niedziela, 7 sierpnia 2016

Mia Sheridan "Eden. Nowy początek"

Mia Sheridan "Eden. Nowy początek"

Tak jak zapowiadałam, natychmiast po zakończeniu lektury powieści "Calder. Narodziny odwagi" sięgnęłam po kontynuację. W sumie nie miałam innego wyjścia. Autorka tak zakończyła poprzednią część, że mogłam się tylko cieszyć, że "Eden. Nowy początek" już leży na półce, że mogę się natychmiast zabrać za jej czytanie i nie muszę czekać miesiącami na poznanie dalszych losów naszych bohaterów. Lektura już za mną i zapewne jesteście ciekawi, czy przypadła mi do gustu.

Eden i Calder wyszli cało z tragicznej powodzi, która miała miejsce w Akadii, sekcie, do której należeli. Przeżyli, ale oboje są pogrążeni w żałobie, bo są przekonani, że drugie z nich nie żyje. Trudno jest im odnaleźć się w rzeczywistości poza murami wspólnoty, znaleźć swoje miejsce w tym świecie. Ciągle towarzyszy im strach, więc ukrywają się i nie zgłaszają policji, że uszli z Akadii z życiem...

Eden wyjechała do Cincinnati i tam trafiła pod opiekuńcze skrzydła pewnego jubilera. Mężczyzna dał jej dach nad głową, wyżywienie i ogromne wsparcie. Dziewczyna ma zarabiać na swoje utrzymanie nauką gry na fortepianie, czyli jedyną rzeczą, na której faktycznie się zna.

Calder ma u swego boku przyjaciela, Xandera, a mimo to nie potrafi uporać się z przeszłością. Obwinia się o śmierć Eden i o to, co się stało w Akadii. Życie zupełnie straciło dla niego sens...

"Calder. Narodziny odwagi" to była ciekawa lekturą, ale dopiero w przypadku "Eden. Nowy początek" mogę powiedzieć, że książka wciągnęła mnie bez reszty. Czytałam tę powieść z zapartym tchem, nie mogła się od niej oderwać, bardzo emocjonowałam się dalszymi losami dwójki głównych bohaterów, mocno trzymałam za nich kciuki i wzruszałam się ich przeżyciami. W ekspresowym tempie uporałam się z tą książką i odłożyłam ją z żalem, że to już koniec tej historii.

Po raz kolejny Mia Sheridan pokazała, że warto sięgać po jej powieści, że pisze w przystępny i ciekawy sposób. Cenię też tę autorkę za to, że zachowuje umiar, że chociaż nie traktuje swoich bohaterów lekko, to jednak nie zrzuca na ich barki niezliczonej ilości problemów. Potrafi się zatrzymać w odpowiednim miejscu, nie knuć intryg bez końca i nie udziwniać historii na siłę. To duży plus.

O czym jest ta część? O żałobie, o miłości, namiętności, o macierzyństwie, o poszukiwaniu własnej tożsamości, o zazdrości, wybaczaniu, tęsknocie, próbach nadrobienia straconego czasu, zaborczości, egoizmie... Autorka porusza wiele ciekawych tematów, w tym również tych trudnych i niewygodnych.

Myślę, że nikogo, kto sięgnął po pierwszą cześć tej serii, nie trzeba namawiać do przeczytania kontynuacji. Jak już napisałam, nie da się inaczej i trzeba to zrobić jak najszybciej. Jeśli jednak jeszcze nie znacie powieści "Calder. Narodziny odwagi" to właśnie od tej części zacznijcie przygodę z tymi bohaterami. Zachęcam do sięgnięcia po oba tomy, oczywiście we właściwej kolejności. Przygotujecie się na ogrom emocji!

Oczywiście polecam!

Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję Grupie Wydawniczej HELION.



Mia Sheridan, Eden. Nowy początek, Helion, 2016,
ISBN: 978-83-283-2031-4,
Str. 312.

Recenzja bierze udział w wyzwaniach:  "Czytamy nowości"  oraz "Historia z trupem".

Eden. Nowy początek [Mia Sheridan]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

18 komentarzy :

  1. Szczerze mówiąc, w ogóle nie interesuje mnie ta seria autorki, może dlatego, że Bez słów aż tak mnie nie zachwyciło, a może z powodu niezbyt udanych okładek, które teochę mnie odstraszają. Słyszałam już jednak tyle pozytywnych opinii, ty również zachwalasz tę serię, więc pewnie powinnam się przełamać i spróbować.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do okładek też mam mieszane odczucia. Książki jednak polecam. Warto dać im szansę. :)

      Usuń
  2. Pewnie, że nie trzeba:) Ja też lada dzień zaczynam EDEN:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę wreszcie zapoznać się z piórem autorki

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja póki co mam w planach dopiero pierwszą część, więc wszystko przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przeczytałam jeszcze pierwszej części :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Tyle pozytywnych opinii nie bierze się znikąd - chętnie bym przeczytała;) to dobrze, że autorka nie przedobrzyla z tymi wszelkimi problemami - umiar jest godny pochwały;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wszystkie książki autorki przed mną.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam jeszcze żadnej książki tej autorki, ale ta seria niestety mnie nie interesuje. Prędzej sięgnęłabym po "Bez słów", bo chociaż skutecznie odstraszył mnie opis i niepochlebne recenzje, to jednak okładka mnie intryguje. ;)
    Pozdrawiam,
    Amanda Says

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z kobiecą intuicją nie ma co dyskutować. :) Nie namawiam.
      Gorąco pozdrawiam!

      Usuń
  9. Książkę mam już na swojej półce, więc to tylko kwestia czas, kiedy wezmę się za jej czytanie.

    OdpowiedzUsuń