środa, 14 grudnia 2016

K. Bromberg „Slow Burn. Kropla drąży skałę”


Seria Driven cieszy się sporą popularnością wśród czytelników, oczywiście głównie wśród damskiej części. To literatura erotyczna, ale wyróżniająca się poziomem na tle innych przedstawicieli tego gatunku. Przeczytałam sporo hymnów pochwalnych na temat początkowych tomów tego cyklu, więc jestem ich bardzo ciekawa. Czy faktycznie są takie dobre? Mnie przyszło się zmierzyć w pierwszej kolejności z piątym i szóstym tomem. Na szczęście nie są one bezpośrednio związane z poprzednimi częściami, więc bez problemu mogłam się w nich odnaleźć. O „Sweet Ache. Krew gęstsza od wody” już Wam opowiadałam, dzisiaj słów kilka o „Slow Burn. Kropla drąży skałę”.

Haddie Montgomery nie może się pozbierać po śmierci siostry. Minęło już pół roku, odkąd Lexie odeszła. Dziewczynie jest bardzo smutno z tego powodu, ale też boi się, że podzieli jej los. Rak nękał jej mamę, na szczęście ta sobie z nim poradziła, niestety Lexie miała mniej szczęścia. Czy również Haddie będzie musiała zmierzyć się z tym trudnym przeciwnikiem?

Haddie i Beckett Daniels mają dopilnować sprzątania po przyjęciu weselnym swoich przyjaciół – Rylee i Coltona. Jednak zanim zjawi się obsługa, mają dużo czasu. Oboje sporo wypili, do tego Haddie złapała doła i potrzebuje odtrutki. Przez ostatnie pól roku jedyne co pomagało jej zapomnieć o śmierci siostry, to był seks. Cóż, chętnie i tym razem zaprosiłaby do łóżka jakiegoś przystojniaka. Haddie zastanawia się, czy uwieść Becketta, czy może poszukać kogoś innego. Pierwsza opcja wydaje jej się bardziej kusząca, więc przystępuje do dzieła. Backett jednak nie ulega łatwo, uważa, że taka nocna przygoda zepsuje ich relację i kolejne spotkania mogą być niezręczne. Haddie bynajmniej nie zamierza się poddać…

„Slow Burn. Kropla drąży skałę” to romans z duża dawką erotyzmu, książkę czyta się lekko, ale nie jest to opowieść o niczym. Nasza główna bohaterka próbuje pogodzić się ze stratą siostry, ale nie wychodzi jej to najlepiej. Przez to, co się wydarzyło, nie potrafi cieszyć się życiem, planować przyszłości, ani też pozwolić sobie na miłość. Boi się, że również ona może umrzeć i nie zamierza nikogo w to mieszać. Uważa, że w tej sytuacji wiązanie się z kimś i skazywanie go na cierpienie, byłoby egoizmem. Nawet przed najlepszą przyjaciółką próbuje zataić wiele faktów. Cóż, wiem, że ludzie są różni i niektórzy faktycznie mogą postępować tak jak Haddie, znam nawet dosyć podobny przypadek, ale i tak trudno jest mi zrozumieć logikę tej dziewczyny. Choroby nie da się wiecznie ukrywać, w końcu i tak wszystko wyjdzie na jaw, a bliscy raczej nie będą wdzięczni za wcześniejsze milczenie. Haddie jest trochę irytującą bohaterką, ale dzięki temu przynajmniej nie jest nudno. Jest to złożona postać, z jednej strony - silna bizneswomen i osoba pewna siebie, z drugiej - wrażliwa siostra i ciocia oraz wspaniała przyjaciółka. Może dzięki tej mieszance tak dzielnie radzi sobie z poważnymi problemami. Natomiast Beckett maluje się nam tu jako książę na białym koniu, ale przyznaję, że były też takie momenty, kiedy chciałabym nim potrząsnąć. Zazwyczaj chodziło o to, że zbyt łatwo dawał się spławiać Haddie, za mocno wierzył w to, co dziewczyna mówi, a nie zauważał, jak się przy tym zachowuje. 

Ta lektur wywołuje sporo emocji, przywołuje takie refleksje, których na co dzień raczej unikamy, ale też jest świetnym relaksem i odskocznią od własnych problemów. To faktycznie dobrze napisana powieść. Nawet sceny erotyczne nie rażą, a wręcz przeciwnie – są atutem tej powieści. Jest jakaś subtelność w tych opisach, chociaż niepozbawiona pewnego pazura. Jednak mam małą uwagę do części dialogów. Większość jest bardzo dobra, ale trafiły się też takie, które wydały mi się sztuczne. Na szczęście problem nie pojawia się często, więc nie psuje to przyjemności czytania. 

Ogólnie oceniam powieść bardzo dobrze, z chęcią sięgnę po pozostałe części serii i muszę przyznać, że szczególnie mocno ciekawią mnie początkowe tomy. Czytałam opinie, że są jeszcze lepsze od tej części, więc kusi mnie, żeby się o tym przekonać. Chociaż takie skakanie po tomach serii nie wydaje się zbyt dobrym rozwiązaniem, to jednak chyba zaryzykuję. Mam nadzieję, że będzie warto. 

Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Helion.



K. Bromberg, Slow Burn. Kropla drąży skałę, Wydawnictwo Helion, 2016,
ISBN:978-83-283-1869-4,
Str. 400.

Recenzja bierze udział w wyzwaniu:   "Czytamy nowości".

12 komentarzy :

  1. Czytałam trzy tomy tej serii. Jest rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam początku serii, ale pewnie też byłabym zachwycona. :)

      Usuń
  2. Ja po pierwszym podejściu do tej serii podziekowałam niestety :) ale skoro czyta się lekko i jednocześnie jest to książka o czymś więcej niż erotycznej stronie romansu to pewnie znajdzie swoje zwolenniczki:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała seria jeszcze przede mną, ale cieszę się, że trzy najnowsze części czekają na półce. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam serii, przeczytałam o niej po raz pierwszy u Ciebie, przy okazji z chęcią zerknę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naczytałam się o niej sporo na innych blogach i musiałam spróbować. :)

      Usuń
  5. Kochana zbieram po dziesięć osób do wyzwań na 2017 rok. Zgłosisz się?! Zapraszam :)
    https://monweg.blogspot.com/2016/12/informacyjnie-o-wyzwaniach-na-rok-2017.html

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja nie słyszałam wcześniej o tej serii. Skoro sceny erotyczne nie rażą - a u wielu autorów są one albo wulgarne, albo napisane za pomocą dziwnych, śmiesznych metafor - trzeba będzie zajrzeć do książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka tym właśnie mnie ujęła, może i Tobie książka przypadnie do gustu.

      Usuń