środa, 31 maja 2017

Katarzyna Misiołek „Ironia losu”

Katarzyna Misiołek „Ironia losu”
Ironia losu” to już czwarta książka w dorobku literackim Katarzyny Misiołek i trzecia, którą miałam okazję czytać. „Ostatni dzień roku” i „Dziewczyna, która przepadła” niesamowicie mnie wciągnęły, wzruszyły i zapadły głęboko w pamięć. Czy najnowsza książka autorki okazała się równie dobra? Czy również trzyma w napięciu?

Marzena ma kochającego, przystojnego, dobrego i czułego męża. Pan doktor przyciąga spojrzenia wielu kobiet, jednak Hubert cały czas zakochany jest wyłącznie w żonie. Marzena też twierdzi, że kocha męża, a mimo to uwikłała się w romans z Jackiem. Kręci ją pełen pasji, nieco brutalny i gwałtowny seks. Jednocześnie wie, że ma dużo do stracenia, że Jacek to tylko chwilowa przygoda, że powinna jak najszybciej z nim zerwać, a mimo to ten związek trwa. Marzena zarzeka się, że więcej się z nim nie spotka, po czym leci do niego jak na skrzydłach. Do tego Jacek mimo wcześniejszej umowy chce czegoś więcej, chce by Marzena zostawiła męża i była z nim. Nie chce być tym drugim. Uparcie ją do tego namawia, jest wręcz natarczywy...

Marzena od pewnego czasu z ogromnym zainteresowaniem śledzi wpisy na jednym z forów o zdradzie. Czyta o zdradzonych i zdradzających. Czy doświadczenia innych pomogą jej podjąć właściwą decyzję?

Ironia losu” doskonale opisuje mechanizm zdrady, to skąd się ona bierze, jakie wywołuje skutki. Chociaż skupiamy się główne na Marzenie i jej historii, to dzięki wpisom na forum poznajemy dużo innych przypadków. Autorka rozkłada problem na czynniki pierwsze, pokazuje go w różnym świetle i z różnej perspektywy. „Ironia losu” to naprawdę świetne studium zdrady, to bardzo dobra powieść psychologiczna.

Autorce udało się stworzyć interesujące i wiarygodne postacie. Najlepiej poznajemy główną bohaterkę, ale na uwagę zasługuje też Aldona, z której aż się wylewa zawiść i frustracja, która zupełnie nie radzi sobie z trójką dzieci i domem. Przeciwieństwem jej jest Patrycja, która mimo dwóch nieudanych małżeństw, tryska energią i chęcią do życia. Jest wysportowana, uśmiechnięta i kusi niemal wszystkich mężczyzn. Jednak czy za tą fasadą nie kryje się coś zupełnie innego?

Muszę przyznać, że „Ironia losu” zupełnie mnie pochłonęła. Książka napisana jest lekkim językiem, dzięki czemu czyta się ją bardzo szybko. Ja uporałam się z nią w jeden dzień. Wywołała ona dużo emocji, sprawiła, że przeróżne myśli kotłowały mi się w głowie. Polubiłam bohaterów tej powieści (oczywiście poza Aldoną i Jackiem), trzymałam kciuki za pozytywne rozstrzygnięcie sprawy... Autorka potrafi tworzyć bardzo realistyczne obrazy, okraszać je sporą dawką dramatyzmu i psychoanalizy. To interesująca, świetnie napisana, wzruszająca i dająca do myślenia lektura. Trudno przejść obojętnie obok opisanych tu wydarzeń, rozterek i dramatów.

Cóż, bez wątpienia zaliczam się już do fanek twórczości Katarzyny Misiołek i z niecierpliwością czekam na kolejne jej powieści. Autorka interesuje się psychologią, widać, że bacznie przygląda się innym ludziom, a dzięki temu potrafi ożywić swoich bohaterów, tworzyć świetne portrety psychologiczne, rozbudowane i niebanalne. Warto poznać „Ironię losu” i poprzednie książki autorki!

Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Warszawskiemu Wydawnictwu Literackiemu MUZA SA.


Ironia Losu, Katarzyna Misiołek, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, 2017,
ISBN: 978-83-287-0570-8,
Str. 416.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Czytamy nowości" oraz  "Na tropie".


Na koniec mam do Was jeszcze jedną sprawę. Niedawno pani Edyta Czaplińska zgłosiła się do mnie z pytaniem, czy nie mam jakichś książek, których chciałabym się pozbyć. Odpowiedziałam jej, że nie, nie dorosłam jeszcze do oddawania moich skarbów i nie wiem, czy ten dzień nadejdzie. Obiecałam jednak zapytać Was, czy może macie jakieś tytuły, których chętnie byście się pozbyli? Może wiecie o kimś, kto likwiduje swoją biblioteczkę i nie wie, co zrobić z księgozbiorem. Cóż, sama kilkakrotnie spotkałam się z tym, że ktoś chciał oddać książki do biblioteki, a mu odmówiono. Przykra sprawa. Pani Edyta od trzydziestu lat pracuje w bibliotece, w niewielkiej filii na dużym osiedlu w Kożuchowie, zależy jej na rozbudowaniu księgozbioru tej instytucji i nie rozumie, jak jakakolwiek biblioteka mogła nie przyjąć daru w postaci książek. 

Jeżeli macie możliwość i chęć wesprzeć filię nr 1 Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy w Kożuchowie to koniecznie piszcie do Pani Edyty. Oto mail: edycza@wp.pl.
Podaję też adres:
Biblioteka - Filia nr 1
22 lipca 12 c
67-120 Kożuchów.

12 komentarzy :

  1. Muszę w końcu poznać twórczość Misiołek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Polecam wszystkie trzy przeczytane przeze mnie książki.

      Usuń
  2. Świetna książka. Mnie też wciągnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiam się nad jej przeczytaniem, nie czytałam do tej pory żadnej książki autorki. Może spróbuje.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam twórczości tej autorki, ale bardzo jestem ciekawa tej książki. twoja recenzja brzmi zachęcająco, a dodatkowym atutem jest to, że książka wywołuje emocje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię, gdy książka wywołuje emocje. :)

      Usuń
  5. Nigdy nie odmawiam intrygującym i wiarygodnym postaciom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Książek pisarki jeszcze nie poznałam, ale widzę, że warto :)

    OdpowiedzUsuń