niedziela, 29 września 2013

Agata Wasilenko "Tajemnice pachnidła"

Agata Wasilenko "Tajemnice pachnidła"
"Perfumiarze od wieków poszukują zapachu, którego urokowi nikt nie byłby w stanie się oprzeć. Pachnidła doskonałego, które brzydkie kaczątko przemieniało w łabędzia, Kopciuszka w księżniczkę, a żabę (...) w księcia".

O książce "Tajemnice pachnidła" słyszałam dużo pozytywnych opinii, mimo to i tak podchodziłam do niej z dużym sceptycyzmem, bo nie potrafiłam sobie wyobrazić, co ciekawego można napisać na temat perfum... Jednak muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem tej lektury. Autorka podeszła do tematu w bardzo ciekawy sposób, wielokrotnie nawiązuje do znanego filmu "Pachnidło" i książki o tym samym tytule. Czasami się zgadza z ich twórcami, innym razem poddaje pod wątpliwość niektóre ich założenia.

czwartek, 26 września 2013

Joanna Sałyga "Chustka"

Joanna Sałyga "Chustka"
"mam 34 lata.
ważę 56 kg przy wzroście 171 cm. 
urodziłam pięć lat temu przez cięcie cesarskie chłopczyka. 

od kilkudziesięciu godzin mam raka".

Tak zaczyna się dziennik Joanny, znanej głównie jako Chustka. Powstał on na podstawie jej blogowych zapisków, powstał z potrzeby serca. Joanna chciała pozostawić po sobie ślad, chciała opisać swoje przeżycia dla syna, żeby gdy jej już nie będzie, mógł to przeczytać, zrozumieć i nigdy nie zapomniał, że to on był dla niej najważniejszy na świecie.

Osoby zdrowe mogą jedynie próbować zrozumieć, co się dzieje w głowie i sercu osoby chorej na raka, jednak tylko ten, kto tego doświadczył, wie, jak wygląda życie z takim wyrokiem.


poniedziałek, 23 września 2013

Ireneusz Gębski "W cieniu Sheratona"

Ireneusz Gębski "W cieniu Sheratona"
Emigracja to temat powszechnie znany. Chyba każdy z nas zna kogoś, kto po otwarciu granic wyjechał do Wielkiej Brytanii za pracą. Wyjeżdżający zwykle mieli nadzieję na łatwy zarobek i duże pieniądze. Jednak rzeczywistość nie jest tak różowa jak wyobrażenia. Już samo znalezienie pracy nie jest łatwe, szczególnie dla osób ze słabą znajomością języka. A sama praca? Obcokrajowcom zwykle przychodzi wykonywać zadania, których Anglicy nie chcą robić albo przynajmniej nie zamierzają ich wykonywać za najniższą pensję. Jednak praca to nie wszystko... O różnych aspektach życia emigrantów na wyspach opowiada nam w swojej książce Ireneusz Gębski.

Bohaterami tej książki są Jurek, Ewelina, Ania i Rafał. Mają różne wykształcenie, a mimo to dla żadnego z nich nie było godziwej pracy w Polsce. Mieli wybór, albo pracować za marne grosze w Biedronce, albo szukać swojego szczęścia za granicą. Zaryzykowali i wyjechali. Dzięki szczęściu, znajomościom i ciężkiej pracy jakoś wiążą koniec z końcem. Obecnie cała czwórka pracuje w hotelu Sheraton. Ewelina, Ania i Rafał są kelnerami, natomiast Jurek pracuje na pół etatu jako pomocnik kucharza. Kelnerzy oprócz pensji dostają jeszcze napiwki, natomiast Jurek żeby sobie dorobić, pracuje w obsłudze hotelowej, gdzie zajmuje się zbieraniem pościeli z pokojów, jej zwożeniem na dół i segregowaniem. W końcu zawsze lepiej zarobić jakąś dodatkową kasę, niż siedzieć samotnie w domu. Tym bardziej, że mężczyzna musi płacić alimenty na swoją córkę Beatę, która została z byłą żoną w Polsce. Ania z Rafałem są od sześciu lat parą, ale ich związek od jakiegoś czasu chwieje się w posadach. Dawna namiętność gdzieś zginęła, za to wzajemnych animozji nie brakuje. Mieszkają razem z Eweliną, której coraz bardziej zaczyna doskwierać samotność. Od momentu, kiedy rozpadł się jej związek z Michałem, a działo się to jeszcze w Polsce, dziewczyna nie zakochała się ponownie. Jesteście ciekawi ich życia na emigracji? Czy znajdą swoje szczęście tam, czy może wrócą do ojczyzny?

piątek, 20 września 2013

Teresa Oleś-Owczarkowa "Mrówki w płonącym ognisku"

Teresa Oleś-Owczarkowa "Mrówki w płonącym ognisku"
To czy wychowaliśmy się na wsi, małym miasteczku, czy w dużej aglomeracji w pewnym stopniu nas kształtuje. Czasy dzieciństwa wspominamy z dużą dozą nostalgii, zazwyczaj chętnie o nich mówimy, często wywołują one u nas ciąg przyjemnych skojarzeń. Wieś jest mi bliska, więc z chęcią sięgnęłam po wspomnienia pani Teresy Oleś-Owczarkowej, która w swojej książce wraca do lat swojego dzieciństwa. Spędziła je ona właśnie na wsi w miejscowości, która nazywała się Blanowice. Zapytacie pewnie czemu użyłam czasu przeszłego? Zrobiłam to zupełnie świadomie, bo obecnie Blanowice są dzielnicą Zawiercia, miasto wchłonęło tę niewielką miejscowość, a co za tym idzie straciło ono swój dawny charakter. Jednak czy tylko to było przyczyną zmian?

Pani Teresa snuje cudowną opowieść, dowcipną i szczerą, wspomina wiele drobiazgów z własnego dzieciństwa. Część z nich pamięta, inne ktoś jej później opowiedział. Mamy tu przedstawione kolejne scenki z jej życia, poznajemy mieszkańców wsi i rodzinę Tereski.

wtorek, 17 września 2013

Virginia C. Andrews "A jeśli ciernie"

Virginia C. Andrews "A jeśli ciernie"
Jakiś czas temu dzieliłam się z Wami moimi opiniami na temat poprzednich części sagi o Dollangangerach. Jeżeli ktoś wtedy nie miał okazji przeczytać moich recenzji, to zapraszam dzisiaj: Kwiaty na poddaszu, Płatki na wietrze. Pierwsza część mnie zachwyciła, niestety druga okazała się już niewypałem i byłam nią rozczarowana. A jak jest z trzecią częścią? Przekonacie się niebawem.

"Mieszkaliśmy w Fairfox, w hrabstwie Marin, jakieś dwadzieścia mil na północ od San Francisco. Nieopodal znajdowały się porośnięte sekwojowym lasem góry, których zbocza opadały łagodnie w stronę oceanu. Było to raczej posępne i zimne miejsce. Zdarzało się czasem, że nadciągająca od oceanu mgła przez cały dzień szczelnie spowijała okolice, czyniąc wszystko jeszcze bardziej tajemniczym. Było w tym jednak również coś romantycznego".

sobota, 14 września 2013

Kolejne zabawy blogowe, czyli "Cośtam cośtam Ełord" oraz "Liebster Blog Award"

Namnożyło się ostatnio tych zabaw blogowych, więc być może macie ich już po dziurki w nosie? Staram się na wszystkie zaproszenia prędzej lub później odpowiadać, ale jeśli którąś przeoczyłam, to przepraszam. Dzisiaj mam dla Was dwie zabawy. Pierwsza z nich jest bardzo dziwna i nazywa się "Cośtam cośtam Ełord". Nominowała mnie do niej Marta Kornelia, ale nie mam pojęcia, czy powinnam jej być wdzięczna, czy wręcz przeciwnie. Jednak wypada podziękować, więc to robię. 

Cośtam cośtam Ełord

środa, 11 września 2013

Carlos Ruiz Zafón „Światła września”

Carlos Ruiz Zafón „Światła września”
Carlos Ruiz Zafón to autor, który cieszy się ostatnio sporą popularnością. Sama dotychczas czytałam tylko jedną jego książkę – "Grę anioła". Wtedy autor ujął mnie głównie swoim stylem, czytałam go z ogromną przyjemnością, rozsmakowywałam się w każdym słowie. Tamta pozycja należy do cyklu „Cmentarz zapomnianych książek”. Udało mi się skompletować pozostałe dwie części tej serii więc niebawem z pewnością podzielę się z Wami opiniami o nich. Niedawno wyczytałam w internecie, że będzie też czwarta część, ale niestety szczegółów nie znam. Może Wy coś wiecie? Dzisiaj jednak chcę Wam opowiedzieć o innej pozycji. „Światła września” to ostatni tom trylogii skierowanej do młodzieży. Cały cykl nazywa się „Trylogia mgły” i przez niedopatrzenie zabrałam się za niego od końca. Pozostałych dwóch tomów jeszcze nie mam, ale myślę, że jest to tylko kwestia czasu.

Jest rok 1936. Po śmierci męża Sauvelle z dwójką dzieci – Irene i Dorianem – przenosi się za pracą z gwarnego Paryża do niewielkiej nadmorskiej miejscowości Błękitna Zatoka na wybrzeżu Normandii. Zatrudnił ją Lazarus Jann – wynalazca, fabrykant zabawek i człowiek bardzo majętny. Sauvelle ma być ochmistrzynią w wielkiej rezydencji znajdującej się w lesie Cravenmoore. Jednocześnie jej nowy pracodawca oprócz godziwego wynagrodzenia zagwarantował też jej i jej rodzinie możliwość zamieszkania w niewielkim domu, który będzie wyłącznie do ich dyspozycji. Szybko udaje im się rozgościć w Domu na Cyplu i w Błękitnej Zatoce. Już pierwszego dnia dostają zaproszenie na kolację od Lazarusa. Ogromna rezydencja bogacza zadziwia ich swoim wyglądem. "Cravenmoore przypominało właściwie pałac, a może małą katedrę. Ta plątanina łuków, łęków przyporowych, te wieże i kopuły wyrastające chaotycznie ze szpiczastego dachu musiał być wytworem tyleż ekstrawaganckiego, co udręczonego umysłu. Konstrukcję wzniesiono na planie krzyża, choć obrósł on w przeróżne boczne skrzydła. (...) Legion gargulców i wyrzeźbionych w kamieniu aniołów strzegł fasady, podobny zgrai duchów zastygłych w oczekiwaniu na ciemności nocy". Przyjemne miejsce, nieprawdaż? To jeszcze nie koniec. Wnętrze jest równie imponujące, ale też bardzo osobliwe, bo właściciel tej rezydencji umieścił w niej całe mnóstwo przeróżnych robotów. Niestety nie wszystkie z nich wyglądają niewinnie. Większość z nich porusza się i wydaje jakieś odgłosy. Wszystkie razem tworzą bardzo dziwne zbiorowisko. Jednak mimo swojego dziwnego hobby Lazarus wydaje się być sympatycznym człowiekiem, robi na swoich gościach bardzo dobre wrażenie, a nawet między przybyłymi a gospodarzem pojawia się wzajemna sympatia. Kolację przygotowała Hannah, która mieszka w Cravenmoore razem z Lazarusem i jego chorą żoną. W trakcie przepysznej kolacji goście dowiadują się, że to właśnie ta młoda dziewczyna ma ich wprowadzić w życie małej miejscowości, ma sprawić by poczuli się tu dobrze. Po wspaniałej uczcie rodzina wraca do domu. Wszyscy są oczarowani tym nowym światem, przepychem i cieszą się, że nie będą już musieli wracać do ich ciasnego mieszkania w Paryżu.

niedziela, 8 września 2013

Anna Drzewiecka "Ciotki"

Anna Drzewiecka "Ciotki"


„Ciotki” były ze mną w Wiedniu. Oczywiście atrakcji nie brakowało, więc czasu na lekturę było bardzo mało. Na zdjęciu uwieczniona została jedna z nielicznych chwil z książką w trakcie tego wyjazdu. Relaksowałam się wtedy na wyspie na Dunaju. Ale nie o wycieczce miałam pisać, ale o książce, więc do rzeczy.

"Książka jest zbiorem wspomnień małej dziewczynki, zapisanych ręką dorosłej już kobiety. Nie jest to saga rodzinna w pełnym tego słowa znaczeniu, w której przedstawione zostały losy wielu pokoleń, ale raczej zbiór impresji dotyczących poszczególnych zdarzeń lub osób".

czwartek, 5 września 2013

Rafał A. Ziemkiewicz "Żywina"

Rafał A. Ziemkiewicz "Żywina"
"Z tego, co wiązało się z życiem i śmiercią posła Żywiny, zapamiętałem przede wszystkim, że na samym początku Radek doskonale wszystko wiedział i rozumiał – a potem z każdym nowym szczegółem, który udało mu się dopasować, coraz mniej".

Poseł Stanisław Żywina zginął w wypadku samochodowym, jechał pod wpływem alkoholu, wypadł z drogi i uderzył w przydrożne drzewo, wyleciał przez przednią szybę i zginął na miejscu. Sprawa wydaje się bardzo prosta.

Radek Derechowicz pracuje w jednej z warszawskich gazet. Szefostwo zleca mu napisanie artykułu na temat tego posła i jego wypadku.

"Chciał napisać o tym, jak drobny złodziejaszek z pobliskich Rękowin został politykiem trzęsącym województwem i bohaterem dla sporej części jego mieszkańców".

wtorek, 3 września 2013

Czy nauka języków obcych może być przyjemnością?

Przyznam się Wam, że niestety nie mam talentu do nauki języków obcych. Jednak nie zrażam się i co jakiś czas podejmuję kolejne próby zmierzenia się z tematem. Tym razem zainteresowała mnie oferta Wydawnictwa Colorful Media, które to wydaje magazyny językowe oraz serwisy internetowe z rożnych dziedzin. Firma skupia się na edukacji, a szczególnie nauce języków obcych. W ofercie wydawnictwa można znaleźć czasopisma do nauki języka angielskiego, niemieckiego, rosyjskiego, hiszpańskiego oraz francuskiego.

English Matters
Język angielski można szlifować, sięgając po English Matters oraz Business English Magazine. Pierwszy z nich to dwumiesięcznik, w którym można znaleźć bardzo różnorodne artykuły, opatrzone kolorowymi ilustracjami. Pozwalają one w bardzo przystępny i przyjemny sposób uczyć się języka. W każdym numerze prezentowane są aktualne informacje, znane osoby oraz zagadnienia społeczne. Przeczytamy też o kulturze państw anglojęzycznych, ich tradycji, ochronie środowiska, rozrywkach, ciekawych miejscach na świecie. Dla ułatwienia poszczególne teksty opatrzone są słowniczkami, które wyjaśniają trudne słówka i zwroty. Poza tym na stronie English Matters można odsłuchać dane artykuły, co z pewnością ułatwi nam naukę wymowy.