czwartek, 5 grudnia 2013

Consilia Maria Lakotta "Nocna rozmowa"

Consilia Maria Lakotta "Nocna rozmowa"
Jest rok 1965. W Nowym Jorku gasną wszystkie światła, noc rozświetla tylko pochodnia Statuy Wolności. W niewielkim barze spotykają się kapitan Gregory Bower, kelnerka Betsy oraz ksiądz – ojciec Goldman. Gregory chce zmienić swoje życie, szuka dla siebie nowego miejsca na ziemi, jednak aby tego dokonać musi komuś opowiedzieć o swoich przeżyciach, o tym ile udało mu się osiągnąć i dlaczego to stracił. Opowiada o swojej wielkiej miłości – Judy. On był chrześcijaninem, ona pochodziła z ortodoksyjnej żydowskiej rodziny. Chociaż nie brakowało między nimi nieporozumień na tle religijnym, to problemów było dużo więcej, z czasem narastały kolejne i dojście do kompromisu stało się prawie niemożliwe.

Gregory otwarcie opowiada o swoim życiu, o popełnionych błędach, nie wybiela siebie. Zdradza co czuł w danym momencie, jak był zaślepiony, chociaż dzisiaj patrzy na sprawy zupełnie inaczej. Jest to podróż wgłąb siebie, analiza własnych dokonań, spowiedź grzesznika.

Muszę przyznać, że chociaż fabuła zapowiadała się bardzo niepozornie, to jednak książka okazała się być bardzo ciekawa. Autorka nie poprzestała na powierzchownym opisaniu problemów, ale dogłębnie nam je przedstawiła. Można by uznać, że jest to kolejna historia nieszczęśliwej miłości, ale została ona przedstawiona tak, żeby dać czytelnikowi do myślenia, zmusić do refleksji nad własnymi uczuciami.

Bohaterowie "Nocnej rozmowy" są wyraziści i skomplikowani. Nawet osoby dobre, które czytelnik ma polubić, popełniają błędy i potykają się.

Między Gregorem a Judy jest wiara. Ona szuka porozumienia z mężem w tym temacie, bo jest to ważny element jej życia. Natomiast dla niego religia nie ma większego znaczenia, nie chce analizować tej sprawy, nie chce na jej temat rozmawiać. Ona ciągle szuka jakiegoś rozwiązania, ale niestety mąż nie chce jej pomóc. Judy pragnie wrócić do ojczyzny swoich przodków – do Izraela, jednak Gregory nie ma takiego zamiaru. Nie tylko nie zgadza się na przeprowadzkę, ale najchętniej na złość jej przeprowadziłby się do Niemiec. Trudno o jakiekolwiek porozumienie, gdy przynajmniej jedna ze stron jest bardzo zaślepiona, nie widzi niczego poza czubkiem swojego nosa.

Gregory opowiada też o swoim bracie – Ablu, który jest człowiekiem bardzo życzliwym, empatycznym. Od razu nawiązuje świetne porozumienie z rodzicami Judy, wspiera też swoją bratową, stara się jej pomóc. Jednak Gregory patrzy na to bardzo podejrzliwie, domyśla się, że miedzy jego żoną a bratem musi być coś więcej, doszukuje się zdrady...

Jest to bardzo smutna i refleksyjna powieść. Dotyka ona bardzo różnych tematów, mamy tu uczucia miłości, zazdrości, nienawiści, sporą dawkę cierpienia, wchodzimy w tematykę religijną i tożsamości narodowej. Lektura ta skłania do refleksji, daje materiał do przemyśleń na wiele tematów, być może kogoś nawet zmobilizować do krytycznego spojrzenia na własne życie i zmiany tego co złe.

Nie wszystkie podjęte w tej książce tematy są łatwe, jednak powieść czyta się dobrze i szybko.

Polecam, szczególnie lubiącym nieprzesłodzone życiowe historie, które nie zawsze muszą się kończyć happy endem.

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwo M.

Wydawnictwo M

Consilia Maria Lakotta, Nocna rozmowa, Wydawnictwo M, 2011,
ISBN: 978-83-7595-333-6,
Str. 220.

Książka bierze udział w wyzwaniu: "Czytamy powieści obyczajowe".

27 komentarzy :

  1. W sumie, na zimę nawet takie bardziej refleksyjne powieści jakoś tak bardziej pasują...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie zachęciłaś, okładka wskazywała może bardziej na jakiś... erotyk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, że okładka wprowadza czytelnika w błąd:) Mi skojarzyła się z tanim romansidłem, ale do erotycznej książki też pasowałaby idealnie.

      Usuń
  3. Raczej nie jest to książka dla mnie. Po przeczytaniu kilku recenzji doszłam do wniosku, że chyba wolę nieco inne powieści. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie była to mocno refleksyjna lektura. Polecam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zastanawiałam się, czy nie skusić się na tę lekturę, ale ostatecznie spasowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachwytu nie mogę Ci zagwarantować, ale książka jest warta uwagi.

      Usuń
  6. Lubię lektury, które zmuszają do refleksji. Być może po nią sięgnę ;) Okładka rzeczywiście może zmylić, gdyż na początku myślałam, że jest to właśnie jakieś tanie romansidło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też raczej bym po nią nie sięgnęła, gdyby nie pozytywna opinia innej blogerki:)

      Usuń
  7. Brzmi nieźle, chociaż okładka wprowadza w błąd ;) Może i przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Jeżeli będziesz miałam okazję, to przeczytaj:) Polecam.

      Usuń
  8. Z wydawnictwa M obecnie mam "Deadline" a to ponad 500 stron czytania :) jak skończę to pomyślę nad tym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam w takim układzie na recenzje "Deadline":)

      Usuń
  9. Książka również i mnie zaskoczyła, nie spodziewałam się, że będzie aż tak wartościowa. Również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię czasem sięgnąć po refleksyjną lekturę. Książki wobec których nie można przejść obojętnie na długo zostają w mojej głowie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Na plus jest dla mnie fakt, że akcja książki toczy się w Nowym Jorku. Ale trochę mnie odstrasza okładka, która wygląda jak plakat promujący tanią telenowelę brazylijską!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety okładka faktycznie jest myląca, ale na szczęście środek prezentuje się lepiej:)

      Usuń
  12. No proszę, do tej pory, gdy widziałam tę książkę wydawała mi się mało interesująca, a tymczasem po przeczytaniu Twojej recenzji zaczynam zmieniać zdanie :) hmmm...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie zmyliła Cię okładka? :) Książce warto dać szansę.

      Usuń
    2. Trochę też :) tak jakoś całość mnie nie przekonywała. Ale ten wątek problemów wynikających z różnic religijnych bardzo mnie zainteresował.

      Usuń