środa, 16 października 2013

Antoni Kopff "Wyskrobki"

Antoni Kopff  "Wyskrobki"
Przepraszam za moją dosyć długą nieobecność, która wynikała z małych kłopotów zdrowotnych. Mam nadzieję, że już wszystko wróciło do normy i w najbliższym czasie będę mogła być z Wami.

Dzisiaj słów kilka o książce Antoniego Kopffa "Wyskrobki", która jest zbiorem felietonów pisanych w latach 2000 - 2011 dla lokalnej prasy warszawskiej. Autor jest pianistą, kompozytorem, aranżerem i producentem telewizyjnym. Stworzył on muzykę do wielu znanych przebojów, w tym do "Do zakochania jeden krok", "Kiedy wiosna buchnie majem", "Nie wierz mi, nie ufaj mi", "Bądź moim natchnieniem". Współpracował z wieloma artystami, wykładał w PWSTFiTV w Łodzi i Studium Muzycznym w Chorzowie. Był producentem muzycznym znanych polskich festiwali w Sopocie, Mrągowie i Opolu.

Jednak felietony, które miałam okazję czytać nie są o tematyce muzycznej, nie traktują o naszych rodzimych artystach, nie pozwalają zajrzeć za scenę festiwali. O czym więc one są? O życiu, polityce, nas Polakach, naszej mentalności.

Zastanawialiście się kiedyś, jak ważna jest rola sekretarki? Próbowaliście skontaktować się ze znajomym prezesem, do którego nie macie numeru komórkowego? To właśnie ta dziewczyna decyduje, kto jest godzien rozmowy z prezesem, to przed nią trzeba się spowiadać, jaki jest cel tej rozmowy... Po przeczytaniu pierwszego z felietonów, jestem przekonana, że zdecydowanie łatwiej będzie Wam stanąć na głowie i zdobyć innymi kanałami prywatny numer prezesa, niż przekonać sekretarkę o tym by Was z nim połączyła.

Autor namawia do niepracowania, niepłacenia podatków, nieodprowadzania pieniędzy na ZUS. Wyśmiewa też abonament radiowo-telewizyjny. Chociaż wielu uważa jego likwidację za zamach na niezależne media, to Antoni Kopff twierdzi, że "naprawdę chodzi o lukratywne posady w zarządach i radach nadzorczych, artystycznych, programowych i diabli jeszcze wiedzą jakich, o możliwość rozdawania krewnym i znajomym tłustych kontraktów na produkcję nudnych seriali, kiepskich teleturniejów czy widowisk – dziwowisk w rodzaju tańców na lodzie, czy popisów panny Urbańskiej". Nasze media muszą się zmienić, a do tego czasu: " Patrzeć – nie warto, słuchać – nie warto. Płacić? - też nie!".

Lecha Wałęsę uważa za nasze wspólne dobro narodowe i wcale się mu nie dziwi, że wolał wyjechać na operację serca do Ameryki. Natomiast przy okazji obchodów 28 rocznicy porozumień gdańskich i powstania związku "Solidarność" prezydent Kaczyński zapewniał, że Wałęsa nie istnieje, "bo na czele strajku z 1980 roku stali inni, którzy przebierali się dla niepoznaki za Wałęsę – Gwiazda z Gwiaździną, Wyszkowski z wąsami, Anna Walentynowicz z długopisem, no i oczywiście obaj bracia, którzy pobili wtedy rekord Guinnessa w skoku przez płot w swej kategorii wzrostu. A ten zdemaskowany przez autorytety z IPN-u agent podstawiony przez SB – to nie skromny elektryk ze stoczni, tylko jego sobowtór, który pod nazwiskiem "Wałęsa" dzięki działaniom służb specjalnych dostał nagrodę Nobla i został nawet prezydentem!". Bardzo ciekawy pomysł. O braciach Kaczyńskich autor nie wypowiada się zbyt dobrze.

Antoni Kopff z dużą dawką autoironii opowiada też o sobie, swoich relacjach z żoną, która to jak wiele współczesnych kobiet na co dzień nosi garsonkę, dzierży władzę w pracy i tego samego oczekuje w domu...

Zachęcam Was do przeczytania tych bardzo błyskotliwych felietonów, które traktują o różnych sprawach, często są bardzo uszczypliwe, zawsze inteligentne i ciekawe. Autor jest świetnym obserwatorem i otaczającą nas rzeczywistość maluje w bardzo interesujących barwach. Zazwyczaj trudno się z nim nie zgodzić. Wszystko napisane zostało poprawną polszczyzną. Jedyne do czego można się przyczepić, to trochę słaba korekta, przez co spacje występują nie zawsze tam gdzie powinny, a myślników namnożyło się zbyt wiele. Jednak czy to jest takie ważne?

Mimo iż polityka nie jest mi bliska, to felietony Antoniego Kopffa przeczytałam z zainteresowaniem i podziwem. Kilka razy udało się mu mnie rozbawić i wielokrotnie zadziwić.

Książka wzbogacona została równie ciekawymi rysunkami Remka Dąbrowskiego i do poznania jego twórczości również Was zachęcam. Zainteresowanych zapraszam na jego blog oraz oczywiście na blog Antoniego Kopffa.

"Wyskrobki" polecam szczególnie tym, którzy interesują się polityką, ale reszta też znajdzie w tej książce dużo ciekawych tematów!

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję serwisowy Sztukater.pl.




Antoni Kopff, Wyskrobki, Wydawnictwo Grupa M-D-M, 2012,
ISBN: 978-83-935327-2-8,
Str. 168.

Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

Książka bierze udział w wyzwaniu: "Polacy nie gęsi".

36 komentarzy :

  1. Choć brzmi ciekawie, zdecydowanie nie jest dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja lubię czytać felietony, ale chyba niekoniecznie na takie tematy jak powyższe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest to też moja ulubiona tematyka, dlatego wcale Ci się nie dziwię. Specjalnie umieściłam link do strony autora, żeby można było sprawdzić na własnej skórze, czy styl i treść felietonów tego autora Wam odpowiada. Chociaż nie jest to tematyka mi bliska, to i tak czytałam te felietony z przyjemnością, ale wiadomo, że każdy z nas ma swoje upodobania:)

      Usuń
  3. Felietony bym strawiła, ale tej tematyki to nie koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu przypadną one do gusty, więc nie namawiam:)

      Usuń
  4. Polityką się nie interesuje. Ogółem tematyka nie dla mnie, ale okładka mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Może kiedyś, z racji moich studiów chociażby ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Wyskrobki" - intrygujący tytuł. :) Zawartość także. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie za bardzo interesuje mnie polityka, więc nie sądzę abym sięgnęła po tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niestety raczej nie dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. polityka jakos mnie nie interesuje, także źle by mi się czytało tę ksiązkę ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polityka nie jest też moim ulubionym tematem, więc dobrze Cię rozumiem:)

      Usuń
  10. Felietony tak, ale polityka już nie. Za dużo jej w radiu, telewizji, gazetach i jeszcze książki. Raczej nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, że polityka atakuje nas ze wszystkich stron:)

      Usuń
  11. Widzę, że autor poruszył wiele ciekawych tematów. Jeśli będę miała okazję to przeczytam.

    OdpowiedzUsuń

  12. Witam serdecznie
    Chciałabym przedstawić konkursik, może akurat nagrody przypadną komuś do gustu i zechce wziąć w nim udział...
    Jest mega konkurs książkowy gdzie zwycięzców będzie aż 19, a nagrodami są przeróżne książki, zarówno literatura kobieca, fantasy, poradniki... Do koloru do wyboru :)
    Nie chciałabym nadużywać gościnności i linku nie zostawię, ale jeżeli ktoś byłby zainteresowany to zapraszam na mój profil, a tam znajdziecie Książeczki synka i córeczki, a tam po boku jest banerek i tak traficie na konkursik :)
    Z góry chciałabym ogromnie przeprosić za spam, wiem że pewnie wiele z Was ma już dość takich autopromocji, ale mimo wszystko spróbuję szczęścia i mam nadzieję, że znajdą się chętni na takie fajne nagrody tym bardziej, że nie żadnych zadań, pytań... Wystarczy jedynie konto na FB :)
    Pozdrawiam cieplutko
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  13. Lubię czytać felietony, dlatego zaintrygowałaś mnie swoją recenzją! Dobrze, że wróciłaś na łono blogosfery! Zastanawiałam się, czy przysypały Cię liście jesienne, czy może zasnęłaś snem zimowym pod kocem z książką ;)
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że możliwość zaśnięcia snem zimowym pod kocem i z książka wydaje mi się ostatnio bardzo kusząca:) Jednak obowiązki wzywają...
      A książkę oczywiście polecam, szczególnie jeśli taka tematyka Cię interesuje.

      Usuń
  14. Polityka to nie dla mnie, mimo wszystko szkoda, że nie ma tam tekstów o świecie artystów. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą, też bym je z chęcią przeczytała:)

      Usuń
  15. Polityka mnie nie interesuje, ale lubię czytać felietony, a te wydają się ciekawe, więc zapamiętam nazwisko autora (przyznam szczerze, nie znałam pana).

    OdpowiedzUsuń
  16. Felietony to jedyna krótka forma jaką lubię, a na politologię chciałam się wybrać, więc mogę w sumie przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim układzie polecam i mam nadzieję, że przypadną Ci one do gustu:)

      Usuń
  17. Raczej nie przepadam za takimi książkami, chociaż mój tata chętnie by po nią sięgnął, bo lubi politykę, z różnicą, że pewnie nie zniósłby za dobrze krytyki braci Kaczyńskich. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To lepiej nie podsuwaj mu tej lektury, po co ma się denerwować? :)

      Usuń
  18. "zdecydowanie łatwiej będzie Wam stanąć na głowie i zdobyć innymi kanałami prywatny numer prezesa, niż przekonać sekretarkę o tym by Was z nim połączyła" - Nie jest chyba aż tak źle, mój tata, na przykład, zawsze odbiera. ;) Przypomniało mi się, jak kiedyś, będąc dziesięcioletnim urwisem, przychodziłam do jego biura i namawiałam sekretarkę, by pozwalała mi odbierać telefony. Mówiłam takim niskim głosem i czułam się strasznie ważna i dorosła. ;)

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może autor tej książki akurat miał pecha:) Z resztą z własnego doświadczenia wiem, że każdy chciałby najlepiej rozmawiać z prezesem... I niektórzy w tym celu wykazują się ogromną kreatywnością, więc rola sekretarki nie jest aż taka łatwa. Wszystko zależy od tego po której stronie barykady się jest:)
      Również pozdrawiam gorąco!

      Usuń
  19. Chyba dla mnie by się nie nadawały, więc raczej sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń