poniedziałek, 30 maja 2016

Ingar Johnsrud "Naśladowcy"

Ingar Johnsrud "Naśladowcy"
Według Vincenta V. Severskiego "Naśladowcy" Ingara Johanstruda to "Jo Nesbø w świecie Stiega Larssona". Ach te okładkowe chwyty marketingowe... Niby wiemy, że mało kiedy są prawdziwe, a jednak się na nie łapiemy. Muszę przyznać, że w dużej mierze to ta właśnie rekomendacja skłoniła mnie do sięgnięcia po książkę, ale czy lektura okazała się satysfakcjonująca?

czwartek, 26 maja 2016

Virginia Baily "Rzymski poranek"

Ostatnio trafia w moje ręce sporo książek związanych bezpośrednio lub pośrednio z wojną. Lubię tę niezbyt łatwą tematykę, bardzo wzruszają mnie losy bohaterów tych opowieści, ich odwaga budzi mój podziw, a o opisanych historiach trudno jest mi zapomnieć. Czy tak samo będzie z powieścią "Rzymski poranek"?

niedziela, 22 maja 2016

niedziela, 15 maja 2016

Hanna Dikta "We troje"

Hanna Dikta "We troje"

Tytuł książki Hanny Dikty "We troje" nasuwa na myśl historię trójkąta miłosnego, kolejnego, jednego z wielu, a nawet bardzo wielu. Uważam, że nie jest to zły temat, ale trochę go za dużo w literaturze, nic więc dziwnego, że sporej części z nas się on już przejadł. Intuicja mi jednak podpowiadała, że "We troje" to coś więcej, że warto po tę powieść sięgnąć i to właśnie dlatego skusiłam się na lekturę.

środa, 11 maja 2016

Dolores Redondo "Ofiara dla burzy"

Dolores Redondo "Ofiara dla burzy"
"Ofiara dla burzy" to trzecia część serii książek hiszpańskiej autorki, Dolores Redondo. Ich akcja rozgrywa się w dolinie Baztán, a ich główną bohaterką jest inspektor Amaia Salazar. Cóż, chyba nikogo nie zdziwi fakt, że nie znam poprzednich tomów, a dziwnym trafem właśnie ta część trafiła w moje ręce. Po cichu liczyłam, że nie jest ona silnie związana z poprzednimi, ale czy tak jest faktycznie?

środa, 4 maja 2016

Mia Sheridan "Stinger. Żądło namiętności"

Mia Sheridan "Stinger. Żądło namiętności"
Nie przepadam za typowymi romansami, za ckliwymi historiami pełnymi ochów i achów... Naczytałam się ich mając naście lat i wystarczy. Nie oznacza to, że nie sięgam po romanse, że nie umiem się w nich rozsmakować. Prawda jest taka, że lubię je i potrafię się w nich zatracić, ale muszą mieć to „coś”, muszą oferować coś więcej niż tylko kolejną banalną romantyczną historię. Literatura to w dużej mierze opowieści o miłości. Bez względu na gatunek i to, kiedy powstała dana historia, ten motyw nieustannie się pojawia i nie ma w tym nic dziwnego. W końcu miłość to ważny element naszego życia. Marzymy o niej, czekamy na nią, zatracamy się w niej, a niekiedy ją niszczymy... Patrząc na okładkę książki "Stinger. Żądło namiętności" Mii Sheridan, spodziewałam się bardzo pikantnej historii, ale czy słusznie? Czy ta powieść to coś więcej niż tanie romansidło?