wtorek, 13 lutego 2018

Justyna Wojteczek, Wiesław Jędrzejczak „Pozytywista do szpiku kości”


Justyna Wojteczek, Wiesław Jędrzejczak „Pozytywista do szpiku kości”
Bywa tak czasami, że jakaś książka wydaje mi się ciekawa, chcę ją przeczytać, ale lekturę dosyć długo odkładam na później. Cóż, bez wątpienia wolę powieści od literatury faktu, ale niekiedy te drugie też potrafią mnie oczarować. W przypadku książki „Pozytywista do szpiku kości” Justyny Wojteczek i Wiesława Jędrzejczaka ciekawość walczyła z obawą. Opowieść o wybitnym lekarzu, specjaliście w dziedzinie chorób wewnętrznych, hematologii, onkologii klinicznej oraz transplantologii klinicznej może być fascynująca, ale też trudna do przełknięcia. W takiej książce nie da się uniknąć terminów medycznych, które w dużej ilości mogą przytłoczyć czytelnika. Jak do tego tematu podeszli autorzy? I czy udało im się mnie  zaciekawić?

Profesor Wiesław Jędrzejczak ma za sobą bardzo dużo dokonań, ale trudno nie zastanawiać się, gdzie by zaszedł, gdyby nie przeciwności losu. Ukończył studia w Wojskowej Akademii Medycznej z trzecią lokatą, dwukrotnie przebywał na stypendium w Stanach Zjednoczonych, publikował wyniki swoich badań w najlepszych czasopismach medycznych, świat stał przed nim otworem, ale wybuch stanu wojennego pokrzyżował plany zdolnego lekarza. Skończyły się wyjazdy zagraniczne, nawet publikacje w światowych periodykach okazały się niemożliwe. Wiesław Jędrzejczak był rozgoryczony, ale zamiast dramatyzować, zabrał się do pracy. W czasach, gdy wszystkiego brakowało, gdy trzeba było sobie radzić wbrew przeciwnościom, stworzył zespół, który miał się zająć wykonywaniem przeszczepów szpiku. I zaczął to robić, a gdy jego praca zaczęła przynosić efekty, zespół został rozwiązany, a Jędrzejczykowi zaproponowano wyjazd do Stanów Zjednoczonych. Wtedy myślał, że już nie wróci, jednak gdy tylko nastąpiły zmiany ustrojowe, przyjechał do kraju, niestety szybko okazało się, że nowe realia nie ułatwiły mu ponownego startu. Powrót do przeszczepiania szpiku kostnego zajął mu tym razem dziesięć lat...

Profesorowi Wiesławowi Wiktorowie Jędrzejczykowi życie zawdzięczają tysiące ludzi – nie tylko ci, których bezpośrednio leczył, choć i tych jest bardzo wielu, ale także chorzy z całego świata, którzy skorzystali z metod terapeutycznych i leków powstałych dzięki jego pracom badawczym”.

Wbrew obawom książkę czytało mi się świetnie. Wyłania się z niej żywa sylwetka profesora Jędrzejczaka, człowieka bardzo mądrego, pozytywnie nastawionego do życia, zapracowanego, a jednak mającego czas na swoje pasje. Oczywiście nie jest on człowiekiem bez wad, sam przyznaje, że jego zagraniczne wyjazdy przyczyniły się do rozpadu małżeństwa. Nawet gdy rodził się jego pierwszy syn, on był za oceanem i zupełnie nie zdawał sobie sprawy, jak negatywnie ta sytuacja wpłynie na jego sytuację rodzinną.

Mamy tu sporo informacji medycznych, ale na szczęście nie są przytłaczające. Dużo można się z tej książki dowiedzieć o przeszczepie szpiku, o raku i leczeniu różnych chorób, ale autorzy starają się dosyć przystępnie wyjaśnić trudne zagadnienia. „Pozytywista do szpiku kości” traktuje o współczesnej medycynie w Polsce, ale też o tej w czasach PRL-u, a w tle mamy obraz amerykańskiego szpitala i zagranicznych procedur medycznych, które bardzo różnią się od tych nam znanych. Jest to lektura o ratowaniu życia, ale też o umieraniu, o byciu lekarzem i podejmowaniu prób wyleczenia nawet najbardziej beznadziejnych przypadków.

Justyna Wojteczek opowiada nam o profesorze, o jego życiu, trudnych doświadczeniach, ale czytamy też zapis rozmowy dwójki autorów. Przy okazji poznajemy wiele ciekawostek i anegdot. Książka została wzbogacona sporą ilością zdjęć, na których możemy zobaczyć uśmiechniętego lekarza na początku swojej kariery, ale też dojrzałego profesora. Zazwyczaj na jego twarzy widać szczery uśmiech. Pan profesor potrafi sobie zjednywać ludzi, chociaż nie brakuje też osób, które chciałyby go zniszczyć, czy to z zawiści, czy ze względów finansowych.

Pozytywista do szpiku kości” to rewelacyjna książka, czyta się ją szybko i z ogromną fascynacją. Pan profesor wzbudza podziw i sympatię. Jędrzejczyk uważa swój zawód za pewnego rodzaju misję, twierdzi, że każdy lekarz wykonuje swoją pracę najlepiej jak może, czyli na ile pozwala mu jego wiedza i doświadczenie. Twierdzi, że bez względu na pieniądze każdy będzie starał się pomóc choremu. Cóż, mam nadzieję, że to przekonanie jest słuszne i że lekarze faktycznie traktują swój zawód jak misję. Bez wątpienia warto poznać bliżej sylwetkę profesora Wiesław Jędrzejczaka, dlatego gorąco polecam Wam tę interesującą i inspirującą pozycję.


Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Wydawnictwu Studio Emka.



Justyna Wojteczek, Wiesław Jędrzejczak, Pozytywista do szpiku kości, Studio Emka, 2017,
ISBN: 978-83-65068-35-4,
Str. 248.

Cytat pochodzi z recenzowanej książki. 

5 komentarzy :

  1. Przykro mi to stwierdzić,ale uważam,że w dzisiejszych czasach niestety, coraz mniej Jest lekarzy, którzy uważają swój zawód za misję. Książkę może kiedyś przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Takich ludzi można rzeczywiście podziwiać. Interesująca publikacja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi ciekawie, choć na razie nie mam ochoty na tego typu lekturę.
    W każdym razie, dobrze, że powstają książki o ludziach, których warto mieć za wzór i napisane przez ludzi, których warto naśladować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Chętnie bym do tej publikacji zajrzała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. You can actually admire such people. interesting publication.

    หนังการ์ตูน

    OdpowiedzUsuń