. Wiesz jak to jest... Terminy gonią:)

      Usuń
  3. Widzę, że książka cieszy się popularnością na blogach :) A mnie się podobało to skakanie po tematach. Zrobił się z tego taki flesh wydarzeń ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Tobie się książka podobała od początku do końca. Ja mam małe zastrzeżenia, ale nie mogę też powiedzieć, że jest to zła lektura. Mnie ten miszmasz trochę męczył, ale są to tylko moje odczucia:)

      Usuń
  4. Z tym aparatem to prawda. Trochę utrudnia wtopienie się w klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadzam się z Tobą i autorem. Najlepiej jeśli są dwie osoby, jedna robi zdjęcia, a druga rozmawia, chłonie atmosferę:)

      Usuń
  5. Nie lubię chaotycznych lektur, nie znoszę polityki Za to bardzo intrygują i zachwycają mnie losy, przeżycia innych ludzi. Inna kultura, zwyczaje, obyczaje to jest to co zachwyca:) Dlatego jestem jak najbardziej za przeczytaniem tej pozycji.
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że znajdziesz w niej coś dla siebie:)

      Usuń
  6. Szkoda, że zbiór jest tak chaotyczny. Na pewno dużo na tym traci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiki to nie przeszkadzało, może Tobie też nie będzie:)

      Usuń
  7. A moim zdaniem książka jest świetna - jeśli ktoś lubi reportaże. A największym atutem jest to, że nie ma tu lukrowania i słodzenia - świat bywa i dobry, i zły, i piękny i brzydki. I Mielnik tak właśnie zawsze pisał - bez owijania w bawełnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za opinię i cieszę się, że książka i Ci się podobała. Moja opinia jest oczywiście subiektywna i chociaż znalazłam w niej kilka wad, to też nie mogę powiedzieć, żeby mi się ona nie podobała.

      Usuń
  8. Okładka straszna.. Ale może kiedyś przeczytam, kto wie, reportaże lubię ;)

    OdpowiedzUsuń