środa, 11 września 2013

Carlos Ruiz Zafón „Światła września”

Carlos Ruiz Zafón „Światła września”
Carlos Ruiz Zafón to autor, który cieszy się ostatnio sporą popularnością. Sama dotychczas czytałam tylko jedną jego książkę – "Grę anioła". Wtedy autor ujął mnie głównie swoim stylem, czytałam go z ogromną przyjemnością, rozsmakowywałam się w każdym słowie. Tamta pozycja należy do cyklu „Cmentarz zapomnianych książek”. Udało mi się skompletować pozostałe dwie części tej serii więc niebawem z pewnością podzielę się z Wami opiniami o nich. Niedawno wyczytałam w internecie, że będzie też czwarta część, ale niestety szczegółów nie znam. Może Wy coś wiecie? Dzisiaj jednak chcę Wam opowiedzieć o innej pozycji. „Światła września” to ostatni tom trylogii skierowanej do młodzieży. Cały cykl nazywa się „Trylogia mgły” i przez niedopatrzenie zabrałam się za niego od końca. Pozostałych dwóch tomów jeszcze nie mam, ale myślę, że jest to tylko kwestia czasu.

Jest rok 1936. Po śmierci męża Sauvelle z dwójką dzieci – Irene i Dorianem – przenosi się za pracą z gwarnego Paryża do niewielkiej nadmorskiej miejscowości Błękitna Zatoka na wybrzeżu Normandii. Zatrudnił ją Lazarus Jann – wynalazca, fabrykant zabawek i człowiek bardzo majętny. Sauvelle ma być ochmistrzynią w wielkiej rezydencji znajdującej się w lesie Cravenmoore. Jednocześnie jej nowy pracodawca oprócz godziwego wynagrodzenia zagwarantował też jej i jej rodzinie możliwość zamieszkania w niewielkim domu, który będzie wyłącznie do ich dyspozycji. Szybko udaje im się rozgościć w Domu na Cyplu i w Błękitnej Zatoce. Już pierwszego dnia dostają zaproszenie na kolację od Lazarusa. Ogromna rezydencja bogacza zadziwia ich swoim wyglądem. "Cravenmoore przypominało właściwie pałac, a może małą katedrę. Ta plątanina łuków, łęków przyporowych, te wieże i kopuły wyrastające chaotycznie ze szpiczastego dachu musiał być wytworem tyleż ekstrawaganckiego, co udręczonego umysłu. Konstrukcję wzniesiono na planie krzyża, choć obrósł on w przeróżne boczne skrzydła. (...) Legion gargulców i wyrzeźbionych w kamieniu aniołów strzegł fasady, podobny zgrai duchów zastygłych w oczekiwaniu na ciemności nocy". Przyjemne miejsce, nieprawdaż? To jeszcze nie koniec. Wnętrze jest równie imponujące, ale też bardzo osobliwe, bo właściciel tej rezydencji umieścił w niej całe mnóstwo przeróżnych robotów. Niestety nie wszystkie z nich wyglądają niewinnie. Większość z nich porusza się i wydaje jakieś odgłosy. Wszystkie razem tworzą bardzo dziwne zbiorowisko. Jednak mimo swojego dziwnego hobby Lazarus wydaje się być sympatycznym człowiekiem, robi na swoich gościach bardzo dobre wrażenie, a nawet między przybyłymi a gospodarzem pojawia się wzajemna sympatia. Kolację przygotowała Hannah, która mieszka w Cravenmoore razem z Lazarusem i jego chorą żoną. W trakcie przepysznej kolacji goście dowiadują się, że to właśnie ta młoda dziewczyna ma ich wprowadzić w życie małej miejscowości, ma sprawić by poczuli się tu dobrze. Po wspaniałej uczcie rodzina wraca do domu. Wszyscy są oczarowani tym nowym światem, przepychem i cieszą się, że nie będą już musieli wracać do ich ciasnego mieszkania w Paryżu.

Prowincja rządzi się zupełnie innymi prawami. Tu zamiast lokalnej gazety, źródłem wszelkich informacji jest piekarnia, tu wieści roznoszą się w locie błyskawicy, wszyscy się znają i niewiele da się tu ukryć. Dlatego też wiadomości o nowych mieszkańcach rozniosły się szybko po okolicy. Hannah stara się wprowadzić ich w ten nowy świat, opowiada różne informacje i plotki, a przy tym buzia nawet na chwilkę jej się nie zamyka. Przypadkowo Irene wraz ze swoją przewodniczką spotykają Ismaela, kuzyna Hannah. Chłopak robi dobre wrażenie na Irene. Między młodymi rodzi się sympatia, a może nawet coś więcej... Nie chcę zdradzić zbyt wiele, więc dalszy ciąg fabuły przemilczę. Mogę jedynie powiedzieć, że będzie ciekawie, zaskakująco i strasznie.

Jak już wcześniej wspomniałam, Zafón pisze świetnie, pięknie i bardzo sugestywnie. Wielokrotnie w trakcie tej lektury jeżył mi się włos na głowie lub też przechodziły po mnie ciarki. Autor rewelacyjne buduje napięcie, opisuje poszczególne wydarzenia tak, że czujemy się, jakbyśmy w nich uczestniczyli, jakby to "coś" miało nas dopaść. Dlatego też książkę tę czyta się z dużą przyjemnością, chce się delektować każdą kolejną stroną. Klimat tej powieści jest niepowtarzalny i z pewnością warto się w nim zanurzyć.

Gdy czytam fantastykę, bardzo często zdarza mi się do czegoś przyczepić. Twórcy tego gatunku zwykle tracą umiar w fantazjowaniu, nie potrafią pohamować swojej wyobraźni i próbują wmawiać nam idiotyczne rzeczy. Tym razem jednak nic mi nie zgrzytało, owszem autor okrasił fabułę nieco fantastyką, ale nie przesadził. Nie mogę niczego mu zarzucić, bo od początku do końca historia jest spójna i bardzo ciekawa. Tę opowieść możemy rozumieć wprost, ale można też doszukiwać się w niej innych znaczeń, nawiązań i warto przynajmniej spróbować poszukać w niej drugiego dna.

Zaznaczyłam już wcześniej, że "Światła września" w zamyśle są powieścią dla młodzieży. Niestety nie należę już do tego grona, jednak z przyjemnością muszę stwierdzić, że nieco starszy czytelnik też powinien się odnaleźć w tej historii. Mi przypadła ona do gustu. "Gra anioła" była trochę bardziej w moim typie, ale obie zapamiętam na bardzo długo. Obie też Wam polecam!

Nie we wszystko, co widzą twoje oczy, powinieneś wierzyć”.

Moja ocena: 8/10

Carlos Ruiz Zafón, Światła września, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2013
ISBN: 978-83-7758-379-1
Str. 256

Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

Światła września - CYFROTEKA.PL

66 komentarzy :

  1. Czytałam i nawet mi się podobała. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. No kochana, nic mnie dzisiaj chyba tak nie ucieszyło jak Twoja recenzja :) Właśnie wyciągnęłam tę książkę do czytania i leży na biurku, a tu Twój post:) Tym bardziej chętnie przeczytam skoro warto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę więc przyjemnej lektury, wielu zachwytów i czekam na recenzję:)

      Usuń
  3. Dziś przechodziłam obok tej książki w bibliotece i muszę z bólem przyznać, że ją minęłam. Żałuję i czuję, że muszę po nią wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że również Tobie się spodoba:)

      Usuń
  4. Na mojej liście ''do przeczytania'' chyba od roku :)
    http://qltura.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to bardzo dobrze, u mnie wiele pozycji też nie może się doczekać przeczytania:)

      Usuń
  5. Ojć, te elementy fantastyczne troszkę mnie odstraszają, ale z drugiej strony, jeśli są zastosowane z umiarem, to dlaczego by nie spróbować? Znam tylko 2 powieści Zafona, chętnie poznam kolejne :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Na razie czytałam jedynie "Księcia Mgły" Zafóna, ale w najbliższym czasie zabieram się właśnie za "Światła września", bo zbliża się termin oddania tej lektury w bibliotece. Cieszy mnie Twoja pozytywna opinia. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę przyjemnego czytania i czekam na recenzję:)

      Usuń
  7. "Twórcy tego gatunku zwykle tracą umiar w fantazjowaniu, nie potrafią pohamować swojej wyobraźni i próbują wmawiać nam idiotyczne rzeczy." Uuu, ostro. :) Nie zgodziłabym się jednak z tym, że twórcy fantastyki wmawiają czytelnikom idiotyczne rzeczy - fantastyka rządzi się swoimi prawami i "wszyyyyystko się moooże zdaaaarzyć".

    Czytaj prędko pozostałe dwa tomy z Cmentarza Zapomnianych Książek, jestem ciekawa Twojej opinii, ciekawe, jak po dwóch pierwszych odbierzesz zmiany w Więźniu nieba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W fantastyce nie dziwią mnie smoki, potwory i inne dziwne stwory, ale za to czepiam się zwykle ludzkich zachowań, czynności, wydarzeń, a nawet przedmiotów, które znamy wszyscy z codziennego życia. Nie lubię, gdy autor wmawia mi na przykład, że cukier jest słony albo że przeciętny człowiek (bez magicznych mocy) jest w stanie przejść w jeden dzień 500 kilometrów. To takie przykłady, których akurat nie spotkałam w żadnej książce, ale obrazują chyba to, czego nie lubię. Może przesadzam, ale takie są zwykle moje odczucia w trakcie lektury. Może nie powinnam sięgać po fantastykę? Szkoda by mi jednak było zupełnie z niej zrezygnować.
      Mam nadzieję, że niedługo uda mi się zabrać za pozostałe części "Cmentarza Zapomnianych Książek", bo jestem ich bardzo ciekawa:)

      Usuń
    2. No właśnie taka jest fantastyka, równie dobrze wszystko może być na opak, sama za dużo jej nie czytam, ale takie rzeczy by mnie nie drażniły, no chyba że całość byłaby chaotyczna i mało zjadliwa :) Ale czytanie "lekkiej" fantastyki powinno być dla Ciebie w porządku, chociaż powieści z jakimiś elementami :)

      Muszę dokupić tylko "Więźnia nieba" i będę miała całą trylogię (póki co, też słyszałam o czwartej części, ale bez szczegółów) na własność <3

      Usuń
    3. Kasiu oczywiście masz rację - fantastyka rządzi się swoimi własnymi prawami. Myślę, że za późno zaczęłam ją czytać, dlatego też ciężko jest mi nad pewnymi rzeczami przejść do porządku dziennego. Może muszę jeszcze sporo takich pozycji przeczytać, by lepiej zrozumieć ten świat, oswoić go i potrafić się bardziej w niego wczuć. Faktycznie lekka fantastyka lub książki z jej elementami przyjmuję z mniejszym krytycyzmem. Nie poddaję się i z pewnością będę nadal próbowała przełamać swoje uprzedzenia:)

      Usuń
  8. Bardzo lubię Zafona, tę książkę również czytałam z zainteresowaniem :) Natomiast zaciekawiłaś mnie bardzo informacją o czwartej części Cmentarza Zapomnianych Książek, pochłonęłam dwie pierwsze i jestem oczarowana pisarstwem Zafona, a w kolejce czeka już trzecia część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Informację znalazłam na kilku niezależnych stronach, więc myślę, że jest prawdziwa. Niestety do szczegółów nie udało mi się dokopać. Też jestem Zafonem oczarowana, więc doskonale Cię rozumiem:) Przyjemnego czytania!

      Usuń
  9. Czytałam i miło wspominam :) wole te młodzieżówki Zafona, bo akurat jego powieści dla dorosłych czytelników zupełnie mnie nie porwały :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i widzę po komentarzach, że zdania są bardzo podzielone:)

      Usuń
  10. Niemal wszystkie pozycje Zafona mam już za sobą. Ostała się jedynie "Marina". Miło wspominam tę książkę, jednak wolę zdecydowanie Zafona dla dorosłych:)
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mnie Zafon dla dorosłych bardziej oczarował, ale "Światła września" wypadły tylko trochę gorzej:)

      Usuń
  11. Mam cichą nadzieję, że za niedługo będzie w moich łapkach :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O jej...Dzięki tej książce pokochałam Zafona... :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Byłam oczarowana "Cieniem wiatru", a ten cykl powieści dla młodzieży tylko mnie zniesmaczył. "Światła września" też mnie nie porwały. Zafon dla młodzieży nie jest dla mnie! Eh! Starość nie radość!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, tam zaraz starość, po prostu nie przypadła Ci do gustu:)

      Usuń
  14. Zaczęłaś, moim zdaniem, od najlepszej części trylogii. Uwielbiam Zafona i czytałam wszystkie jego książki, ale nie wszystkie równo oceniam, choć każdą czytam z wielką przyjemnością. "Światła września" uważam za najlepszą książkę autora, skierowaną do młodzieży.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówisz, że pozostałe są gorsze? Muszę się przekonać na własnej skórze:)

      Usuń
  15. Mam w planach, gdyż seria dla młodzieży Zafona bardzo mnie oczarowała. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zafon to mój taki "must read" od bardzo długiego czasu, ale jakoś nie mogę się zebrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci, żeby niedługo się udało, bo naprawdę warto!

      Usuń
  17. Pokochałam jego twórczość po lekturze książki 'Książe mgły'. Teraz mam na półce 'Gre anioła', a gdy bede miala wiecej czasu na pewno przeczytam recenzowaną przez Ciebie książke.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Mam spory apetyt na kolejne książki tego autora:)

      Usuń
  18. Bardzo ciekawi mnie twórczosc tego autora, musze się w końcu na cos skusic!:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Intrygujący pisarz, chętnie przeczytam kolejną jego książkę :))

    naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  20. O tej książce Zafona nie czytałam jeszcze recenzji. Skoro polecasz, to warto zajrzeć. Tym bardziej, że w Matrasie jest dostępna w niskiej cenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdania na jej temat są bardzo podzielone, ale mi się podobała. Czekam na Twoją opinię:)

      Usuń
  21. Mam ją w planach, jednak ciągle czasu brakuje :)

    OdpowiedzUsuń
  22. nie czytałam jeszcze żadnej książki tego autora

    OdpowiedzUsuń
  23. A ja ostrożnie podchodziłam do tej książki, bo Marina podobała mi się średnio... cóż, trzeba poznać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdana na temat tej książki są różne. Niestety nie mogę Ci zagwarantować, że będziesz nią zachwycona, ale zawsze warto spróbować:)

      Usuń
  24. Ostatnio recenzowałem tę ksiązkę u siebie na blogu i była zdecydowanie ciekawsza od "Księcia Mgły" ale jakoś nie mogę poczuć tego rzekomego klimatu. Czułem się jakbym czytał zwyczajną opowieść a nie magiczne dzieło. Po prostu oczekiwałem czegoś lepszego. Obserwuję i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na moją wyobraźnie Zafon świetnie potrafi oddziaływać, przy okazji budzi we mnie dużo różnych emocji. Wiadomo jednak, że niewiele książek uwielbianych jest przez wszystkich (o ile w ogóle takie istnieją), więc rozumiem też Twoje odczucia:)

      Usuń
  25. Czyli jednak warto! Długo zastanawiałam się nad tą twórczością i ostatecznie nic nie wyszło z jej czytania. Muszę w końcu się skusić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, jestem bardzo ciekawa Twojej opinii:)

      Usuń
  26. Świetnie się ta książka prezentuje, muszę ją chyba dodać do listy planowanych książek i być może przeczytać :)

    A w między czasie zapraszam na mojego nowego bloga także o książkach,proszę zostawić ślad po sobie
    - http://www.pozytywniezaczytany.blogspot.com/

    Pozdrawiam Damian.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zaproszenie:)
      A książkę oczywiście polecam!

      Usuń
  27. Zafón! Najpierw przeczytałam "Cień wiatru", a potem już żadna książka tego autora nie przypadła mi do gustu w podobnym stopniu. Nie jest to może arcydzieło, ale miło mi się czytało. ;) "Marina" i "Gra anioła" nie okazały się tak wciągające, teraz więc musi minąć trochę czasu, zanim znów sięgnę po Zafóna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem i w takim układzie nie namawiam:)

      Usuń
  28. Tego autora znam tylko z "Cień wiatru", ale rzeczywiście jego pióro jest niesamowite. Koniecznie muszę przeczytać kolejną jego książkę. Myślę, że ta będzie odpowiednia. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Zafona wielbię miłością wielką. A wszystko zaczęło się od "Cienia wiatru". Na dziś dzień nie czytałam jedynie "Więźnia nieba". Tak mam za sobą całą resztę wydanych na naszym rynku jego powieści. Uwielbiam :) Zwłaszcza za klimat, który potrafi stworzyć w swoich powieściach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, że klimat jego powieści jest rewelacyjny i jedyny w swoim rodzaju!

      Usuń
  30. Jeszcze nie czytałam, ale może spróbuję. Na razie, jeśli chodzi o tego autora, to zamierzam się zabrać za "Grę Anioła", bo ostatnio na wymianie książek zdobyłam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja książką "Gra Anioła" byłam zachwycona, więc mam nadzieję, że Tobie też przypadnie ona do gustu:)

      Usuń
  31. Nie znam zupełnie twórczości Zafona i trochę boję się za nią chwycić. Nie przepadam za fantastyką, a szczerze mówiąc zupełnie jej nie czytam. A z drugiej strony Twoja recenzja brzmi tak zachęcająco. Co robić? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję, żebyś zaczęła od cyklu "Cmentarz zapomnianych książek" - powinien bardziej przypaść Ci do gustu. Ja na razie przeczytałam tylko jedną jego część, ale byłam nią zachwycona. Uważam, że Zafón pięknie pisze, więc koniecznie spróbuj przeczytać coś jego autorstwa.

      Usuń