niedziela, 8 września 2013

Anna Drzewiecka "Ciotki"

Anna Drzewiecka "Ciotki"


„Ciotki” były ze mną w Wiedniu. Oczywiście atrakcji nie brakowało, więc czasu na lekturę było bardzo mało. Na zdjęciu uwieczniona została jedna z nielicznych chwil z książką w trakcie tego wyjazdu. Relaksowałam się wtedy na wyspie na Dunaju. Ale nie o wycieczce miałam pisać, ale o książce, więc do rzeczy.

"Książka jest zbiorem wspomnień małej dziewczynki, zapisanych ręką dorosłej już kobiety. Nie jest to saga rodzinna w pełnym tego słowa znaczeniu, w której przedstawione zostały losy wielu pokoleń, ale raczej zbiór impresji dotyczących poszczególnych zdarzeń lub osób".

Muszę przyznać, że ten cytat bardzo trafnie opisuje tę książkę. W "Ciotkach" oczami małej dziewczynki oglądamy jej świat, osoby z jej otoczenia, słuchamy opowieści jej babci. Poznajemy moc lipy, rodzinne wojenne historie, babcię przywiązaną do tradycji, dziarskiego dziadka i osiem ciotek. Każda z nich była inna, każda miała jakiś talent, jakieś wady, a ich życie nie było usłane różami. Najlepiej zapamiętałam Lilkę, najmłodszą z cioć, która była piękna, lubiła imprezy, gwar, jej dom był zawsze pełen gości, ale nie przeszkadzało jej to w byciu pedantką w domu, a w pracy skrupulatną księgową. Nasza bohaterka opowiada nam też o zwierzętach, wakacjach i dziecięcych przyjaźniach. Ze sporego zwierzyńca najbardziej utkwił mi w pamięci kot Babalui, który to miał "swoją ulubioną zabawę, która polegała na czajeniu się pod szafą w ciemnościach przedpokoju i niespodziewanego wyskakiwania spod niej i wczepiania się pazurami w nogi osoby mającej akurat nieszczęście przechodzić tą drogą". Auć...

Bardzo ciekawie czyta się te dziecięce przemyślenia i trudno nie myśleć w trakcie tej lektury o własnych doświadczeniach z tego okresu. Sama wielokrotnie w trakcie tej lektury łapałam się na tym, że rozmyślałam o moich ciociach, o tym jak bym każdą z nich mogła scharakteryzować, z czym mi się one kojarzą. Lektura ta budzi wiele wspomnień, zachęca do obejrzenia się za siebie. Dzięki temu, że jest to opowieść dziecka, jest ona bardzo szczera i płynie prosto z serca.

Domyślam się, że autorka dzieli się z nami własnymi wspomnieniami, jednak nie mam takiej pewności, bo Drzewiecka nie przedstawia nam swojej bohaterki. Trudno jednak uwierzyć, żeby ta cała historia mogła być zmyślona. Ma się nadzieję, że Ci wszyscy bohaterowie żyją lub żyli, a opisane przez autorkę historie faktycznie miały miejsce. 

Jest to raczej spokojna opowieść, w której na pierwszy plan wysuwają się kobiety, silne kobiety, które muszą sobie radzić z wieloma przeciwnościami. Mężczyźni pojawiają się w tle, są uzupełnieniem tych historii, ale nie można lekceważyć ich roli.

Z przyjemnością chcę Wam polecieć tę krótką, ale bardzo prawdziwą powieść. Jednak czy jest ona dla każdego? Osoby spragnione mocnych wrażeń, dużej dawki adrenaliny, zaskakujących zwrotów akcji, lepiej niech sobie tę lekturę odpuszczą. Jeśli natomiast rodzina jest dla Was wartością, lubicie wracać do swojego domu rodzinnego, kochacie wsłuchiwać się z stare opowieści, to z pewnością "Ciotki" Was zachwycą. 

Macie ochotę na sporą dawkę nostalgii, chcecie oddać się wspomnieniom?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu M.




Moja ocena: 7/10

Anna Drzewiecka, Ciotki, Wydawnictwo M, 2012
ISBN 978-83-7595-406-7
Str. 152


Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu: "Czytamy powieści obyczajowe".

Ciotki - CYFROTEKA.PL

47 komentarzy :

  1. Ależ piękne zdjęcie!!
    Rodzinę mam mała, także zbyt wielu cioteczek nie posiadałam i nie posiadam. Zatem wspomnienia moje nie są tak bogate, jak Twoje. Na tę powieść od dawna mam chrapkę, także prędzej, czy później ją przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Tego dnia słoneczko tak świeciło, że aparat oszalał i nie chciał nam się do tej pogody dostosować:)
      Ja faktycznie rodzinkę mam sporą, cioć i wujków nie brakuje, więc łatwo mi było się wczuć w tę rodzinną atmosferę. Książkę oczywiście polecam i czekam na Twoje wrażenia.

      Usuń
  2. Ze mną "Ciotki" były na Rysach :)

    Ja najlepiej wspominam jabłonkę, jest ona najbliższa mojemu sercu, bo sama jako dziecko miałam podobne zabawy. A drzewa w różnej postaci przejawiają się w moich wspomnieniach.
    Książka bardzo mi się podobała. Teraz jestem ciekawa "Mrówki w płonącym ognisku". Książka innej autorki, ale w podobnej tematyce i również z Wydawnictwa M.
    Na razie i tak mam w głowie jeszcze "Ciotki" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ciotki" widocznie lubią podróżować:) Też niebawem się zabieram za "Mrówki..." i jestem bardzo ciekawa tej pozycji.

      Usuń
  3. Ta książka wydaje się być lekka i przyjemna :) Ale póki co nie ciągnie mnie do takich "historyjek".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że za jakiś czas dasz się przekonać:)

      Usuń
  4. Chyba nie dla mnie ta książka. Na razie nie mam ochoty zagłębiać się w takie nostalgiczne historie i lubię jak więcej się dzieje w powieści. Tym razem mówię pas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i na nią kiedyś nabierzesz ochoty:)

      Usuń
  5. "Ciotki" to bardzo magiczna, sentymentalna opowieść dla tych którzy mieli podobne doświadczenia- również ją miło wspominam. Podobnie jest z ostatnią nowością wydawnictwa M "Mrówki w płonącym ognisku"- powrót do wsi sprzed wielu lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za "Mrówki w płonącym ognisku" zabieram się niebawem i cieszę się już na tę lekturę, bo wszyscy wyrażają się o niej bardzo ciepło:)

      Usuń
  6. Oj to chyba nie dla mnie, nie mam ochoty na nostalgię, ale zdjęcie piękne :)
    http://qltura.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Może w przyszłości dasz się skusić?

      Usuń
  7. "Ciotki" mam za sobą już dawno, ale czytało się całkiem miło :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie przeczytam , super fotka :) Pozdrawiam ):

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe zdjęcie, nic tylko zazdrościć :). Co do książki to z pewnością sięgnę z czasem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Zachęcam do odwiedzenia Wiednia i do lektury oczywiście też:)

      Usuń
  10. Wróć, wróć! ten poprzedni komentarz, to gdize indziej. Co do 'Ciotek' to je uwielbiam! fantastycznie ciepła lektura :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Ciotki" czytałam jakiś czas temu. Książka wywarła na mnie pozytywne wrażenie:) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  12. Całkiem dobrze spisuje się ta książka na blogach z tego, co widzę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłam, ale wcale mnie to nie dziwi:)

      Usuń
  13. Cieszę się, że tak pozytywnie odebrałaś ,,Ciotki'' gdyż jakiś czas temu wygrałam tę książkę w pewnym konkursie i niebawem zamierzam ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam i również ją polecam. Masz rację ta książka niesie ze sobą nostalgię.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam takie same odczucia, co do tej książki. Jest bardzo przytłaczająca, ale piękna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. Zmieniła adres bloga na www.czytanie-najlepsza-nauka.blogspot.com

      Usuń
    2. Dziękuję za informację! Jak znajdę chwilę, to z pewnością zajrzę:)

      Usuń
  16. Ksiąka książką, recenzja recenzją, ale to zdjęcie jest super! prześlicznie wyglądasz, do twarzy ci z książką!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Myślę, że z książką jest każdemu do twarzy:)

      Usuń
  17. Sama jestem ciekawa jak opisałabym swoje ciotki:)Książkę pewnie przeczytam, ale dopiero zimą wtedy mam ochoty na takie nostalgiczne klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafny wybór, na zimę będzie to idealna lektura:)

      Usuń
  18. Lubię takie książki :) ale ten kot.. ałaaa, boli :D bardzo mi się zdjęcie podoba - tak na marginesie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niegrzeczny koteczek:) Dziękuję - tak na marginesie:)

      Usuń
  19. Książkę mam na uwadze. Lubię takie klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super zdjęcie, a "Ciotki" wygrałam u Kiti, więc z pewnością przeczytam.

    OdpowiedzUsuń