wtorek, 17 czerwca 2014

Eric-Emmanuel Schmitt "Ulisses z Bagdadu"

Eric-Emmanuel Schmitt "Ulisses z Bagdadu"
Eric-Emmanuel Schmitt zachwycił mnie całkiem niedawno książką "Oskar i pani Róża", która to mimo swoich niewielkich rozmiarów, wywołała we mnie całą lawinę uczuć, aż trudno mi było się po tej lekturze pozbierać. Był to pierwszy tytuł tego autora, który miałam okazję czytać, ale wiedziałam, że z pewnością nie ostatni. Teraz przyszedł czas na "Ulissesa z Bagdadu" i cóż...

"Nazywam się Saad Saad, co po arabsku znaczy Nadzieja Nadzieja, zaś po angielsku brzmi jak Smutny Smutny. Z tygodnia na tydzień, czasem z godziny na godzinę, a niekiedy w błysku sekundy moja prawda przechodzi z arabskiego na angielski; w zależności od tego, czy jest mi dobrze, czy też źle – staję się Saadem Nadzieją lub Saadem Smutnym".

Saad mieszka w Bagdadzie, studiuje prawo, ma kochającą rodzinę i jest z wzajemnością zakochany w Leili. Jego radości nie burzą nawet trudne warunki panujące w Iraku, embargo nałożone na ten kraj, wszechobecny kryzys, brak pracy, jedzenia... Wszystko jednak do czasu. Wojna zabiera Saadowi ukochaną, ojca i dwóch szwagrów. Teraz to on musi jakoś utrzymać rodzinę. Tylko jak to zrobić w tym spustoszałym kraju, kraju opanowanym przez Amerykanów, którzy uważają się za wyzwolicieli? Czarę goryczy przelewa śmierć Salmy, sześcioletniej siostrzenicy Saada, która mogłaby żyć, gdyby można było znaleźć w Bagdadzie jakiegoś lekarza, gdyby szpitale nadal funkcjonowały, a nie były tylko pustymi budynkami, bez personelu i bez pacjentów. Gdy Saad z ogromnym trudem i narażaniem własnego życia w końcu dociera do amerykańskiego szpitala, jest już za późno dla dziewczynki... Strefa amerykańska w mieście jest nowoczesna, zadbana, kolorowa i wesoła, podczas gdy Irakijczycy muszą się codziennie ścierać z szarą rzeczywistością, otacza ich bieda, mieszkają w budynkach przeznaczonych do wyburzenia, a zdobycie jedzenie wymaga ogromnego wysiłku. W końcu Saad za namową matki postanawia wyjechać do Anglii, tylko "jak można przejechać tysiące kilometrów, gdy ma się jednego dinara?". To właśnie ta niełatwa i bardzo ryzykowana podróż została opisana w tej książce.

Po raz kolejny autor podjął bardzo trudną tematykę. Opisuje on ciężką sytuację w Iraku Saddama Husajna oraz wcale nie lepszą po obaleniu jego władzy. Mamy tu długą podróż z Iraku do Europy, pełną niebezpieczeństw i skomplikowanych wyborów. Trzeba wielkiej odwagi, żeby się na taką wyprawę zdecydować, a może wystarczy być tylko zdesperowanym i zdeterminowanym... Wizja pięknej przyszłości mami, ale czy faktycznie Wielka Brytania przyjmie imigranta z otwartymi ramionami, czy zapewni mu pracę i życie w godziwych warunkach? Aby tam dotrzeć Saad musi się wyrzec własnych korzeni, swojej tożsamości, stać się człowiekiem znikąd.

W podróży Saadomi towarzyszy duch jego ojca, bardzo inteligentnego człowieka. To z nim chłopak prowadzi bardzo ciekawe rozmowy o życiu, przeszłości i przyszłości, o własnych wyborach i celach. Eric-Emmanuel Schmitt z wykształcenia jest filozofem i widać to niemal na każdej stronie tej powieści, pełnej mądrości, bardzo interesującego spojrzenia na świat i ludzi.

"Ulissesa z Bagdadu" czyta się bardzo dobrze. Napisany jest on w pięknym stylu, z dbałością o szczegóły. Widać, że jest to przemyślane dzieło, bardzo dopracowane i piękne. Mamy tu bardzo barwnych bohaterów, zarysowanych ze sporą precyzją. Saad jest bardzo ciekawą postacią, ale niejedyną w tej powieści. Na swojej drodze do Anglii spotka on wielu równie interesujących ludzi, podobnych mu emigrantów, którzy szukają swojego nowego miejsca na Ziemi. Saad ma też okazję poznać bezwzględnych terrorystów oraz mieszkańców różnych krajów, ludzi przychylnych przybyszom i tych, którzy chcą ich niezwłocznie deportować. Schmitt prezentuje emigrantów wraz z ich problemami, obawami i nadziejami. Trudno pozostać wobec tej lektury obojętnym, sytuacja Saada i innych emigrantów jest nie do pozazdroszczenia. Myślę, że wielu czytelników po tej lekturze zmieni swoje podejście do ludzi, którzy w poszukiwaniu pracy i godziwego życia przybyli do Europy.

Nie pozostaje mi nic innego jak Wam tę książkę polecić, a sama oczywiście zamierzam sięgnąć po kolejne tytuły tego autora i to już niebawem.

Moja ocena: 8/10

Eric-Emmanuel Schmitt, Ulisses z Bagdadu, Znak, 2010,
ISBN: 978-83-240-1317-3,
Str. 320.

Cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

Książka bierze udział w wyzwaniach:  "Klucznik" oraz "Europa da się lubić!".

36 komentarzy :

  1. O! ja też pamiętam, jak "Oskar i pani Róża" rozwalili mnie emocjonalnie na jakiś czas. Podobał mi się też "Przypadek Adolfa H." Mając to w pamięci w zeszłym tygodniu sięgnęłam po "Kobietę w lustrze" i jakoś mnie nie zachwyciła. Choć napisana była oczywiście dobrze (w końcu to Schmitt i pewien poziom trzyma), to była tak przewidywalna, że w ogóle mnie do niej nie ciągnęło i po jakichś 100 stronach dałam sobie spokój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ulisses z Bagdadu" nie przebił "Oskara i pani Róży", chociaż też jest świetny. Jednak nie rozbił mnie on tak na kawałki...Mam nadzieję, że "Przypadek Adalfa H." niedługo trafi w moje ręce.

      Usuń
  2. Nie znam twórczości tego autora, ale muszę dobrze poszperać w swoich domowych zbiorach, gdyż wydaje mi się, że mam gdzieś jakąś jego powieść. Co do powyższe książki będę mieć na uwadze, ale nie teraz, gdyż mam w planach inne priorytety czytelnicze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że prędzej lub później znajdziesz czas na Schmitta, bo warto. Polecam.

      Usuń
  3. Witaj:) Zaintrygowałaś mnie bardzo tym autorem, przed urlopem muszę koniecznie zakupić może najpierw "Oskara i panią Różę". Podzielę się wrażeniami:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam "Oskara i panią Różę" i z niecierpliwością czekam na Twoje wrażenia. Pozdrawiam!

      Usuń
  4. Niestety, nie czytałam tej książki, ale autora znam dosyć dobrze. Planuję niebawem przeczytać "Kobietę w lustrze" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam więc na recenzję i życzę przyjemnej lektury.

      Usuń
  5. Niebawem i ja zabieram się za twórczość tego autora. Koniecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie to właściwe słowo:) Mam nadzieję, że twórczość Schmitta przypadnie Ci do gustu.

      Usuń
  6. też mam ochotę na twórczość Schmitta :) Jak do tej pory przeczytałam tylko dwie jego książki i czuję, że muszę poznać bliżej jego twórczość.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda mi się upolować wszystkie jego powieści:)

      Usuń
  7. Na pewno przeczytam ,,Ulissesa z Bagdadu", choć oczywiście w swoim czasie. Jeśli masz zamiar sięgać po kolejne książki Schmitta, to muszę ostrzec Cię przed ,,Historiami miłosnymi" - zbiorem praktycznie identycznych i do bólu przewidywalnych opowiadań, które niesamowicie mnie rozczarowały. Ja już niedługo planuję zabrać się za ,,Kobietę w lustrze".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ostrzeżenie. Będę omijać tę książkę szerokim łukiem:)
      Za to życzę przyjemnej lektury "Kobiety w lustrze" i czekam na recenzję.

      Usuń
  8. Mam w planach "Oskar i pani Róża", ale dopiszę sobie jeszcze "Ulisses z Bagdadu" , po tak zachęcającej recenzji nie mogę postąpić inaczej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że obie książki przypadną Ci do gustu.

      Usuń
  9. Co prawda od pana Schmitta przeczytałam tylko jedną książkę, ale zapadła mi ona na długo w pamięć, a co za tym idzie - mam zamiar wyruszać na poszukiwanie kolejnych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też czytałam "Oscara i Panią Różę" - niesamowita książka, a w przyszłości planuję sięgnąć po kolejne tego autora. Być może będzie to właśnie "Ulisses..." :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ulisses..." w moim odczuciu "Oskara..." nie przebił, ale zdecydowanie warto go przeczytać. Polecam.

      Usuń
  11. Nie czytałam, ale mam zamiar.

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym bardziej poznać twórczość tego autora, więc po tą ksiazkę z miłą chęcia w najbliższym czasie sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To ja muszę się zapoznać z jego resztą twórczość, znam tylko "Oskara i Panią Różę".
    Zapraszam do siebie na konkurs.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię tego autora :) Jakoś drażni mnie jego styl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mnie zaskoczyłaś, ale oczywiście masz do tego prawo:)

      Usuń
  15. Schmitta lubię. Wiadomo, że trafiają się i słabsze książki. Tej jeszcze nie miałam okazji poznać, muszę nadrobić zaległości. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam sporo do nadrobienia jeśli chodzi o tego autora:)

      Usuń
  16. W takim razie chętnie przeczytam, super, że natknęłam się na Twoją recenzję, bo tak bym nawet nie wiedziała, że to dobra książka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem dobra i mam nadzieję, że po lekturze będziesz miała podobne zdanie.

      Usuń
  17. Brzmi interesująco. Z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie znam jeszcze twórczości tego autora, ale koniecznie muszę go poznać i to w najbliższym czasie :)

    OdpowiedzUsuń