wtorek, 14 października 2014

George R.R. Martin "Nawałnica mieczy. Stal i śnieg" i "Nawałnica mieczy. Krew i złoto"

"Nawałnica mieczy" to już trzecia część „Pieśni Lodu i Ognia” George'a R.R. Martina. Autor postawił sobie bardzo wysoko poprzeczkę i sięgając po kolejny tom, zastanawiałam się, czy uda mu się ją utrzymać. "Nawałnica mieczy" to dwa tomiska, które razem dają nam ponad 1100 stron napisanych drobnym drukiem. Ta część została podzielona na dwie mniejsze, które zostały zatytułowane "Stal i śnieg" i "Krew i złoto". Autor dalej snuje opowieść z ogromną ilością bohaterów, mnogością wydarzeń, morzem krwi... Czy to nie znudzi w końcu czytelnika?

Za murem na Pięści bracia z Nocnej Straży szykują się do konfrontacji z Dzikimi, jednak atakują ich Inni. To jest rzeź, z której niewielu ludzi ujdzie żywych...

W tym czasie Jon na rozkaz Qhorina Półrękiego przyłączył się do Dzikich. Musiał w tym celu zabić swojego kolegę z Nocnej Straży, a i tak Dzicy nie do końca mu ufają.

Brienne i Cleos mają dostarczyć Królobójcę do Królewskiej Przystani. Płyną łodzią przez Czerwone Widły. Ściga ich ser Robin, by sprowadzić z powrotem do Riverrun. Brienne udaje się ich przechytrzyć, spycha na statek ogromny głaz, zatapiając galerę. Póki co nie muszą się martwić pościgiem, ale to niejedyny problem, które mogą spotkać w trakcie podróży.

Lady Catelyn musi odpowiedzieć za to, iż uwolniła Królobójcę. Kobieta jest wstrząśnięta wieściami o śmierci dwóch najmłodszych synów, a tu jeszcze na dodatek umiera jej schorowany ojciec...

Arya wraz z Gorącą Bułką i Gendrym ucieka z Harrenhal. Jadą na północ, do Riverrun. Jednak żadne z nich nie zna drogi, a mapa, którą udało się dziewczynie ukraść, nie jest wystarczającą pomocą.

Atak ludzi Stannisa Baratheona na Królewską Przystań zakończył się fiaskiem, wielu z nich zginęło, wielu zostało pojmanych. Davos cudem ocalał. Obudził się na skale niewielkiej wysepki głodny i rozpalony gorączką. Widać, że obok wyspy przepływa statek. Tylko czy jest to przyjaciel, czy może wróg?

Sansa nadal przebywa w Królewskiej Przystani. Zaprasza ją do siebie Margery Tyrell, przyszła żona Joffreya. Dziewczyna zastanawia się, co też Margery może od niej chcieć...

Daenerys przeprawia się wraz ze swoimi ludźmi i trzema smokami przez Wąskie Morze. Co ją czeka na drugim jego brzegu?

Bran wraz z Rickonem, Meerą, Jojenem, Hodorem i Latem cały czas się kryją. Czy jest gdzieś miejsce, gdzie będą mogli się czuć bezpieczni?

Znowu dzieje się sporo, Martin nie pozwala nam nawet na chwilę wytchnienia. Po raz kolejny mamy wielu narratorów, a dokładnie Jona, Sama, Aryę, Sansę, Brana, Jaime'go, Tyriona, Catelyn, Daenerys i Davosa. Dla mnie niektóre wątki były bardzo ciekawe, inne nieco mniej. Jednak w związku z tym, że fabuła jest bardzo rozbudowana, to każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Bohaterów jest wielu, są bardzo różnorodni, jedni dobrzy, inni źli, ale są też tacy, których trudno jednoznacznie ocenić, którzy z biegiem czasu się zmieniają lub też pokazują nam inne swoje oblicze. Jednak lepiej nie przywiązywać się do poszczególnych postaci, bo nie da się ukryć, iż autor rozsmakował się w ich uśmiercaniu na bardzo różne sposoby. Natomiast gdy już pogodzimy się ze stratą danego bohatera, przełkniemy gorycz z nią związaną, może się okazać, że nasza postać jakimś cudem zmartwychwstała... Martin lubi zaskakiwać, mieszać nam w głowie, wprawiać w osłupienie, a to duży plus dla niego. W tej książce wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie.

"Nawałnica mieczy" to fantastyka na bardzo wysokim poziomie, dopracowana w każdym względzie. Autor żongluje wieloma bohaterami i miejscami, tworzy niezliczoną ilość wątków i podczas gdy czytelnikowi może się zdarzyć, że się w tym wszystkim pogubi, to autor wręcz przeciwnie – potrafi to wszystko ogarnąć i do tego opisać w zaskakująco ciekawy sposób. Co tu dużo gadać, Panie Martin, jest Pan mistrzem!

Na koniec zdradzę Wam jeszcze, że zaczęłam swoją przygodę z serialem "Gra o tron". Pierwszy sezon bardzo mi się podobał, może dlatego że był bardzo zbliżony do powieści. Utknęłam przy drugim i nie wiem, czy nie na dobre. Być może, gdybym wcześniej nie czytała książki, to patrzyłabym na niego inaczej, ale w obecnej sytuacji jestem nim trochę zniesmaczona. Dziwi mnie fakt, że chociaż powstał on na podstawie książki, w której nie brakuje scen erotycznych, to twórcy serialu próbują jeszcze bardziej podkręcić pod tym względem fabułę, wprowadzają ujęcia, które niewiele wnoszą, ale za to są bardzo pikantne. Czasami miałam wrażenie, że jest to kwintesencja tego serialu, a w końcu w książce chodzi moim zdaniem o coś więcej. Trzeba też dodać, że w drugiej serii jest sporo odstępstw od książkowej fabuły. Jakie jest Wasze zdanie na temat serialu? Namawiacie mnie do powrotu do niego?

Książkę "Nawałnica mieczy" oczywiście oceniam bardzo wysoko, bo zdecydowanie na to zasługuje. Daje jej mocne 8/10 i czekam na więcej.


Do lektury polecam pyszną kawę o smaku Toffee ze Skworcu, która urzekła mnie swoim delikatnym smakiem. Jest to aromatyzowana kawa rozpuszczalna naprawdę dobrej jakości. Po jej zaparzeniu po mieszkaniu roznosi się przyjemny, słodkawy zapach. Chociaż zazwyczaj piję kawę gorzką, to jednak w tym wypadku robię wyjątek. Toffi musi być słodkie, więc moim zdaniem i taka musi być kawa o takim aromacie. Dlatego piję ją z odrobiną mleka i łyżeczką cukru. W tym połączeniu kawa zaspokaja też mój apetyt na słodycze, więc zazwyczaj ich do niej nie jem, podkreślam – zazwyczaj, bo oczywiście zdarzają się od tej reguły wyjątki. Kawę Tofee polecam tym, którzy lubią takie subtelne smaki. Piliście już tę kawę? Smakowała Wam? A może polecacie jakieś inne ciekawe kawy ze Skworcu?

George R.R. Martin, Nawałnica mieczy. Stal i śnieg, Zysk i S-ka Wydawnictwo, 2012,
ISBN: 978-83-7506-986-0,
Str. 608.

Pieśń Lodu i Ognia.: Nawałnica mieczy [George R.R. Martin]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

George R.R. Martin, Nawałnica mieczy. Krew i złoto, Zysk i S-ka Wydawnictwo, 2012,
ISBN: 978-83-7506-987-7,
Str. 574.

Pieśń Lodu i Ognia.: Nawałnica mieczy [George R.R. Martin]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

Recenzja bierze udział w wyzwaniach "Czytam literaturę amerykańską", "Klucznik" oraz "Historia z trupem".

28 komentarzy :

  1. Mój narzeczony zachwyca się serialem, a siostra książkami. Muszę w końcu poznać twróczość tego pisarza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie lubię tego typu fantastyki. Próbowałam dwa razy czytać Harrego Pottera i z mizernym skutkiem, więc myślę, że w przypadku powyższej serii byłoby podobnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Harry'ego Pottera bym do "Gry o tron: nie przyrównywała, bo to jednak dwie zupełnie inne sprawy. Z drugiej jednak strony obie serie bardzo mi się podobają, więc niewykluczone, że Tobie obie by się nie spodobały. Wiem, że to nie Twoje klimaty, więc nie namawiam. :)

      Usuń
  3. Moje spotkania z fantastyką jakoś kończyły się klapą;) Ale chyba zmierzę się z Martinem, bo opisałaś wszystko bardzo interesująco:) Zaciekawiłaś mnie także kawą ze Skworcu, zajrzałam tam i bardzo podobają mi się puszki na kawę i herbatę, niedrogie a mogą być świetnym prezentem:)))) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto spróbować książek Martina. W końcu fantastyka bywa różna.
      Natomiast sklep Skworcu oczywiście polecam. Sama co jakiś czas robię tam zakupy. Mam już dwie puszeczki. Kupuję tam herbaty, czasami kawę, suszone warzywa, żurawinę, słonecznik, różne przyprawy i jeszcze się nie zawiodłam. Z zawartością taka puszeczka będzie jeszcze lepszym prezentem. :) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ja do fantastyki jakoś nie mogę się przekonać i chyba już tak pozostanie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nawałnica mieczy to chyba moja ulubiona część. Choć Martin dość mocno mnie wkurzył KG (nie będę pisać więcej żeby nie spoilerować ;)) Kolejne części już mnie tak niestety nie wciągnęły, choć też są dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, jak będzie w moim przypadku. Trzeba przyznać, że Martin potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi...

      Usuń
  6. Nie oglądaj serialu, kiepski jest. Nie mieli na niego pomysłu, więc najpierw próbowali przenosić poszczególne sceny na ekran, a potem odeszli od pierwowzoru, zaczęli zabijać postaci, które żyją w książkach, zmieniać im charaktery, dopisywać wątki i mieszać wszystko, jak tylko się da. No i te koszmarne sceny erotyczne. Serio, odradzam.
    A powieści znam i lubię. :) Moja trójca ulubieńców, jak zawsze powtarzam, to Cat, Sansa i Cersei.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Twoje odczucia są podobne jak moje. Zgodnie z Twoją radą porzucam oglądanie serialu, bo szkoda czasu na tę papkę.
      Do ulubienic chyba bym jeszcze Aryę dorzuciła. :)

      Usuń
  7. Aktualnie właśnie walczę z pierwszą częścią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że jest to przyjemna walka i oczywiście czekam na Twoją opinię.

      Usuń
  8. Kiedyś próbowałam zmierzyć się z "Grą o tron", ale niestety utknęłam w połowie. Może za jakiś czas do niej powrócę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że na początku strasznie ciężko było mi to wszystko ogarnąć. Zresztą nawet teraz każdy powrót do tej serii wymaga ode mnie sporego skupienia, ale wiem, że warto. Jednak nie mam pojęcia, czy Tobie uda się przekonać do tej serii. W końcu każdy z nas ma trochę inny gust literacki.

      Usuń
  9. Jeszcze nie czytałam sagi, za to oglądałam serial. Podobał mi się. Na pewno przeczytam książkę, ale postaram się na nią spojrzeć jak na odrębne dzieło, film, a szczególnie serial rządzi się swoimi prawami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Ci się to uda, bo ja mam z tym zwykle spory problem. :) Liczę, że podzielisz się swoimi refleksjami po przeczytaniu pierwszego tomu.

      Usuń
  10. Książa nie należy do gatunku za którym przepadam (najlepiej jak w książce nie ma fantastyki lub jest jej minimum ;) ) Ale na kawkę bym się chętnie skusiła. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawka jest pyszna. W Skworcu znajdziesz też sporo innych smakołyków. Warto tam zajrzeć od czasu do czasu. Innych kaw jeszcze nie próbowałam, ale z pewnością przy okazji kolejnych zakupów, znowu się na coś skuszę. :)

      Usuń
  11. Bardzo mi się podobała Gra o tron, ale nie idzie mi czytanie kolejnych tomów:( Wynika to chyba z tego, że oglądam serial:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że ze względu na objętość książek Martina, będę mogła się za nie zabrać dopiero podczas następnych wakacji. Wszyscy wokół przekonują mnie, skutecznie, że warto czekać.

    OdpowiedzUsuń
  13. Napiszę tyle: zachwycam się i czekam niecierpliwie na siódmą część :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odrobina cierpliwości z pewnością się przyda. :)

      Usuń
  14. Ciekawe czy starczy mi życia na poznanie tych książek, które chcę poznać, w tym autorstwa Martina. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się, że nie mamy na to szans, bo cały czas powstają nowe tytuły i spora część z nich również kusi... :)

      Usuń