sobota, 31 sierpnia 2013

Daria Doncowa "Poker z rekinem"

Daria Doncowa "Poker z rekinem"

Z okładki wabi nas napis "Caryca rosyjskiego kryminału humorystycznego", który muszę przyznać - obudził moją ciekawość, bo bardzo lubię kryminały z dużą dawką dobrego humoru. Poza tym natknęłam się na kilka porównań twórczości Darii Doncowej do pisarstwa naszej rodzimej autorki kryminałów – Joanny Chmielewskiej. Panią Joannę bardzo cenię, wręcz uwielbiam, więc musiałam sprawdzić, czy ma ona godną siebie następczynię.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Margaret Dilloway "Sztuka uprawiania róż z kolcami"

Margaret Dilloway "Sztuka uprawiania róż z kolcami"
Pasja to coś, czemu poświęcamy swój czas, co sprawia nam dużo radości, coś co kochamy robić. Dla większości z Was takim czymś najprawdopodobniej są książki, ich czytanie, kolekcjonowanie albo pisanie. Inni lubią gotować, malować, tańczyć lub śpiewać. Natomiast Galilee Garner kocha róże, poświęca dużo czasu i energii, by wyhodować nową odmianę, która dzięki swemu pięknu ma jej przysporzyć dużo satysfakcji, pieniędzy i sławy.

"Wymagające i nieugięte. Świetnie radzą sobie w ściśle określonych warunkach".

Tak Gal mówi o różach, jednak przyznaje również, że opis ten pasuje i do niej. Być może ta nieugiętość pomoże jej osiągnąć swój cel. Nie jest to łatwe zadanie, bo amatorskiej hodowli ciężko jest konkurować z profesjonalnymi firmami, które zatrudniają wielu specjalistów, mają ogromne fundusze na badania. Gal natomiast ma w sobie dużo uporu i kocha róże, uwielbia spędzać czas w swojej szklarni, eksperymentować. Czy jej marzenie się kiedyś spełni?

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Szaleństwa książkowej zakupoholiczki, czyli odsłona druga stosików!

W końcu mam prawdziwy urlop (a nie taki remontowy) i w końcu udało mi się gdzieś wyjechać (szczegóły zdradzę po powrocie). Kilka najbliższych postów zostało przygotowanych wcześniej i ustawiłam ich automatyczną publikację. Podejrzewam, że moje uzależnienie blogowe nie da mi spokoju i będę tu zaglądała, ale nie wiem z jaką będzie to regularnością. Jeżeli znajdę chwilkę, to postaram się też odwiedzić Wasze blogi, ale może być z tym różnie. Dlatego też z góry przepraszam i obiecuję nadrobić zaległości po powrocie.

Dawno nie chwaliłam się moim nabytkami książkowymi, ostatni post stosikowy był na początku czerwca, więc czas najwyższy, żeby zrobić kolejny przegląd. Na pierwszy stosik składają się nagrody z konkursów blogowych od: Katarzyny K, awioliMoniki Oleksy oraz Milanowej. Dziękuję Wam bardzo! Dwie z tych książek już przeczytałam i zainteresowanych odsyłam do recenzji: "Fantazje w trójkącie" i "Ciemna strona miłości".


Szaleństwa książkowej zakupoholiczki, czyli odsłona druga stosików!

piątek, 23 sierpnia 2013

Francis Scott Fitzgerald "Wielki Gatsby"

Francis Scott Fitzgerald "Wielki Gatsby"

Dzisiaj odrobina klasyki, którą mogłam przeczytać dzięki Kocham książki. W jednym z poniedziałkowych konkursów udało mi się tam wygrać właśnie "Wielkiego Getsby'go". Cieszę się, że mogłam sięgnąć po tę książkę, bo teraz bez wyrzutów będę mogła obejrzeć też film. Uważam, że jest to jedyna słuszna kolejność i poza kilkoma wyjątkami staram się tego trzymać.

Nick Carraway pochodzi za Środkowego Zachodu. W roku 1915 skończył studia na Uniwersytecie Yale w New Haven, potem uczestniczył w Wielkiej Wojnie. Po powrocie do domu, nie czuł się już tam dobrze.

"Moje rodzinne strony przestały być ciepłym sercem świata, wydały mi się raczej jego nędznym krańcem, wobec czego postanowiłem przenieść się na Wschód i poznać pracę maklera giełdowego".

wtorek, 20 sierpnia 2013

Katarzyna Beata Stachowiak "Magia ukryta w kamieniu"

Katarzyna Beata Stachowiak "Magia ukryta w kamieniu"
Dzięki Legarowi i Katarzynie Stachowiak miałam przyjemność zapoznać się z książką "Magia ukryta w kamieniu". Otrzymałam ją w formie e-booka, bo autorka ma spore problemy z wydaniem jej w formie papierowej. E-book to dla mnie zupełna nowość, pierwszy raz miałam okazję czytać w ten sposób powieść. Nie bronię się przed takimi nowinkami, od czasu do czasu mogę spróbować czegoś innego, jednak z pewnością e-booki nie zastąpią mi papierowych książek. Kibicuję więc autorce, by udało jej się wydać powieść w wersji tradycyjnej!

Julia miała spędzić wakacje na wybrzeżu Costa Brava, jednak choroba babci pokrzyżowała jej plany. Zamiast wygrzewać się na słonecznej plaży, dziewczyna spędza czas na wsi niedaleko Poznania. Babcia Tosia jest sympatyczną starszą panią. Mimo niezbyt dobrego stanu zdrowia,  nie brakuje jej pogody ducha. Julia zajmuje się domem, opiekuje babcią i na codziennych obowiązkach mijają jej kolejne dni. Za to wieczory obie kobiety spędzają na werandzie na wspólnych rozmowach przy herbacie. Babcia opowiada wnuczce o czasach swojej młodości, o okolicy, o wojnie, o lesie Stróża i o Mateuszu, który był jej pierwszą miłością. Następnego dnia Julia spotyka tego właśnie Mateusza, zamieniają ze sobą kilka zdań. Mężczyzna wspomina o tajemniczym kamieniu, którego boją się ludzie ze wsi, ale nie chce zdradzić szczegółów, radzi Julii, by zapytała babcię, ale niestety gdy po powrocie dziewczyna zagaduje babcię o ten głaz, ta wykręca się od odpowiedzi. Przyznaje tylko, iż kiedyś krążyły po okolicy opowieści, że ludzie, którzy widzieli ten głaz zniknęli, ale nic więcej nie udaje się z babci wyciągnąć. Do tego odradza ona Julii wyruszanie na poszukiwanie tego kamienia, a nawet wymyśla wnuczce całe mnóstwo zajęć, by w ciągu całego dnia nie miała nawet chwili, żeby się wyrwać na spacer. Tajemniczy głaz budzi ciekawość Julii, a determinacja babci, by uniemożliwić jej odszukanie tego miejsca, wcale jej nie zniechęca. Dziewczyna wyczekuje odpowiedniego momentu i gdy babcia w ciągu dnia musi odpocząć, Julia wyrusza na spacer. Po drodze spotyka Mateusza, który opowiada bardzo zagadkowo o tym kamieniu.

sobota, 17 sierpnia 2013

"Małgorzata Gutowska-Adamczyk rozmawia z czytelnikami Cukierni Pod Amorem"

"Małgorzata Gutowska-Adamczyk rozmawia z czytelnikami Cukierni Pod Amorem"
Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o książce, do której czytania zabierałam się bardzo długo. Zapytacie pewnie dlaczego? A z prostej przyczyny, że nie liczyłam na nic specjalnego, bo o czym pani Małgosia może rozmawiać z czytelnikami swojej książki? Podejrzewałam, że będzie to całe mnóstwo pytań i tyle samo odpowiedzi na temat "Cukierni Pod Amorem", jej bohaterów, o tym co zainspirowało autorkę do napisania tej książki, i o samym procesie twórczym. Bardzo mi się ta powieść podobała, ale już książki o książkach rzadko bywają faktycznie interesujące. Ostatnio udało mi się wyszperać w internecie ciekawą opinię na temat tej pozycji, i o dziwo była ona pozytywna, w końcu więc się zmobilizowałam i zaczęłam czytać.

Moje obawy okazały się niesłuszne, zaledwie kilka stron zostało poświęconych odpowiedziom pani Małgosi na temat jej pisarstwa, cała reszta to rozmowy sześciu sympatycznych babek na przeróżne tematy. Pani Małgosia zaprosiła do rozmowy swoją dawną sąsiadkę - Agnieszkę Buksińską – szczęśliwą mężatkę i mamę nastolatka, miłośniczkę zwierząt, a na dodatek marzycielkę. Kolejną uczestniczką babskich pogaduch jest Kasia Hordyniec, która mieszka w Irlandii, kocha swoją rodzinę, w której skład wchodzą mąż i dwójka nieco wyrośniętych już dzieciaków. Kasia jest blogerką, zapaloną czytelniczką i entuzjastką kina... Marta Orzeszyna uważa siebie za ambitną kurę domową, jest mężatką i matką dwóch chłopców, miłośniczką literatury i kultury francuskiej, która chodzi pod prąd i cieszy się wolnością. Elżbieta Sabak zna pracoholizm i bezrobocie, ma poczucie humoru, nie lubi kłamstwa, czyta, słucha dobrej muzyki, ale przede wszystkim jest córką, matką i żoną. Dorota Zygmunt to energiczna babka ze Śląska, cieszy się szczęściem małżeńskim, macierzyństwem, prowadzi agencję reklamową, kocha ludzi, książki, świeże powietrze i zumbę. Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk chyba nie muszę Wam przedstawiać, ale powiem tylko, że również ma kochającą rodzinę, potrafi dostrzec w drugim człowieku dobro, kocha swój ogród oraz czytanie książek oraz wkłada dużo wysiłku w to, by pisać dla nas kolejne powieści. Między paniami jest dużo podobieństw, wszystkie podkreślają znaczenie rodziny w ich życiu, kochają książki i próbują pogodzić to wszystko z pracą zawodową.

środa, 14 sierpnia 2013

Monika A. Oleksa "Miłość w kasztanie zaklęta"

Monika A. Oleksa "Miłość w kasztanie zaklęta"
Książka Moniki stała na półce od moich urodzin (dziękuję Asiu i Miłko!) i cały czas mnie kusiła. Ja z jednej strony chciałam ją przeczytać, z drugiej chciałam odłożyć przyjemność na później. W końcu jednak nie wytrzymałam, ale tym razem lepiej zaplanowałam sobie czytanie niż w przypadku „Ciemnej strony miłości”, bo wybrałam na tę lekturę niedzielne popołudnie. Podejrzewałam, że gdy zacznę czytać, ciężko mi będzie odłożyć książkę, iść spać, a potem do pracy... W ten sposób miałam czas zarezerwowany tylko i wyłącznie dla niej, więc spokojnie mogłam się zabrać  za lekturę...

Na początku powieści poznajemy Magdę, trzydziestosześcioletnią nauczycielkę, pannę, która szuka swojego księcia z bajki. Nie chce żaby, chce księcia, bo takiego mężczyznę chciała dla niej babcia. Jednak nie jest łatwo znaleźć prawdziwego mężczyznę, więc Magda oswoiła swoją samotność, ma wspaniałego przyjaciela, jest szczęśliwa, ale ciągle ma nadzieję, że jej książę się zjawi. Jednego ma nawet na oku, codziennie obserwuje go w parku, jak smutny siedzi na ławce i ściska w ręce kasztana. Coś ją ciągnie do niego, zastanawia się jakie są przyczyny jego rozpaczy. Widzi na jego palcu obrączkę i rozmyśla o jego małżeństwie, które musi być bardzo nieudane, skoro on tak się zadręcza. Nazywa go Posągowym. Codziennie po pracy biegnie do parku, by go zobaczyć, ale on jej nie dostrzega. Jej przyjaciel Adam kategorycznie odradza jej lokowanie uczuć w nieznajomym mężczyźnie. Może jest zazdrosny? Sam wielokrotnie oświadczał się Magdzie, ale ona widzi w nim tylko przyjaciela, brata, ale nie towarzysza życia, nie wymarzonego księcia z bajki.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Annia Ciezadlo "Dzień miodu"

Annia Ciezadlo "Dzień miodu"
Książkę, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, wygrałam w konkursie na blogu Ann RK - Myśli i słowa wiatrem niesione... W moje ręce trafił audiobook i domyślam się, co za chwilę będę mogła przeczytać w komentarzach. Stwierdzicie pewnie, że wolicie tradycyjne książki, że audiobooki nie są dla Was, że to nie to samo. Zgadzam się z Wami, ale od jakiegoś czasu nauczyłam się cenić tę formę czytania. Dzięki niej w chwilach, gdy nie mam czasu, by usiąść z książką i uciec w ten literacki świat, mogę posłuchać jakiejś opowieści. Po audiobooki sięgam podczas prac domowych, ale też w trakcie kąpieli, samotnego spaceru. Skupienie się na takiej lekturze czasami nie jest łatwe. Dużo trudnej jest też wyłuskać odpowiednie cytaty, dlatego też z góry przepraszam, jeśli któryś z nich przekręciłam lub źle zapisałam. Dzięki audiobookom prozaiczne czynności nabierają barw, znienawidzone sprzątanie staje się bardziej znośne. Jednak w moim przypadku nigdy nie zastąpi ono kontaktu z papierową książką, która oprócz słów ma cudowny zapach, piękną okładkę, jej widok na półce cieszy moje oko, lubię szelest jej kartek...

czwartek, 8 sierpnia 2013

Jan Polkowski "Ślady krwi"

Jan Polkowski "Ślady krwi"
Czytałam już kilka recenzji tej książki, większość z nich była pozytywna, mimo to jakoś nie miałam przekonania do tej lektury, wydawało mi się, że nie jest to pozycja dla mnie. Podchodziłam do niej sceptycznie, ale jednak ze sporą dozą ciekawości. W końcu jestem niedowiarkiem, więc musiałam się przekonać na własnej skórze  o jej wartości. W tym wypadku z nieba mi spadła pani Dorota, która zaproponowała współpracę z Wydawnictwem M. Z radością się zgodziłam i na pierwszy ogień poszła ta właśnie powieść.

"Ślady krwi" mają podtytuł "Przypadki Henryka Harsynowicza", który zdradza nam, kto będzie głównym bohaterem tej książki. Poznajemy go w Kanadzie na początku dwudziestego pierwszego wieku. "Żył samotnie i skrycie, choć już nie uciekał przed nikim i przed nikim się nie ukrywał". Mężczyzna popadł w rutynę, jego życie pełne było powtarzających się elementów. Pracował w polonijnym radiu, zakupy robił ciągle w tym samym pobliskim sklepie, w niedziele chodził do kościoła, a wolny czas spędzał na czytaniu. „Nowej książki Harsynowicz nie kupił od dwudziestu lat, nie tylko ze względu na szczupłość funduszy, ale przede wszystkim z powodu braku zaufania do współczesnych autorów, którzy jego zdaniem wyróżniali się czymś więcej niż tylko brakiem osobowości i niechlujstwem językowym. Wyraźnie drażniły go dość solidnie dowody, że ci niekiedy zdolni ludzie nie czytali niczego poza własnymi utworami. On sam czytał więc wciąż te same stare teksty, zmieniając jedynie ich kolejność, i z czasem zrósł się z nimi jak zwielokrotniony syjamski brat”. Czytał Dostojewskiego, Czechowa, Iwaszkiewicza, Hrabala, Tołstoja i innych klasyków literatury. Często nie zgadzał się z nimi, uważał, że książka zyskałaby, gdyby napisać ją nieco inaczej. Pisał więc do nich listy, nakreślał w nich swój punkt widzenia, ale nigdy ich nie wysłał. Zresztą większość z czytywanych przez niego autorów nie żyła, więc nawet gdyby chciał, nie miał możliwości ich dostarczenia.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Opal Carew "Fantazje w trójkącie"

Opal Carew "Fantazje w trójkącie"
"Fantazje w trójkącie" udało mi się wygrać w konkursie zorganizowanym przez Katarzynę K na blogu Recenzja pisana emocjami. Kasiu dziękuję bardzo! Nietrudno zgadnąć, że tym razem mamy do czynienia z literaturą erotyczną. Ocena książek z tego gatunku nastręcza mi problemu, bo ich ocenianie na tle klasyki literatury światowej, kojarzy mi się z porównywaniem filmów pornograficznych z arcydziełami światowej kinematografii. Nawet umieszczenie ich w jednym zdaniu, wydaje się być profanacją. Ale do rzeczy...

Jenny Kerry jest sfrustrowana swoim związkiem z Ryan'em, który po raz kolejny wybrał pracę zamiast niej. Tym razem jest zmuszona iść sama na ślub i wesele Suzie i Glena. Jenny jest zła na swojego chłopaka, że w ostatniej chwili zrezygnował z uczestniczenia w tej uroczystość. Jenny kocha Ryan'a, ale czy on kocha ją, skoro praca jest dla niego ważniejsza? Ich spotkania są coraz rzadsze, Jenny zastanawia się, czy jest sens ciągnąc dalej ten związek. Niespodziewanie jej ukochany zjawia się na imprezie i ku zdziwieniu Jenny odgrywa nieznajomego. Przedstawia się jej jako Jake. Jenny wchodzi w tę grę, uznaje, że jej chłopak chce jej sprawić przyjemność, pozwolić zrealizować jej fantazję erotyczną. Dziewczyna marzyła o seksie z nieznajomym, a raczej z ukochanym odgrywającym nieznajomego. Sama przedstawia się jako Aurora. Jake zaprasza piękną kobietę do tańca, który staje się coraz bardziej ekscytujący, aż w końcu oboje lądują w łóżku i spędzają ze sobą bardzo namiętną noc. Następnego dnia rano, gdy się rozstają, Jena nie ma pojęcia, że mężczyzna, z którym spędziła noc, to nie Rayan, ale jego brat bliźniak, który faktycznie ma na imię Jake. Jak myślicie, co może z tego wyniknąć?