piątek, 31 października 2014

Henning Mankell "O krok"

Henning Mankell "O krok"
Moja przygoda z Mankellem zaczęła się od małego uśmiechu losu, a mianowicie jakieś trzy lata temu udało mi się wygrać w konkursie audiobook ze zbiorem opowiadań zatytułowany "Piramida". Moja pierwsza myśl była taka, że znowu wchodzę w serię od środka, ale po przeanalizowaniu tematu okazało się, że jest wręcz przeciwnie. Ten zbiór, który ukazał się całkiem niedawno, jest jakby wstępem do powieści o komisarzu Wallanderze. Sama osobiście wolę kryminały w dłuższej formie, gdzie napięcie podsycane jest przez setki stron, a wyczekiwany finał jest prawdziwym zaskoczeniem. Opowiadania są zbyt krótkie, by sprostać tym wymaganiom, do tego w tym wypadku ich poziom był bardzo różny. Jednak nie da się ukryć, że sam Wallander bardzo mnie zaciekawił, zapragnęłam lepiej go poznać. Ostatnie z opowiadań kończy się zaproszeniem do "Mężczyzny bez twarzy". Oczywiście nie mogłam się oprzeć takiej propozycji i zaczęłam szukać tej i kolejnych tytułów. Dotychczas przeczytałam już sześć z tych powieści i to o dziwo we właściwej kolejności. Teraz przyszedł czas na siódmą, zatytułowaną "O krok".

Jest wigilia nocy świętojańskiej. Trójka ludzi spotyka się w rezerwacie. Przebierają się w stroje z epoki Bellmana, zakładają na głowy peruki, zasiadają na rozłożonym obrusie, raczą się winem i różnymi przysmakami, słuchają "Listów Fredmana" i dobrze się bawią. Są przekonani, że nikt nie wie o ich spotkaniu, w końcu to tajemnica, której pilnie strzegą. Nie wiedzą, że nieopodal czai się mężczyzna, który ich obserwuje i czeka... Dziesięć po trzeciej wkracza na scenę, podchodzi do leżących ludzi i po kolei do nich strzela.

Kort Wallander zasypia za kierownicą i tylko cudem unika wypadku. Ostatnio nieustannie jest zmęczony. Nie wie, jaka może być tego przyczyna, ale zdaje sobie sprawę z tego, że nie może dłużej lekceważyć problemu, musi iść w końcu do lekarza.

Mięły dwa lata od śmierci ojca. Właśnie jedzie do jego domu, gdzie jest umówiony z pośrednikiem. Gertruda mieszkała tam nadal po śmierci męża, ale czuła się coraz bardziej samotna. Dlatego zdecydowała, że musi się wyprowadzić. Mają oboje z Kurtem uporządkować pozostałe rzeczy i wystawić dom na sprzedaż. Gertruda przeprowadza się do swojej siostry.

Astrid Hillström po raz kolejny zjawia się na komendzie. Mówi, że otrzymała pocztówkę nadaną w Wiedniu, rzekomo podpisaną przez jej córkę. Kobieta jednak twierdzi, że to nie jej córka ją napisała, chce, by policja w końcu zaczęła szukać jej i dwójki jej przyjaciół. Rodzice pozostałych młodych ludzi nie niepokoją się, uważają, że ich dzieci wyjechały w podróż po Europie i niebawem wrócą. Astrid twierdzi inaczej. Chociaż nic oprócz przeczuć kobiety nie wskazuje na to, by ta trójka zaginęła, policja postanawia przyjrzeć się sprawie.

Tym razem Kurtowi Wallenderowi trafiają się wybitnie trudne morderstwa. Zabójca jest sprytny, ostrożny, pewny siebie. Wodzi funkcjonariuszy policji za nos, cały czas jest krok przed nimi. Nie będzie łatwo rozwikłać tę sprawę. Do tego problemy zdrowotne komisarza z pewnością mu w tym nie pomogą. Nie da się ukryć, że Wallander się starzeje. Skarży się na kilka dolegliwości, ale też kilkakrotnie zapomina zabrać ze sobą komórkę czy pistolet. Muszę przyznać, że jego zapominalstwo trochę mnie denerwowało. Na szczęście intuicja nadal zazwyczaj komisarza nie zawodzi.

Kurt jest rozwodnikiem. Mona, jego była żona, zostawiła go już dawno temu. Nie była w stanie znieść jego trudnego charakteru i tego, że jest policjantem. Mają razem córkę, Lindę, która jest już dorosłą dziewczyną. Mimo upływu lat, Wallander nie pogodził się z tym, że żona go zostawiła. Próbował później jeszcze raz ułożyć sobie życie z Bajbą, mieli już wspólne plany, zamierzali niebawem zamieszkać razem, gdy kobieta się rozmyśliła. Stwierdziła, że nie wyobraża sobie życia w Szwecji i wróciła do Rygi. To był koniec. Teraz Wallander żyje samotnie, sporo czasu spędza w pracy, w wolnych chwilach z przyjacielem słucha muzyki operowej. W przeszłości miewał problemy z alkoholem, na szczęście wydaje się, że należą one już do przeszłości. Jednak nadal prowadzi niezbyt zdrowy tryb życia. Je w biegu i zwykle byle co, do tego ma bardzo mało ruchu. Czasami bywa też mrukliwy, ma problemy z powściągnięciem swojego charakteru, ale nie ma wątpliwości, że jest dobrym policjantem.

Lubię Wallandera. Przez te wszystkie części bardzo się do niego przywiązałam. Dzięki swoim słabościom jest bardziej realną postacią. O jego współpracownikach wiemy zdecydowanie mniej. Za to autor od początku pokazuje nam migawki z życia mordercy, ujawnia jego plany, motywy postępowania. Jednak nie ujawnia do końca kim jest. Nie zabiera to czytelnikowi frajdy z czytania, nie przeszkadza w przyglądaniu się śledztwu. Myślę, że autor chce nam w ten sposób pokazać jego oblicze, to jaki jest.

"O krok" to kolejny bardzo dobry kryminał autora, gdzie napięcie na przemian rośnie i nieco opada, sprawiając, że lektura jest prawdziwą przyjemnością, od której ciężko się oderwać. Śledztwo prowadzone jest bardzo wolno. Składa się na nie wiele godzin ciężkiej pracy, sporo nieprzespanych nocy, impasów, z których trudno wybrnąć.

Mam chyba tylko jedno zastrzeżenie. Wallander często postępuje irracjonalnie. Samowolnie podejmuje bardzo ryzykowne decyzje, które w moim odczuciu nie są do końca zgodne z prawem. Nie znam się za bardzo na szwedzkich przepisach, ale żyłam zawsze w przeświadczeniu, że uchybienia w trakcie prowadzenia śledztwa mogą się skończyć tym, że przestępca zostanie uniewinniony. Czyżbym naczytała się za dużo amerykańskich kryminałów?

Nie zmienia to jednak faktu, że bawiłam się w trakcie tej lektury przednio i gorąco Wam ją polecam.

Moja ocena: 7/10

Henning Mankell, O krok, Wydawnictwo W.A.B., 2014,
ISBN: 978-83-7414-842-9,
Str. 504.

Dotychczas ukazały się następujące książki z komisarzem Wallanderem w roli głównej:
  • Morderca bez twarzy,
  • Psy z Rygi,
  • Biała lwica,
  • Mężczyzna, który się uśmiechał,
  • Fałszywy trop,
  • Piąta kobieta,
  • O krok,
  • Zapora,
  • Piramida,
  • Niespokojny człowiek,
  • Ręka.
Recenzja bierze udział w wyzwaniach: "Klucznik""Historia z trupem""Kryminalnym wyzwaniu" oraz "Europa da się lubić!".

O krok [Henning Mankell]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

30 komentarzy :

  1. Jestem skłonna przeczytać, ciekawi mnie ta książka ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie, a że od dawna mam w planach twórczość tego autora, to chętnie skuszę się na powyższą książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będziesz usatysfakcjonowana. :)

      Usuń
  3. Nie czytam często kryminałów i choć o autorze wiele słyszałam, do tej pory nic nie czytałam. Chyba najwyższy czas to zmienić, ze względu na głównego bohatera. :) Poszukam pierwszej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem niezmiernie ciekawa, czy polubisz Wallandera. :)

      Usuń
  4. Bardzo lubię książki Mankella. Na szczęście jeszcze kilka tomów przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę że już okazało się sporo książek o komisarzu, a ja nie czytałam jeszcze żadnej, ale już wiem że chcę to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się z tego powodu cieszę i życzę przyjemnego czytania.

      Usuń
  6. Też czytam w kolejności kryminały o Wallanderze i przede mną właśnie "O krok". Polubiłam postać Kurta, chociaż jego marudzenie czasami doprowadza mnie do szału :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. W niektórych tomach strasznie mnie irytował, ale gdy tylko było go w jakiejś powieści mniej, to czegoś mi jednak brakowało.

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Super. Czasami można znaleźć te książki w świetnych promocjach, więc warto się dobrze rozejrzeć.

      Usuń
  8. Kryminały zawsze mnie ciekawią. To coś dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  9. A mi trochę Mankell zbrzydł...Bardzo dobrze wspominam tę książkę, pierwsze trzy, a tak w ogóle to przejadł mi się schemat, który powoduje często, że wie się, kto jest mordercą, jakie ma plany, co Wallander robi źle, jak był blisko, itp. Po prostu nie lubię takiej przewidywalności. Lubię sobie do końca zadawać pytanie, jak zbrodnie zostały zaplanowane, a nie tylko czekać na złapanie danej osoby. No ale nie można mu odmówić genialnego pokazywania problemów społecznych Szwecji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi jeszcze nie. Może dlatego, że go sobie dawkuję. Zwykle między jednym a drugim tomem mam sporą przerwę, ale zawsze chętnie do niego wracam i może dzięki temu ten schemat mi nie przeszkadza. Zgadza się, że tło społeczne jest bardzo ciekawe.

      Usuń
  10. Po tę książkę Mankella na pewno sięgnę ;>

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wyobrażam sobie kryminału w formie opowiadania. Napisanie takiego tekstu to trudne zadanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą. Chociaż zdarzało mi się czytać ciekawe opowiadania kryminalne, to i tak wolę powieści.

      Usuń
  12. Aż wstyd się przyznać, ale moja przygoda z Mankellem jeszcze się nie zaczęła. Ale planuję, mam już nawet 2 jego książki - "Niespokojnego człowieka" oraz "Zaporę" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczniesz więc pewnie niemal od końca, ale mnie się to też bardzo często zdarza. Nie znam jeszcze tych dwóch tytułów, więc nie wiem, czy są dobre.

      Usuń
  13. Ojej, ja - miłośniczka kryminałów, i nie znam tego autora, no wstyd mi strasznie;) Obiecuję poprawę;)))) Pozdrawiam Kornelio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że polubisz tego autora. Również pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Twórczość Mankella wciąż przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę więc, by w końcu udało się przeczytać jakiś jego kryminał. :)

      Usuń