czwartek, 31 października 2013

Ireneusz Gębski "Moja żmija"

Ireneusz Gębski "Moja żmija"
W dzisiejszych czasach zawieranie znajomości na różnych portalach społecznościowych czy randkowych nikogo już chyba nie dziwi. Internet wyrównuje szanse osób nieśmiałych, które w realu nie mają odwagi zagadać nieznajomej osoby. Historię takiej właśnie znajomości przedstawił nam w swojej książce Ireneusz Gębski.

Oboje są w średnim wieku, ona mieszka w Wielkiej Brytanii, a on w Polsce. Oboje mają rodziny, a jednak szukają czegoś więcej. Krysia mieszka z mężem niedaleko Liverpoolu, pracuje tam, ale jednocześnie studiuje w Polsce. W kraju pozostała też jej córka. Zbyszek natomiast jest emerytowanym wojskowym, nadal pracuje, ale już w innej branży. Ma też rodzinę i dorosłego syna.

Oboje prowadzą ożywioną korespondencję mailową, rozmawiają za pomocą komunikatora, czasami wysyłają do siebie SMS-y i dzwonią. Wymieniają się też własnymi zdjęciami i opowiadaniami erotycznymi.

Jestem w stanie uwierzyć, że taka znajomość mogła mieć miejsce, nawet jestem przekonana, że wiele jej podobnych istniało i istnieje również obecnie. Internet sprzyja otwartości, łatwiej mówić o trudnych tematach, zwierzać się osobie, która faktycznie nas nie zna, łatwiej też mówić o swoich oczekiwaniach seksualnych.

Zdarza się, że takie znajomości przeradzają się w coś więcej, w romans, a niekiedy nawet małżeństwo. Jaki będzie finał tej znajomości, możecie przeczytać w "Mojej żmii".

Chociaż uważam, że ta korespondencja mogła faktycznie istnieć, to jednak samą książkę czytało mi się niezbyt przyjemnie. I nie chodzi mi nawet o duże zabarwienie erotyczne tych maili, ale bardziej o to, że takie wiadomości są ciekawe dla osób zainteresowanych, natomiast dla osób postronnych bywają nudne. Krysia często potrzebuje zapewnienia o swojej atrakcyjności, o tym że jest dla Zbyszka ważna. Czasami bezpodstawnie denerwuje się na mężczyznę. Opowiada mu o swoich problemach, odreagowuje na nim swoje stresy. On czasami z trudem znosi jej humory, więc ich znajomość wielokrotnie wisi na włosku. Trudno w tego rodzaju książce uniknąć ciągłych powtórzeń, tych samych pytań, zwrotów. Może naszym bohaterom zabrakło polotu? Chyba wolałabym, żeby oboje wykazali się większą kreatywnością, a nie powtarzali cały czas te same schematy.

Szczególnie Krysia jest postacią, którą trudno lubić. Wypowiada się, że chce być uczciwa wobec męża, że nie chce się dopuścić zdrady, a jednocześnie flirtuje ze Zbyszkiem i nie tylko nim. Marzy o tym by spędzić z nim noc, umawia się z nim i w ostatniej chwili rezygnuje. Jej zachowanie często jest bardzo niedojrzałe. Nie mówi nikomu o tym, że idzie na chemioterapię. Jej mąż przez tydzień nie może się z nią skontaktować, martwi się o nią, a jej się wydaje, że postąpiła bardzo szlachetnie, bo nie chciała nikomu przysparzać zmartwień.

Jak już wspomniałam znajdziecie też w tej książce opowiadania erotyczne, którymi nasi bohaterowie się wymieniają. Te fragmenty były faktycznie przesycone erotyzmem i działo się w nich dużo. Pewnie dlatego czytało się je znacznie przyjemniej. Każde z nich było inne, każde na swój sposób ciekawe, ale przede wszystkich dodawały one trochę koloru całej książce. Gdyby wypowiedzi bohaterów napisane były w podobnym stylu, lektura mogłaby być dużo ciekawsza.

Moim zdaniem książka jest średnia, więc też nie namawiam Was do tej lektury. Jednak jeśli kogoś zainteresowała ta tematyka, to nie będę też odradzała. Zastanawiam się jednocześnie, jak odebrałby tę pozycję mężczyzna, może dla niego byłaby ona bardziej interesująca? Jeśli któryś z panów się na to zdecyduje, to z ciekawością poznam jego opinię.

Ostrzegam przy okazji też przed streszczeniem książki, które znajduje się na okładce. Moim zdaniem zdradza ono zbyt wiele, więc odradzam jego czytanie osobom, które są zainteresowane tą lekturą.

Moja ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania tej książki serdecznie dziękuję autorowi.

Ireneusz Gębski

Ireneusz Gębski, Moja żmija, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, 2013,
ISBN: 978-83-205-5533-2,
Str. 184.

Książka bierze udział w wyzwaniu: "Polacy nie gęsi".

34 komentarze :

  1. Kornelio myślimy w wielu sprawach na jej temat identycznie:
    http://basiapelc.blogspot.com/2013/10/moja-zmija-ireneusz-gebski.html

    Gratuluję, piękny wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, faktycznie jesteśmy bardzo zgodne:)

      Usuń
  2. O ksiązce wiele czytałam ale to nie jest pozycja dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie namawiam:) Lepiej sięgnąć po inne pozycje autora.

      Usuń
  3. Chyba już lepiej "Masz wiadomość" z Meg Ryan zamiast tego oglądnąć...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeglądałam ją kiedyś ale nie spodobała mi się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Słaba pozycja. Nie polecam...

    OdpowiedzUsuń
  6. "takie wiadomości są ciekawe dla osób zainteresowanych, natomiast dla osób postronnych bywają nudne" - Dobre spostrzeżenie. :) Wiadomo, że jeśli się w kimś podkochuje, to nawet banalne "twoje oczy są jak gwiazdy" będzie interesujące, w innej sytuacji natomiast - po prostu banalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, miło jest przeczytać coś miłego na swój temat, ale zdecydowanie trudniej opisać własne odczucia tak, by były ciekawe też dla osób postronnych. Poza tym ta korespondencja często jest zbyt wygładzona, do przesady poprawna. Myślę, że maile rządzą się własnymi prawami i chyba nie jest łatwo napisać powieść, która wyłącznie się składa z takiej korespondencji i przez cały czas jest ciekawa. "Moja żmija" to pierwsza powieść tego rodzaju, którą miałam okazję czytać, więc nie mam porównania:)

      Usuń
  7. Na uwagę zasługują opowiadania erotyczne wplecione w fabułę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam tyle ciekawych książek to przeczytania, że tą z czysty sumieniem sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka raczej nie dla mnie. ;)

    Dopisałam Cię do wyzwania. Oczywiście, możesz zgłosić wszystkie lektury przeczytane w październiku, tylko pamiętaj, żeby je oznaczyć, jako biorące udział w wyzwaniu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę się zastanowić nad tą książką, ale jeśli miałabym ją przeczytać to jednak nie w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ci kiedyś wpadnie w ręce... Inne pozycje autora są dużo ciekawsze, ale czasami warto przeczytać też coś słabszego. Słyszałam, że aby poznać dobrze literaturę trzeba przeczytać dużo dobrych książek, ale tyle samo tych trochę gorszych i złych:)

      Usuń
  11. Nie, chyba nie dla mnie... jakoś nie widzę sensu sięgać po średnią książkę, gdy czekają na mnie stosy całkiem dobrych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też czekają takie stosiki i mam nadzieję, że znajdę tam sporo ciekawych tytułów:)

      Usuń
  12. Zdaje mi się, że ta historia jest zbyt... zwyczajna. Nie czytałam, ale chyba podziękuję :) nie tego szukam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Recenzja zachwyciła mnie bardziej niż sama książka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. nie... to ja raczej podziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tym razem spasuję... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie znam twórczości autora, nie mniej jednak może bym i się skusiła to zawsze coś nowego, chociaż niekoniecznie dobrego

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam inne książki autora. Miałam okazję czytać "W cieniu Sheratona" i moim zdaniem jest to znacznie lepsza pozycja. Czytałam też bardzo pochlebne opinie na temat innych książek Ireneusza Gębskiego. Nie odradzam Ci również tego tytułu, tak jak napisałaś, warto poznać coś nowego i innego:)

      Usuń