piątek, 11 lipca 2014

Tracy Hogg, Melinda Blau "Język niemowląt"

Tracy Hogg, Melinda Blau "Język niemowląt"
"Język niemowląt" to kolejny poradnik dla świeżo upieczonych rodziców. Ma on pomóc w zrozumieniu dziecka, odgadywaniu jego potrzeb. 

Autorka dzieli niemowlaki na pięć typów: aniołki, średniaczki, wrażliwce, żywczyki i poprzeczniaki. Każdy z nich jest inny, każdy też wymaga innego traktowania. Oczywiście, jak łatwo odgadnąć, najłatwiejsze życie mają rodzice aniołka. Tracy Hogg zaleca wprowadzenie w życie maluszka i jego rodziców "łatwego planu", zgodnie z którym ustala się dla dziecka pory spania, karmienia i aktywności. Uwzględniony też został w nim czas na odpoczynek dla rodziców. Każdemu z tych zagadnień poświęcony został oddzielny rozdział. Autorka uczy, jak wdrożyć "łatwy plan" i jak oduczyć niemowlaka złych nawyków. Brzmi świetnie, ale czy tak jest faktycznie?

Muszę przyznać, że mam bardzo mieszane odczucia względem tej książki. Rozumiem, że regularny tryb życia wpływa pozytywnie na zachowania noworodka, tylko nie jest łatwo to wdrożyć. Poza tym w zaleceniach ze szpitala, poradach położnych i zdecydowanej większości literatury na temat żywienia noworodków zaleca się obecnie karmienie maluszków na każde ich życzenie. Autorka zdecydowanie neguje ten sposób. Uważa, że dziecko powinno być karmione regularnie co trzy godziny. Trudno jest mi stwierdzić, które z tych rozwiązań jest lepsze. Tracy jest również przeciwna noszeniu dzieci, a mi idea noszenia niemowlaków w chuście bardzo się podoba. Poza tym autorka każe notować i to wiele rzeczy, począwszy od zapisania planu dnia przed wprowadzeniem zmian, zaplanowaniem czynności przy dziecku zgodnie z "łatwym planem", po wiele drobiazgowych notatek, które mają pomóc rozwiązać poszczególne problemy. Czasami jest dobrze mieć wszystko czarno na białym, ale w moim odczuciu trochę za dużo tego pisania. Oczywiście książka ma wiele zalet, może podpowiedzieć sporo ciekawych rozwiązań, ułatwić zrozumienie potrzeb maluszka. Myślę, że od nas zależy, co w niej uznamy za wartościowe, a co niekoniecznie.

Mimo moich zastrzeżeń uważam, że warto tę książkę przeczytać i będzie to całkiem przyjemna lektura. Trzeba przyznać, że jak na poradnik, "Język niemowląt" jest napisany w bardzo przystępny sposób. Autorka jest praktykiem, więc odnosi się do wielu przypadków z życia, opowiada o problemach dzieciaczków, którymi miała okazję się zajmować. Tracy Hogg wielokrotnie podkreśla, iż to rodzice są winni temu, że dziecko stwarza problemy, sami wyrabiają w maluchach złe nawyki. "Łatwy plan" ma pomóc przynajmniej częściowo uporać się też z kolkami, czyli problemem dla mnie bardzo aktualnym. Muszę przyznać, że i w tym wypadku podchodzę do rad Tracy sceptycznie, ale może niepotrzebnie? Może powinnam spróbować? Czytaliście tę książkę? Wypróbowaliście podane w niej metody?

Moja ocena: 6/10

Tracy Hogg, Melinda Blau, Język niemowląt, Klub dla Ciebie, 2003,
ISBN: 83-89314-27-4,
Str. 280.

Książka bierze udział w wyzwaniach:  "Klucznik" oraz "Czytam literaturę amerykańską".

Język niemowląt [Tracy Hogg, Melinda Blau]  - KLIKAJ I CZYTAJ ONLINE

35 komentarzy :

  1. Szkoda, że nie wiedziałam o niej wcześniej

    OdpowiedzUsuń
  2. Też miałam mieszane uczucia, jak można zaplanować dzień niemowlaka co do minuty ;)
    Ale informacje o płaczu dziecka bardzo mi się przydały!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyobrażam sobie tak skrupulatnie planować dzień dziecka, zresztą moja mała jak się źle czuje, to nie za bardzo daje się zdyscyplinować, a i mi serce pęka jak tak płacze i chciałabym jej jakoś pomóc... Chociażby przytulaniem :) Ja też dla siebie znalazłam tu kilka interesujących informacji.

      Usuń
    2. To "co do minuty" to chyba nadinterpretacja. Tracy Hogg wyraźnie podkreślała, że nie chodzi o plan dnia z zegarkiem w ręku, tylko o poczucie komfortu i bezpieczeństwa dziecka, które wie, dzięki trzymaniu się planu, co będzie się działo w ciągu dnia. Chodzi o spokój czerpany z rytuałów, z przyzwyczajenia: my dorośli też wstajemy, myjemy się, pijemy kawę, ubieramy, wychodzimy do pracy, wracamy, szykujemy obiad, później mamy czas dla siebie, bliskich - wszystko opiera się na pewnym schemacie. My wdrożyliśmy "łatwy plan" i córa jest bardzo pogodnym, zadowolonym na co dzień dzieciaczkiem.

      Usuń
    3. To wspaniale! Każdy dziecko jest inne i każdy rodzic też. U nas jakieś rytuały wprowadziliśmy, ale nie w każdej dziedzinie. Pozostawiliśmy sobie pewną dowolność. Nie zawsze da się sztywno trzymać takich ram, szczególnie gdy wyskoczy coś niespodziewanego. Wtedy dziecko działające według tego planu może się czuć mocno zagubione. Cieszę się, że u Was się te teorie sprawdziły. Nie jest to książka dla każdego, ale warto do niej zajrzeć.

      Usuń
  3. Moja siostra czyta obecnie Księgę Dziecka. Od narodzin do drugiego roku życia autorstwa W i M. Sears i bardzo sobie chwali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie się za nią rozejrzę. Chociaż z drugiej strony może powinnam przystopować trochę z książkami z tego zakresu, bo co za dużo to niezdrowo... :)

      Usuń
  4. Moja koleżanka spodziewa się dziecka, więc może jej sprezentuje tę książkę? Myślę, że to całkiem praktyczny prezent.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja przyjaciółka stwierdziła wczoraj, że chyba jest wyrodną matką, bo nie nosi swego synka prawie wcale, ale z drugiej strony dzięki temu on umie sam się sobą zająć kilka chwil i nie płacze, siedzi sobie w bujaczku/kojcu, a ona może w tym czasie swobodnie zajmować się domem:) a od noszenia raz na jakiś czas jestem ja hihi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie jestem za noszeniem dziecka bez powodu. Ale jak moja mała się pręży z powodu kolek, to niestety wszystkie sposoby na jej uspokojenie biorę pod uwagę... Istnieje jednak zagrożenie, że się do tego przyzwyczai. Zobaczymy.
      Ciotki, babcie i dziadkowie są od rozpieszczania:)

      Usuń
  6. W przyszłości czeka mnie czytanie takich książek ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. No za jakiś czas pewnie będę sama czytać takie książki :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki nie czytałam, ale podobnie jak jej autorka jestem za regularnym karmieniem dziecka. Karmienie na każde żądanie jest fajne jak mamy do czynienia z małym żarłokiem, ale co jeśli trafi nam się niejadek? Coś wiem na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja mało jest żarłokiem, więc zdarzam mi się jej wydzielać jedzenie, gdy za dużo ulewa. Domyślam się, że z niejadkiem jest jeszcze gorzej... :)

      Usuń
  9. Może kiedyś będę się zapoznawać z takimi poradnikami :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Myślę,że kiedyś mi się przyda :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "aniołki, średniaczki, wrażliwce, żywczyki i poprzeczniaki" - Aniołki i wrażliwce jeszcze rozumiem, ale pozostałe? Co to za średniaczki i poprzeczniaki? ;) (może to oczywiste, w takim razie przepraszam)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to wcale nie jest takie oczywiste. Autorka opisuje dokładnie każdy typ. W skrócie powiem, że poprzeczniaki robią jakby wszystko na przekór, to takie małe uparciuchy. Natomiast średniaczki rozwijają się książkowo i też książkowe sposoby sprawdzają się przy ich wychowywaniu. Żywczyki są bardzo energiczne, zbuntowane i ciekawe świata.

      Usuń
    2. Dziękuję za wyjaśnienia! Żywczyków może bym się domyśliła, ale poprzeczniaków chyba nigdy. ;) Ciekawe, jakim ja byłam dzieckiem (jak spytałam mamy, to się zaśmiała i powiedziała "a jak myślisz? okropnym poprzeczniakiem" ;).

      Usuń
    3. Chyba muszę zapytać moją mamę, jaka ja byłam:) Swoją drogą ciekawi mnie, jak te cechy przekładają się na charakter w dorosłym życiu...

      Usuń
  12. A ja uważam że karmienie z zegarkiem co 3 godziny plus przerwa nocna 12 godzin to jakaś pomyłka! To ile tych karmień dziennych? 4? 5? To ja jem częściej :) może przy karmieniu sztucznym jeszcze się sprawdza ale przy karmieniu piersią uważam "łatwy plan" za teorię szkodliwą. Pamiętajmy że mleko to nie tylko jedzenie ale także picie dlatego w gorące dni trzeba dziecko przestawiać zdecydowanie częściej! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne odczucia. Latem dziecko musi pić częściej, żeby się nie odwodnić. Dziecko samo wie najlepiej, czy chce mu się jeść czy pić, nawet taki maluch. Oczywiście można je wytresować, ale czasami może to przynieść więcej szkody niż pożytku. Po kontynuację tej książki już nie sięgnęłam, bo teorie autorki do mnie nie trafiają.

      Usuń
    2. Dodam jeszcze, że jakieś tam elementy takiego planowania dnia warto wprowadzić, ale nie na sztywno. Niektóre teorie autorki są ciekawe, ale to my rodzice musimy wybrać jakąś drogę wychowania.

      Usuń
  13. Ta książka to w większości jedna wielka bzdura! Niemowlak kilkudniowy, czy kilkumiesięczny nie ma nawyków. Jak można nie nosić dziecka, czy nie dawać mu piersi, gdy tego potrzebuje..!?itd.Czytanie tego to strata czasu, a poza tym łatwo można wyrządzić krzywdę dziecku i sobie próbując wcielić w życie zalecenia autorki.Odradzam. Poczytajcie o rodzicielstwie bliskości, a nie te zalecenia, aby sprawiać ból, odrzucać własne dziecko, gdy nas, naszej bliskości potrzebuje.Mamy całe zycie na wychowanie dziecka, a pierwsze miesiące zdecydowanie nie są na to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Do mnie też ta książka nie trafiła, przynajmniej większość z zawartych w niej rad. Jednak znam osoby, które sobie chwalą tę pozycję. Nie mam kompetencji, by takie jednostki krytykować. Książki książkami, ale chyba intuicja i serce są najważniejsze w wychowywaniu dzieci. Pozdrawiam

      Usuń
  14. Zaczęłam ta książkę czytać i muszę przyznać mam bardzo mieszane uczucia. Tak jak już tutaj inni się wypowiadali dziecko to nie robot czy maszyna i zaprogramować to mogę sobie piekarnik ;) jak dziecko szczególnie na początku w tak zwanym IV trymestrze potrzebuje czuć ciepło matki to mamy mu tego nie dawać? Czy samo rokrecenie laktacji, tak samo dziecko trzeba przystawiac kiedy chce bo natura tak stworzyła noworodka by stymulowal odpowiednio brodowki żeby mleko powstawało, by jego ilość była odpowiednia. Jak jest upał to nawet co polgodziny na 2 minuty Syna przystawiambo mu się najwyraźniej pic chce... jestem ciekawa książek od Searsow mają całkowicie odmienne podejście aczkolwiek też wychodzą z założenia ze rodzic powinien mieć czas dla siebie i regeneracje bo by zwariował ale biorąc pod uwagę potrzeby malca. Na poczatku rodzic jest dla dziecka a nie na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też miałam mieszane odczucia. Takie programowanie malucha z zegarkiem w ręku wydaje mi się dziwne. Z drugiej jednak strony ciągła gotowość rodzica może być męcząca, czasami trzeba trochę odsapnąć, bo z przemęczenia też laktacja może zaniknąć. Grunt to rozsądek, intuicja, dużo miłości i powinno być dobrze. A przytulania nigdy za wiele - jeszcze w przyszłości będziemy za tym tęsknić. Nie znam wspomnianych przez Ciebie książek, ale gdybym ponownie miała zostać mamą, to się za nimi rozejrzę. :)
      Dziękuję za komentarz i serdecznie pozdrawiam!

      Usuń