piątek, 20 września 2013

Teresa Oleś-Owczarkowa "Mrówki w płonącym ognisku"

Teresa Oleś-Owczarkowa "Mrówki w płonącym ognisku"
To czy wychowaliśmy się na wsi, małym miasteczku, czy w dużej aglomeracji w pewnym stopniu nas kształtuje. Czasy dzieciństwa wspominamy z dużą dozą nostalgii, zazwyczaj chętnie o nich mówimy, często wywołują one u nas ciąg przyjemnych skojarzeń. Wieś jest mi bliska, więc z chęcią sięgnęłam po wspomnienia pani Teresy Oleś-Owczarkowej, która w swojej książce wraca do lat swojego dzieciństwa. Spędziła je ona właśnie na wsi w miejscowości, która nazywała się Blanowice. Zapytacie pewnie czemu użyłam czasu przeszłego? Zrobiłam to zupełnie świadomie, bo obecnie Blanowice są dzielnicą Zawiercia, miasto wchłonęło tę niewielką miejscowość, a co za tym idzie straciło ono swój dawny charakter. Jednak czy tylko to było przyczyną zmian?

Pani Teresa snuje cudowną opowieść, dowcipną i szczerą, wspomina wiele drobiazgów z własnego dzieciństwa. Część z nich pamięta, inne ktoś jej później opowiedział. Mamy tu przedstawione kolejne scenki z jej życia, poznajemy mieszkańców wsi i rodzinę Tereski.

"Jesień we wsi wlokła się długimi wieczorami i nocą, z której nie zawsze chciało się wstawać tylko po to, aby powitać zimę. Kobiety szyły, cerowały, darły pierze i doglądały dzieci. Co wtedy robili ich mężowie? Wieczorami latali na karty. Grali w durnia i prowadzili ze sobą męskie rozmowy".

Los kobiety nie był łatwy. Męża często wybierali jej rodzice, a ona potem musiała z nim żyć. Jeśli jej nie bił, to i tak był to powód do radości. A że wypił czasami? A który chłop nie pije? Większość kobiet przyjmowała swój los z pokorą, a z czasem przywykła. Zresztą jaki był sens próbować cokolwiek zmieniać? Swojego chłopa przynajmniej znały, a nowy mógłby okazać się jeszcze gorszy. Przykładne małżeństwo to takie, które szło razem w niedzielę do kościoła, na co dzień zasiadało razem do posiłków, a wieczorem kładło się do jednego łóżka. Prosty przepis.

"Natomiast między sąsiadami zawsze musi być płot, żeby zagwarantować lepsze sąsiedztwo".

Wieś rządzi się swoimi własnymi prawami, wszyscy się znają, wiedzą o innych bardzo dużo, oceniają ich życiowe wybory, wydaje im się, że znają receptę na czyjeś powodzenie.

Teresa miała ogromne szczęście, miała wspaniałą babcię, która wpoiła jej wiele zasad, nauczyła ją życia, ale przede wszystkim kochała ją z całego serca. Babcia dzieliła się z wnuczką swoją życiową mądrością i wskazywała właściwą drogę.

Jakie są Wasze smaki dzieciństwa? Teresa wspomina chleb cioci Róży, który był najlepszy we wsi. A gdy była do tego jeszcze gotowana kapusta, to już była prawdziwa uczta.

Innym razem dziewczyna przypomina sobie swoje dziecięce rozterki, kiedy to nie potrafiła pojąć zachwytów swojej mamy nad jedwabiem, który wydawał jej się dużo gorszy od watoliny, która jej zdaniem wyglądała dużo ładniej i była przy tym ciepła.

Jednak świat się zmienia, więc i we wsi nastają nowe porządki, dociera cywilizacja. Współczesność bardzo różni się od świata ze wspomnień autorki.

"Wieś, niezmieniająca się przez wieki, teraz ulega radykalnej przemianie. Ludzie coraz więcej miejsca potrzebują do tego, aby spać, jeść i chronić swoją coraz mniej liczną rodzinę. Domy są dużo większe, przestronne, a kuchnie lśnią czystością. Pachnie środkami do mycia i czyszczenia".

Zmieniają się też ludzie, ich światopogląd. Również tutaj życie nabrało tempa, także mieszkańcom wsi brakuje czasu, bo gonią za pieniądzem.

"Sami w sobie zabijamy migotanie słońca, nakazując tkać na kolanach dywan z szarych złotówek".

Autorka zastanawia się nad ludzkimi wyborami, podejmuje filozoficzne rozważania na temat człowieka, religii, życia i wieczności. Jest dobrą obserwatorką i wyciąga bardzo ciekawe wnioski z tego, co widzi. Bo czy wierzenia pogańskie nie miały swojego uroku? Czy nie trwały one na wsi jeszcze długo po wprowadzeniu chrześcijaństwa? Część z nich została oswojona, zaadaptowana do nowych warunków, jednak niewielu o tym już dzisiaj pamięta.

"Na moich oczach gubi się dawne życie, cyklicznie jak wschód i zachód słońca. Wieś straciła rytm i treść".

Pani Teresa w swojej opowieści nawiązuje też do czasów bardziej odległych, wspomina wydarzenia wojenne oraz późniejszy komunizm. Często przeskakuje z jednego okresu w drugi, z jednych wydarzeń w inne, ale mimo to obraz ten nie traci spójności.

Dla mnie ta książka była przyjemną podróżą w przeszłość, dzięki niej przypomniałam sobie pewne wydarzenia, wiele z opowieści moich rodziców nabrało nowych barw. Nie jestem rówieśniczką pani Teresy, więc moje wspomnienia dotyczą innego okresu, ale klimat wsi dobrze pamiętam i to właśnie to z przyjemnością chłonęłam w trakcie tej lektury.

Nie jest to raczej lektura na jeden wieczór. Ja potrzebowałam czasu, żeby wspominać razem z autorką, zwiedzać z nią Blanowice, snuć z nią rozważania... Autorka wplotła w tekst fragmenty różnych przyśpiewek, piosenek, pieśni religijnych, co pozwala jeszcze lepiej wczuć się w opisaną rzeczywistość. Dialogi w większości napisane są gwarą, ale nie utrudnia ona moim zdaniem odbioru tej książki, a jedynie uwiarygadnia tę historię.

Zdradziłam Wam jedynie kilka fragmentów tej książki, dałam mały przedsmak tej lektury. Zachęcam Was do zagłębienia się w nią. Zarówno mieszkańcy wsi jak i miast znajdą w niej coś ciekawego.

Polecam!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M.



Wydawnictwo M


Moja ocena: 7/10

Teresa Oleś-Owczarowa, Mrówki w płonącym ognisku, Wydawnictwo M, 2013
ISBN: 978-83-7595-617-7
Str. 252

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Czytamy powieści obyczajowe".

Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.


Mrówki w płonącym ognisku [Teresa Oleś - Owczarkowa]  << KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

43 komentarze :

  1. Czytałam już jakiś czas temu i rzeczywiście byłam pod wielkim wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to faktycznie ciekawa pozycja i do tego oryginalna:)

      Usuń
  2. Często mi się ta książka przewija przed oczami ostanio. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie jakoś ta książka nie zachęca, a tym bardziej czytałam różne opinie, więc na razie się wstrzymam. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem:) Może za jakiś czas się skusisz?

      Usuń
  4. Mam książkę przed sobą, i bardzo się z tego cieszę, bo to moje klimaty.
    Zresztą zawsze marzyło mi się napisanie podobnej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jakoś do mnie nie przemawia, tym razem sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Nie każdy lubi takie sentymentalne opowieści. Ale może za kilka lat spojrzysz na nią bardziej łaskawym okiem:)

      Usuń
  6. Zastanawia mnie fenomen tek książki, bo ja mimo tylu pochlebnych recenzji, nadal nie jestem do niej przekonana :) chyba po prostu nie mam nastroju na takie czytanie, jakaś chandra jesienna zawitała w moje progi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że chandra szybko minie:) Myślę, że książka nie każdemu się spodoba, bo wymaga ona pewnej dojrzałości. Jednak jest to bardzo ciekawa pozycja, nieco inna, chwilami zabawna, momentami filozoficzna, ale najczęściej życiowa. Może gdy chandra minie, dasz się namówić:) Życzę dużo dobrego i słonka za oknem!

      Usuń
  7. Obecnie czytam, całkiem pryzjemna lektura, zobaczymy co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Intrygujący tytuł :D Może kiedyś przeczytam tę książę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem również po lekturze mojej książki i mam wiele podobnych przemyśleń co Ty. Niebawem opublikuję swoją recenzję, więc zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się i oczywiście z przyjemnością przeczytam Twoją recenzję:)

      Usuń
  10. Wow. Ta książka musi być wspaniała. Pełna prawdziwego klimatu, piękna i jednocześnie przerażająca historią... Jestem jej ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz nią zachwycona:)

      Usuń
  11. Nie słyszałam o tej książce wcześniej, a po Twojej recenzji mam na nią wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam już w planach czytelniczych inne książki, wiec za tą podziękuję :)
    http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Blanowice :D <3
    Też się wychowałam na wsi, lektura mogłaby być powrotem do wspomnień z dzieciństwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że nazwa miejscowości przypadła Ci do gustu:)
      Książkę oczywiście polecam!

      Usuń
  14. Czytałam juz o niej kilka recenzji i coraz bardziej chcę ją przeczytać. Czuję, że to moje klimaty :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że również Tobie przypadnie ta książka do gustu:)

      Usuń
  15. Wcześniej nie słyszałam o tej książce, aczkolwiek nie jestem pewna czy przypadłaby mi do gustu..

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja sobie tą książkę odpuszczę, choćby dlatego, że sama okładka już mnie odrzuca od lektury.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem:) Kogut nie przypadł Ci do gustu?
      Zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi takie wiejskie klimaty, więc nie namawiam.

      Usuń
  17. Mimo tego, że napisałaś, że również mieszkańcy miast znajdą w niej coś dla siebie, nie jestem przekonana.
    Bardzo podoba mi się to zdanie: "Na moich oczach gubi się dawne życie, cyklicznie jak wschód i zachód słońca. Wieś straciła rytm i treść" i cała ta opowieść ma w sobie coś ładnego, ale po prostu nie jest to moja opowieść. Przyjemnie czytało się recenzję i tyle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic na siłę, jeśli czujesz, że nie jest to lektura dla Ciebie, to z kobiecą intuicją nie zamierzam wchodzić w polemikę:)

      Usuń
  18. Może mi sie spodoba. Okładka boska

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam :) Miałam kilka zastrzeżeń, ale ogólnie książka mi się podobała, szczególnie fragmenty ze wspomnieniami. Trochę irytowały mnie niektóre przemyślenia autorki. Kogucik na okładce bardzo ładny. To jedna z ładniejszych okładek książek Wydawnictwa M.

    OdpowiedzUsuń