czwartek, 26 maja 2016

Virginia Baily "Rzymski poranek"

Ostatnio trafia w moje ręce sporo książek związanych bezpośrednio lub pośrednio z wojną. Lubię tę niezbyt łatwą tematykę, bardzo wzruszają mnie losy bohaterów tych opowieści, ich odwaga budzi mój podziw, a o opisanych historiach trudno jest mi zapomnieć. Czy tak samo będzie z powieścią "Rzymski poranek"?

Jest rok 1943. Rzym. Rodzice Chiary Ravello nie żyją, więc opieka nad jej starszą siostrą spoczęła na niej. Cecilia ma napady padaczki, brakuje jej samodzielności, ale za to potrafi pięknie szyć.

Podczas wizyty w getcie Chiara jest świadkiem załadunku na ciężarówki sporej grupy Żydów. Spojrzenie jednej z kobiet zmusza ją do czynu, którego sama po sobie by się nie spodziewała. Chiara w jednej chwili rzuca się na ratunek małemu chłopcu, wydziera go z rąk Niemców, twierdząc, że to jej siostrzeniec. O dziwo dziecko zostaje jej oddane i tak oto poznaje Daniele Leviego, małego, przestraszonego chłopca. Chiara uratowała mu życie, ale czy starczy jej sił, by go chronić i by zapełnić pustkę w jego sercu?

Cardiff. Rok 1973. Maria przez przypadek znajduje w biurku list, który dotyczy jakiegoś Daniele. Dziewczyna nie ma pojęcia, o kogo chodzi, więc pyta o to mamę, a ta zdradza jej od lat skrywaną tajemnicę. Mężczyzna, którego Maria uważała za tatę, nie jest jej biologicznym ojcem, jest nim Daniele Levi. Życie Marii rozsypuje się na drobne kawałki, czuje się oszukana, nie wie, kim faktycznie jest i co ma dalej począć ze sobą. Za wszelką cenę chce ukarać rodziców za lata kłamstw, więc opuszcza zajęcia w szkole, nie przygotowuje się do egzaminów, a na sporej ich części wcale się nie zjawia. W końcu postanawia poznać swoje włoskie korzenie, ale czy uda jej się znaleźć Daniele?

"Rzymski poranek" zauroczył mnie praktycznie od pierwszego zdania. Książka mnie zupełnie zahipnotyzowała, nie mogłam się od niej oderwać, historia wciągnęła mnie bez reszty, a jej bohaterów wprost pokochałam. W tej powieści przeplatają się bardzo gorzkie wydarzenia z tymi znacznie przyjemniejszymi. Groza wojny jest odczuwalna, nie brakuje dramatyzmu, bólu i cierpienia, ale jest też słoneczna Italia, pyszna włoska kawa, pizza, makarony... Nawet w czasie wojny, gdy racje żywnościowe były bardzo małe, a wiele składników – niedostępnych, Chiara niemal z niczego potrafiła wyczarować prawdziwe smakołyki. Trzydzieści lat później nie musi już kombinować, może korzystać z całego bogactwa składników i gotować, to na co ma akurat ochotę. Chociaż wspominam tu o jedzeniu, to nie jest to jakiś bardzo istotny wątek tej książki, ale dla mnie zauważalny. Lubię czytać o włoskiej miłości do jedzenia, o celebrowaniu przez nich posiłków, o pysznej kawie, urokliwych kafejkach i śródziemnomorskiej radości życia. Tu to wszystko odnalazłam.

Dzięki tej książce doskonale mogłam się też wczuć w los kilkuletniego chłopca, który w jednej chwili stracił wszystko to, co znał i trafił w ręce zupełnie obcej mu kobiety. Chiara bardzo się starała, ale przecież nie mogła mu zastąpić rodziców i rodzeństwa oraz ich miłości. Do tego malca trzeba było ukrywać, bo w każdej chwili mogły się nim zainteresować władze.

Takie dwutorowe opowieści, które rozgrywają się równocześnie w dwóch odległych od siebie okresach, mają dla mnie niepowtarzalny urok. Pozwalają lepiej wczuć się w historię, poznać jej bohaterów na różnych etapach ich życia, zobaczyć, jakie konsekwencje przyniosły ich wcześniejsze decyzje. Chiarę męczą sprawy sprzed lat, nie pogodziła się z dawną stratą i z własnymi błędami. Jakakolwiek mocno by je usprawiedliwiała, to poczucie winy tkwi w niej bardzo głęboko. Bardzo chciałam, by w końcu udało jej się osiągnąć spokój...

"Rzymski poranek" wniósł do mojego serca dużo ciepła i włoskiej energii, sprawił, ze zapomniałam o otaczającym mnie świecie, że wzruszyłam się losami naszych bohaterów i zaprzyjaźniłam się z nimi. Gorąco wszystkim polecam tę opowieść o sile prawdziwej miłości, o nadziei, przyjaźni, walce o przetrwanie i o wybaczeniu. Zakochałam się w tej książce i Wam również tego życzę!

Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

Virginia Baily, Rzymski poranek, Czarna Owca, 2016,
ISBN: 978-83-8015-089-8,
Str. 400.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Klucznik"  oraz "Historia z trupem".

Rzymski poranek [Virginia Baily]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

22 komentarze :

  1. Lubię różne plany czasowe, więc ta książka powinna mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zupełnie tak jak ja. :) Chociaż zdarzyło mi się też rozczarować taką dwutorową opowieścią.

      Usuń
  2. Szczerze mówiąc, byłam przekonana, że ta książka to kolejny romans z akcją w słonecznej Italii. A tu proszę, coś zupełnie innego. :o Dopisuję do listy, bo bardzo mnie zaintrygowała. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana. Polecam! Dla mnie ta książka też była zaskoczeniem. :)

      Usuń
  3. To już kolejna bardzo pozytywna recenzja tej pozycji, jaką przeczytałam, a że jestem miłośniczką książek z historią, zwłaszcza IIWŚ w tle, to chyba w końcu się na nią skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co zastanawiać. Lepiej czytać. :)

      Usuń
  4. Miałam przeczytać, ale w ostatniej chwili się rozmyśliłam. Teraz żałuję :) i muszę nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuj i zabieraj się za czytanie. :) Życzę wielu emocji!

      Usuń
  5. Tematyka wojenna mnie też ciągle prześladuje :) Ale nie mam nic przeciwko temu, a do "Rzymskiego poranka" skutecznie mnie zachęciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto czytać książki o wojnie, a ta zasługuje na szczególną uwagę. :)

      Usuń
  6. Książek z wojną w tle czytam dużo i zwykle mocno się nimi przejmuję. W tej bolesne wydarzenia z okresu wojny przeplatają się z tymi przyjemniejszymi, czytelnik nie jest więc przez cały czas przygnębiony. Zachęciłaś mnie :) I cieszę się, że jedzenie nie jest istotnym wątkiem książki, bo ja akurat nie lubię czytać o posiłkach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka Ci się spodoba. Podoba mi się ta równowaga między bolesnymi wydarzeniami a radosnymi. Włoska kuchnia chyba też nie powinna Cię zirytować. :) Polecam!

      Usuń
  7. Książka wydaje się być idealną dla mnie:) Zapisuję na listę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Myślę, że warto poczytać. Lubię wszystko, co włoskie;)))
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również kocha wszystko, co włoskie, a jeszcze nigdy nie odwiedziłam słonecznej Italii. Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy tam pojadę. :) Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Bardzo to ciekawe. Tak całkiem inne miasta Rzym i Cardiff. Właśnie planuję sobie książkowy stosik na ,,lato" dorzucę tę pozycję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł. Mam nadzieję, że i Ciebie ta książką zachwyci. :)

      Usuń
  10. Bardzo zaintrygowałaś mnie tym dramatyzmem, który wyłania się w powieści. Książkę mam u siebie więc przeczytam ją z chęcią. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam i oczywiście czekam na relację. :)

      Usuń
  11. A bardzo chętnie sięgnę po tę książkę!

    OdpowiedzUsuń