wtorek, 20 sierpnia 2013

Katarzyna Beata Stachowiak "Magia ukryta w kamieniu"

Katarzyna Beata Stachowiak "Magia ukryta w kamieniu"
Dzięki Legarowi i Katarzynie Stachowiak miałam przyjemność zapoznać się z książką "Magia ukryta w kamieniu". Otrzymałam ją w formie e-booka, bo autorka ma spore problemy z wydaniem jej w formie papierowej. E-book to dla mnie zupełna nowość, pierwszy raz miałam okazję czytać w ten sposób powieść. Nie bronię się przed takimi nowinkami, od czasu do czasu mogę spróbować czegoś innego, jednak z pewnością e-booki nie zastąpią mi papierowych książek. Kibicuję więc autorce, by udało jej się wydać powieść w wersji tradycyjnej!

Julia miała spędzić wakacje na wybrzeżu Costa Brava, jednak choroba babci pokrzyżowała jej plany. Zamiast wygrzewać się na słonecznej plaży, dziewczyna spędza czas na wsi niedaleko Poznania. Babcia Tosia jest sympatyczną starszą panią. Mimo niezbyt dobrego stanu zdrowia,  nie brakuje jej pogody ducha. Julia zajmuje się domem, opiekuje babcią i na codziennych obowiązkach mijają jej kolejne dni. Za to wieczory obie kobiety spędzają na werandzie na wspólnych rozmowach przy herbacie. Babcia opowiada wnuczce o czasach swojej młodości, o okolicy, o wojnie, o lesie Stróża i o Mateuszu, który był jej pierwszą miłością. Następnego dnia Julia spotyka tego właśnie Mateusza, zamieniają ze sobą kilka zdań. Mężczyzna wspomina o tajemniczym kamieniu, którego boją się ludzie ze wsi, ale nie chce zdradzić szczegółów, radzi Julii, by zapytała babcię, ale niestety gdy po powrocie dziewczyna zagaduje babcię o ten głaz, ta wykręca się od odpowiedzi. Przyznaje tylko, iż kiedyś krążyły po okolicy opowieści, że ludzie, którzy widzieli ten głaz zniknęli, ale nic więcej nie udaje się z babci wyciągnąć. Do tego odradza ona Julii wyruszanie na poszukiwanie tego kamienia, a nawet wymyśla wnuczce całe mnóstwo zajęć, by w ciągu całego dnia nie miała nawet chwili, żeby się wyrwać na spacer. Tajemniczy głaz budzi ciekawość Julii, a determinacja babci, by uniemożliwić jej odszukanie tego miejsca, wcale jej nie zniechęca. Dziewczyna wyczekuje odpowiedniego momentu i gdy babcia w ciągu dnia musi odpocząć, Julia wyrusza na spacer. Po drodze spotyka Mateusza, który opowiada bardzo zagadkowo o tym kamieniu.

"Mówiłem, że to nie jest taki zwykły kamień. Mówiłem, a panienka nie słuchała. To miejsce szczególne, jedyne takie... Ono sprawia, że nic już nie jest takie, jak się nam wydaje".

Mężczyzna prowadzi dziewczynę do tajemniczego głazu i odchodzi. Julia dziwnie się czuje w tym miejscu, wręcz brakuje jej tchu. By złapać równowagę, opiera się o kamień i wtedy traci przytomność.

Gdy się budzi, chce szybko wrócić do babci. Nie wie, która jest godzina, bo jej zegarek stanął. Wyrusza w drogę powrotną, ale nie może jej odnaleźć. Wydaje jej się, że idzie tą samą drogą, którą przyszła, ale wszystko wygląda inaczej. Zamiast na drogę asfaltową, trafia na polną ścieżkę. Nie wie, gdzie jest, pada ze zmęczenia. W końcu trafia na jakiś dom, jednak jego mieszkańcy zamiast udzielić jej pomocy, przeganiają ją. Jest już noc, dziewczyna nadal nie może odnaleźć drogi, więc w końcu zasypia pod przydrożną jabłonką. Rano budzi ją deszcz. Dziewczyna rozgląda się po okolicy i przed sobą widzi zamek i zaczyna rozumieć, że znalazła się w zupełnie innych czasach. Czyżby było to średniowiecze? Czy przypuszczenia Julii okazały się słuszne, przeczytajcie sami.

Rzadko sięgam po fantastykę, ale nie oznacza to, że jej nie lubię, chyba po prostu nie mam zbyt często ku temu okazji. Historia Julii jest bardzo ciekawa, dziewczyna trafia do zupełnie obcego jej miejsca i musi stawić czoło rzeczywistości. Nie wie, jak wrócić do domu i czy jest to w ogóle możliwe. Z impetem wkracza w obcy jej świat, ciężko jest jej się dostosować do panujących tam reguł. Przychylność mieszkańców zaskarbia sobie dzięki kilku gadżetom, które zabrała ze sobą z domu. Julia pokazuje im latarkę, telefon komórkowy, mp3 oraz jo-jo. Mieszkańcy Buri, bo tak nazywa się ten dziwny kraj, są nimi zachwyceni. Mimo bardzo dziwnej sytuacji, dziewczyna nie traci rezonu, próbuje wybadać, gdzie dokładnie się znalazła, dowiedzieć się czegoś więcej o tym miejscu i czasie.

Muszę przyznać, że polubiłam Julię, z zaciekawieniem śledziłam jej losy, chwilami też martwiłam się o nią. Niestety muszę również dodać, że niektóre jej cechy mnie denerwowały. Nasza bohaterka okazała się być bardzo kochliwa, impulsywna i uparta. Te wady przysporzyły jej wielu problemów, ale też i przygód. Dziewczyna nie chce, a może nie potrafi, dostosować się do panujących w tamtych czasach reguł. Burzy się przeciwko nim, próbuje je zmieniać. Moim zdaniem tak otwarte protesty mogłyby ją zaprowadzić szybko na stos. Na szczęście władca tego kraju jest człowiekiem bardzo wyrozumiałym i darzy dziewczynę ogromną sympatią.

Powieści fantastyczne nie muszą być wiarygodne, ale w tych fragmentach, które nawiązują do współczesnych czasów, oczekuję realizmu. Dlatego trudno mi było pojąć, jak młoda dziewczyna, która nigdy nie uczestniczyła w porodzie, może doradzić pomocnikowi medyka, by ten wykonał cesarskie cięcie. Mężczyzna nigdy wcześniej nie nie robił tego zabiegu, a nawet nigdy o nim nie słyszał. Czy taka operacja może się udać? Czy rady zupełnie niedoświadczonej osoby wystarczą do jej wykonania? Było kilka drobiazgów, które mi nie pasowały do tej opowieści. Jednak myślę, że amatorom tego gatunku nie będzie to przeszkadzało, bo w końcu książę czyta się bardzo szybko i nie da się ukryć, że wciąga ona od pierwszej strony, i ani przez chwilę nie nudzi. Przez cały czas autorka trzyma czytelnika w napięciu, mamy tu mnóstwo zaskakujących zwrotów akcji, a zakończenie do samego końca jest niewiadomą. W książce tej ścierają się dwa światy, zupełnie różne światy. Mamy tu też miłość, strach, nienawiść i mnóstwo kłopotów, w które Julia pakuje się nieustannie. Stykamy się z ówczesną polityką i życiem na zamku. Katarzyna Stachowiak opisała nam bardzo skomplikowaną fabułę oraz interesujących i barwnych bohaterów.

Książka napisana jest bardzo prostym i zrozumiałym językiem, ale autorka zadbała też o to, żeby oddawał on klimat tych czasów. Styl autorki jest przystępny, nawet użyte archaizmy, nie utrudniają odbioru treści. Nie da się ukryć, że książkę czyta się z dużą przyjemnością.

Lekturę polecam przede wszystkim fanom gatunku, ale myślę, że może ona przypaść do gustu każdemu molowi książkowemu.

Zainteresowanych książką odsyłam do linku: Virtualo.

Moja ocena 7/10

Katarzyna Beata Stachowiak, Magia ukryta w kamieniu, Self Publishing, 2013,
ISBN: 978-83-272-4029-3
Str. 280

Wszystkie cytaty pochodzą z recenzowanej książki.

45 komentarzy :

  1. Polska fantastyka to dla mnie coś nowego. Treść bardzo mnie zaciekawiła, dokładnie w tym miejscu, gdy Julia trafia do średniowiecza, do innego świata. Odstrasza mnie trochę zachowanie głównej bohaterki, ale mam nadzieję, że to da się znieść.

    E-booków nie lubię, tak samo jak audiobooków, wolę książki w wersji papierowej. Dlatego też trzymam kciuki, aby ta powieść trafiła na rynek wydawniczy właśnie jako papier. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się znieść:) To są moje odczucia, może Tobie wcale nie będzie to przeszkadzało.
      Cieszę się, że mamy tak obiecującą polską autorkę powieści fantastycznych.

      Usuń
  2. Jak dorobię się czytnika to na ten e-book na pewno się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytnik to fajna sprawa, ale e-booki czytam rzadko, więc nie wiem, czy w moim wypadku byłaby to dobra inwestycja. Książkę oczywiście polecam!

      Usuń
  3. Dziękuję serdecznie za czas poświęcony stworzonej przeze mnie historii. Równie serdecznie dziękuję za tak pozytywną recenzję. Cieszę się, że mimo iż została wydana tylko w formie ebooka, znajduje czytelników, a co więcej, że podoba się.
    Pozdrawiam serdecznie

    Katarzyna Stachowiak

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest bardzo ciekawa, więc z przyjemnością ją polecam.
      Wierzę, że uda się Pani trafić do szerokiego grona odbiorców i że jest to początek czegoś większego. Życzę powodzenia, dobrej współpracy z wydawnictwami i dużo natchnienia przy tworzeniu kolejnych powieści. Gorąco pozdrawiam!

      Usuń
  4. Czytałam już pozytywne recki, wiec jestem zachęcona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czytam Twej recenzji chociaż czuję, " po kościach",że jest świetna, ale właśnie zaczęłam "książkę" czytać. Brakło mi tuszu i nie mogłam sobie jej na razie wydrukować a czytanie w komputerze mi nie bardzo idzie, ale muszę napisać, że początek mnie zaciekawił bardzo i spodobał mi się. Mało mam czasu na czytanie a obiecałam recenzję jeszcze w sierpniu, ale może dam radę, gdyż zapowiada się interesująco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jeśli się nie wyrobisz, to świat się nie zawali. Też nie przepadam za czytaniem książek na kompie, więc Cię rozumiem. Powieść jest ciekawa, więc mam nadzieję, że się wciągniesz:)Przyjemnego czytania!

      Usuń
  6. Nie mam czytnika i nie wiem czy będę mieć ponieważ tak jak sama mówisz nie wiem czy jest to dobra inwestycja, dla kogoś kto mało by z tego korzystał. Więc póki co "Magia..." nie jest dla mnie ;)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że doczekamy się niedługo papierowej wersji tej powieści:)

      Usuń
  7. "trudno mi było pojąć, jak młoda dziewczyna, która nigdy nie uczestniczyła w porodzie, może doradzić pomocnikowi medyka, by ten wykonał cesarskie cięcie"

    Ała... :D
    W sumie słyszałam już o laskach, które uratowały topiącą się osobę, robiąc jej sztuczne oddychanie, którego nauczyły się... oglądając "Słoneczny patrol". Niemniej jednak, po przeczytaniu wyżej wspomnianego fragmentu zapaliła mi się głowie żaróweczka pt. "redakcja chyba spała"... Nawet gdyby bohaterka była - dajmy na to - studentką medycyny, bądź w inny sposób posiadła specjalistyczną widzę, to w średniowieczu chyba i tak na niewiele by się jej zdała pomimo braku odpowiednich narzędzi.

    Lubię fantastykę, polską również, jednak ta książka nie wydaje się mieć jakiejś specjalnie porywającej fabuły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...redakcja książki spała i ja podczas pisania komentarza najwyraźniej też spałam.

      * "z powodu braku odpowiednich narzędzi" miało być, a nie "pomimo braku" ;D

      Usuń
    2. W takim momentach i mi zapala się żaróweczka i dlatego nie mogłam nie wspomnieć o tym zdarzeniu, ale może jestem zbyt wyczulona na takie rzeczy?
      Fabuła ogólnie jest ciekawa, z czasem się rozkręca. Nie chciałam zdradzić zbyt dużo, dlatego w pewnym momencie ugryzłam się w język. Ale czy przypadnie ona Tobie do gustu, nie mam zielonego pojęcia:)

      Usuń
    3. Też nie mam i chyba się nie dowiem, bo moja kolejka książek i tak liczy już za dużo pozycji, a skoro ta jest tylko w e-booku... ;P

      Usuń
    4. Może zanim uporasz się z zaległościami, to powieść ukaże się w wersji tradycyjnej:)

      Usuń
  8. Coraz większa mam ochotę na tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ,,Magia...'' już dawno za mną i osobiście jestem nią oczarowana. A co do dziwnego postępowania Julii w trakcie porodu, no cóż- jak się jest fanką ,,Chirurgów'' tak, jak ona, to jakieś minimalne pojęcie o cesarce się ma ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie brakuje mi rozeznania, bo "Chirurgów" nie oglądam:) Za to zgadzam się, że książka jest bardzo dobra.

      Usuń
    2. Moja lokatorka namiętnie ogląda "Chirurgów", poczytam sobie o cesarce na Wiki i potem ją przepytam :D

      Usuń
    3. Daj znać jak wyszedł eksperyment:) Jestem bardzo ciekawa!

      Usuń
  10. Blog dodałem do obserwowanych i zapraszam do mnie na imperium książek

    OdpowiedzUsuń
  11. Z chęcią przeczytałabym tę książkę, jednakże nie przepadam za ebookami i chyba wolę poczekać na wersję papierową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to, że niedługo się doczekamy:)

      Usuń
  12. Chętnie przeczytam, jednak nie wiem czy nie zdradziłaś za dużo fabuły, czy to moje mylne spostrzeżenie? :) Co do e-booków też czytam od czasu do czasu, wolę pozostać przy tradycyjnych książkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W książce dzieje się jeszcze dużo. Starałam się zarysować wstęp, ale prawdziwa akcja powieści zaczyna się dopiero w tym nowym świecie... Mam nadzieję, że w odpowiednim momencie ugryzłam się w język:) Dla uargumentowania mojej opinii zdradziłam kilka szczegółów, ale myślę, że nie zepsują one nikomu przyjemności z czytania tej książki:)
      Sądzę, że nic nie jest w stanie zastąpić tradycyjnych książek.

      Usuń
  13. Widziałam już wiele recenzji tej książki, większość - bardzo pozytywnych. Mimo to, nie mogę się jakoś przekonać, żeby spróbować się z nią zapoznać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama zabierając się za tę lekturę, też miałam bardzo mieszane uczucia i nie wierzyłam, że może mi się ona spodobać, a spotkało mnie miłe zaskoczenie:)

      Usuń
  14. Oooo, coś dla mnie. Bardzo zaciekawiłaś mnie tą recenzją:) A po e-bookach bolą mnie oczy, więc z nich nie korzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że trzeba by było zainwestować w czytnik, wtedy oczy by tak nie bolały. A jeśli się sięga okazjonalnie po e-booki, to nie wiem, czy warto inwestować od razu w taki sprzęt. Sama mam ten dylemat:)

      Usuń
  15. Jestem już po lekturze i muszę przyznać, że spodobała mi się. Moje odczucia raczej się pokrywają z Twoimi. Szkoda tylko, że nie ma wersji papierowej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że niebawem się pojawi. Dzięki temu trafi z pewnością do szerszego grona odbiorców.

      Usuń
  16. Z chęcią bym przeczytała. Nie znam tej autorki, więc jestem ciekawa jej książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam! Chętnie sięgam po obiecujące polskie autorki.

      Usuń
  17. Nie wiem, czy to mój gatunek, ale dlaczego by nie spróbować?
    A tak przy okazji zapraszam do "Cośtam cośtam ełord", wiem, że wygląda jak kolejna zabawa blogowa, ale ta jest naprawdę zabawna i wyjątkowa. Zapraszam: http://sunshine-paradise.blogspot.com/2013/08/costam-costam-eord.html#more
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami warto spróbować czegoś innego:)
      Dziękuję za zaproszenie, już zaglądam.

      Usuń
  18. Może podpadnę większemu gronu, ale nie cierpię fantastyki. Kompletnie nie rozumiem fascynacji tego typu literaturą. Ostatnio zupełnie przez przypadek przeczytałam książkę, która miała "elementy książki fantasy", a może nawet w jakimś stopniu nią była i to doświadczenie utwierdziło mnie w przekonaniu, że fantastyka nie jest dla mnie!
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasami lubię sobie przeczytać dobrą bajeczkę, ale i tak wolę kryminały i powieści obyczajowe:)
      Dzieci kochają bajki, a starsi czytelnicy szukają tego baśniowego świata w fantastyce. Znam osoby, które nie lubią czytać o normalnym życiu, zwykłych ludziach, ich problemach, bo to mają na co dzień, a sięgając po książkę, chcą od tego uciec. Może więc o to chodzi?

      Usuń